Muzyka do filmu „Kronika wypadków miłosnych” | opinie


Filmy raz się udają, innym razem – nie, ale muzyka Wojciecha Kilara ma zawsze tę samą siłę wyrazu. Film Kronika wypadków miłosnych nie porywał widzów, z różnych powodów nie udało mi się zrobić go tak, jak bym tego chciał. Ale w jednej ze scen pojawia się marsz 13. Pułku Ułanów Wileńskich Jazdy Tatarskiej. Marsze pisali różni kompozytorzy i zazwyczaj były do siebie podobne, a tu nagle pojawiło się coś tak porywającego, coś tak niezwykłego, że scena ta stała się najważniejsza w całym filmie; jest pamiętana do dziś dzięki muzyce Wojciecha Kilara: pułk ułanów z odwagą i szaleństwem jedzie dokądś na zatracenie.

(Wojciecha Kilara wspomina Andrzej Wajda, „Muzyka w mieście” 2014 nr 3)