Małe requiem | opinie


„W kwartetach szybkie fragmenty muzyki były głęboko osadzone we właściwym dla Góreckiego sposobie pojmowania kultury ludowej. W Concerto-Cantata impulsy te stały się nieco bardziej jaskrawe. Tutaj jednak pojawia się muzyka wręcz cyrkowa. Czy jest to klownada, czy też rzecz całkiem serio? A może jedno i drugie? Nie należy chyba zakładać, że Góreckiemu zależy na zintegrowaniu tych „wybuchowych” elementów w jakiś konwencjonalny sposób, skoro zestawia je z końcowym fragmentem opartym na cichych akordach smyczków, czy z Ivesowskim kontrapunktem dzwonów, rogu i fortepianu. Ale, w gruncie rzeczy, czymże jest integracja – czy takie rażące kontrasty wywołują w nas uczucie dyskomfortu? Czy introspekcja i ekstrawersja nie są po prostu dwiema stronami, dwoma różnymi obliczami muzyki Góreckiego, podobnie jak nierozerwalnie splecione są elementy sakralne i świeckie w tak ważnej dla kompozytora kulturze ludowej? Jeśli jesteśmy zaskoczeni śmiałością wyzwania Góreckiego, to prawdopodobnie zasłużyliśmy sobie na to”.

(Adrian Thomas, Książka programowa Warszawskiej Jesieni 1993, s. 149–150)


„W ożywionej dyskusji kuluarowej próbowano wpisać Polkę w nurt postmodernistyczny. Niesłusznie. Twierdzę (arbitralnie, rzecz jasna), że Małe requiem dla pewnej polki od poetyki postmodernizmu odstaje, a to z tego powodu, że dla mnie (w sposób subiektywny, oczywiście) jego wielowarstwowa konstytucja muzyczna jest czymś dużo więcej niż «grą konwencjami», że otwiera przed słuchającym coś, co – na przekór teoretycznym purystom – ośmieliłabym się określić jako «horyzont eschatologiczny»”.

(Małgorzata Gąsiorowska, Orfeusz trzydziestosześcioletni (po przyznaniu „nagrody Orfeusza”), „Ruch Muzyczny” 1993, nr 23, s. 1)