Ad Matrem | opinie


Ad Matrem Góreckiego spotkało się z niezwykle gorącym przyjęciem. Przyznać trzeba, że kompozytor umie posługiwać się prostymi środkami, że potrafi przy ich pomocy uzyskać efekt niezwykle silny. Jestem pełen podziwu dla jego odwagi: zastosowanie w tym utworze nieomal Moniuszkowskiej kantyleny i przeciwstawienie jej surowej prymitywności wyabstrahowanej rytmo-dynamiki jest zabiegiem bardzo ryzykownym. Tak łatwo przecież zjednać sobie opinię renegata awangardy muzycznej... Nie sposób oczywiście odmówić siły wyrazu temu zasadniczemu elementowi Ad Matrem, kontrastowości dwóch światów muzycznych, symbolizowanych z jednej strony przez ową rytm-dynamikę, z drugiej – przez melodykę. Nie sądzę jednak, abyśmy mieli tu do czynienia z dziełem emocjonalnie przekonywającym. […] Chodzi o jakość emocjonalizmu Ad Matrem. Wydał mi się on podwójnie przerysowany: zarówno w swej części «dramatycznej», zakrojonej na miarę – powiedzmy – Symfonii liturgicznej, jak i w części «lirycznej», jak na mój gust wpadającej w ton łzawo-sentymentalny. Jaskrawość tego kontrastu, jego ostentacyjność i natrętność świadczyły być może o intensywności inspiracji twórczej Góreckiego, lecz artystycznie nie znalazły w dziele odzwierciedlenia adekwatnego. Emocjonalizm kompozycji rozminął się – moim zdaniem – z estetyką, przerodził się w efekt, wprawdzie mocny i pamiętny (tj. rozpoznawalny!), lecz w sumie niezbyt interesujący. Czym staje się bowiem prostota, gdy jest przejaskrawiona?”

(Jerzy Jaroszewicz, Katalog wartości ujemnych, „Ruch Muzyczny” 1972, nr 22, s. 11)


Ad Matrem  jest utworem, który coś symbolizuje i coś wyraża. A ten symbol i wyraz są tutaj na pierwszym miejscu, jako wartości istotne. […] Jeżeli «materialne» postępowanie kompozytora w utworach poprzednich (począwszy od cyklu Genesis) określić można było jako redukcję elementarną, jako docieranie do sedna, do rdzenia, istoty energii dźwiękowego żywiołu – to w Ad Matrem mamy redukcję skrajną, podwójną, specjalną: redukcję elementów i redukcję (a zarazem wyostrzenie) ekspresji; redukcję materii i redukcję formy. Jeżeli w poprzednich utworach Góreckiego plan budowy i części składowe dane nam były od razu, w pierwszym słuchaniu z sugestywną oczywistością, to w Ad Matrem ta osobliwa wyrazistość formy dochodzi również do pewnej skrajności. Utwór sprawia wrażenie jakiegoś genialnego obrazu (rysunku?) «zrobionego» kilkoma zaledwie grubymi krechami, paroma szerokimi pociągnięciami. […] Ad Matrem odczytywać możemy jako utwór symboliczny w podwójnym sensie. Sens pierwszy jest jawny i programowy: wskazuje nań sam kompozytor – tytułem, dedykacją, tekstem. Sens drugi (przemiana, przemienienie materii, jej przeduchowienie) ukryty jest wewnątrz sensu pierwszego. Wyeksplikowanie tego drugiego sensu jest sprawą (a ja dodałbym: i zadaniem) wrażliwego i współodczuwającego z kompozytorem słuchacza”.

(Bohdan Pociej, „Ad Matrem” Henryka Mikołaja Góreckiego, „Ruch Muzyczny” 1973, nr 3, s. 3–5)


„Czyż kwartowe lamentacje smyczków, przerywane brutalnymi trytonami dętych w Do Matki, nie nabierają, przez sam fakt, że są tak wyeksponowaną wartością, znaczenia symbolicznej opozycji światła i ciemności, dobra i zła, chrześcijańskiego odczucia tragizmu dziejów i chrześcijańskiej nadziei? Czyż owe zabiegli «stylizacyjne», nawroty do harmoniki modalnej, tonalnej nie są również nawiązaniem do pewnej tradycji, mającej swe zakorzenienie w Stabat mater Szymanowskiego, tradycji, która ujawniona już we wczesnych dziełach (np. temat Wariacji op. 4 na skrzypce i fortepian, zwłaszcza zaś Wariacja IV) – tak silnym głosem zabrzmi w dojrzałym okresie?”

(Małgorzata Gąsiorowska, Czas zatrzymany Henryka Góreckiego, „Ruch Muzyczny” 1983, nr 25, s. 4)