Brygada śmierci | opinie



„Dziwi mnie, że artysta tej miary co Penderecki w ten sposób pomieszał realistyczny dokument z próbą akustycznej oprawy, która zaraz każe myśleć o dziele sztuki. Sztuka kończy się tam, gdzie zaczyna się prawdziwy realizm”.

(Zygmunt Mycielski, Nieporozumienie, „Ruch Muzyczny” 1964, nr 5)


„Bardziej wyważone były opinie wyrażane przez zagranicznych krytyków, którzy pomijając rozważania wartościujące, ograniczali się bądź wyłącznie do zarejestrowania faktu istnienia utworu, bądź zwracali uwagę na odwagę i «charakterystyczną determinację», z jaką kompozytor podejmuje trudne, często skrajne tematy, używając do tego celu wszystkich środków, jakimi dysponuje”.

(Kinga Kiwała, Książka programowa Warszawskiej Jesieni 2011, s. 123)


Fragment tekstu

„Stoimy między trupami, noga przy nodze, wśród skrzepów krwi. Czekamy, nie wiedząc czy to na śmierć, czy może dziś jeszcze na powrót do więzienia śmierci, gdzie będziemy tej nocy spali, jak te trzy brygady przed nami. Nasz «Ober Juden» Herr Fess melduje stan ludzi. Jest nas czterdziestu dwóch. Słychać «Rechts um». Każdy obraca się w prawo. Obracanie nie odbywa się jednak tak składnie jak w obozie, bo przeszkadzają nam trupy, wśród których stoimy. […] Umilkliśmy, patrzymy jeden na drugiego. Do uszu dochodzą dźwięki muzyki, która gra przy powrocie ludzi do obozu. Pada deszcz. Budzę się. Słychać jęki. Znowu ten przeklęty dzień! Jest godzina siódma. Słychać głos naczelnika szupowców: «Raus!». Wszyscy wychodzimy. Siadamy piątkami na ziemi, tak jak wczorajszego wieczora. Zechsführer oblicza nas – liczba się zgadza. Wydają nam podwójną porcję chleba, dwa razy więcej niż w obozie, i litr słodkiej kawy. Wstajemy, bierzemy się pod ramiona i maszerujemy tą sama drogą, którą wczoraj przyszliśmy”.

(Leon Wieliczker, Brygada śmierci (Sonderkommando 1005))