Muzyka jesieni | wypowiedzi Andrzeja Panufnika


Rozpoczyna się ona bardzo wolno i spokojnie kontrabasami. Następnie stopniowo wchodzą w kanonie wszystkie pozostałe instrumenty. Powolny, regularny wzrost napięcia jest powodowany zarówno przez stopniowe przyspieszanie tempa, jak i przez crescendo wszystkich instrumentów (z wyjątkiem fortepianu), aż osiągnięta zostanie kulminacja; w tym punkcie muzyka jak gdyby się zatrzymuje i przez moment statycznie wibruje, po czym odwrócony w lustrze obraz rozpoczyna się stopniowym zwolnieniem szybkości i redukcją instrumentów, aż dochodzimy z powrotem do samych kontrabasów, jak na początku części. Cała ta część jest w istocie zbudowana na jednej powtarzanej nucie, granej na fortepianie w najniższym rejestrze. Te dźwięki, regularne jak bicie zegara, być może sugerują bezlitosny upływ czasu, skrócenie życia istoty ludzkiej – a równocześnie nieuchronne wejście przyrody w jesień, która jest porą schyłku.

(Andrzej Panufnik, nota autorska w książce programowej Warszawskiej Jesieni 1990, s. 12)