Ziemia obiecana | Andrzej Wajda


Podczas ekranizacji powieści Władysława Reymonta Andrzej Wajda po raz pierwszy zaprosił do współpracy Wojciecha Kilara, z którym później pracował już regularnie, m.in. przy Korczaku, Kronice wypadków miłosnych i Panu Tadeuszu. W wyjątkowo epickiej Ziemi obiecanej muzyka pełni istotną rolę zarówno w przestrzeni diegetycznej, jak i pozakadrowej, a bogaty świat dźwiękowy filmu uzupełnia fonosfera przemysłowej Łodzi. To właśnie miejsko-fabryczne odgłosy przeplatają się z towarzyszącym czołówce rytmicznym tematem pierwszym, opartym na niskich akordach fortepianu, z orkiestrą, krosnami i syrenami w tle. Przerywają go nieustannie modlitwy po niemiecku, hebrajsku i polsku, podkreślające wielokulturowość miasta i pochodzenie trzech głównych bohaterów – wspólników nowej fabryki: Maksa (Andrzej Seweryn), Moryca (Wojciech Pszoniak) i Karola (Daniel Olbrychski).


<>br>Ten ostinatowy temat zmieszany z odgłosami fabryki pojawi się jeszcze kilka razy, między innymi w scenie samobójstwa niewypłacalnego dłużnika czy powrotu do domu młodej robotnicy wykorzystanej przez fabrykanta. Zdaje się on być kojarzony z destrukcyjnym wpływem industrializacji, która nie obywa się bez ofiar.

Wcześniej, kiedy wspomniana dziewczyna zostaje uwiedziona przez swego chlebodawcę na przyjęciu, rozbrzmiewa temat drugi – marsz à la Rossini z karykaturalnymi trąbkami. Robotnica jest zauroczona przepychem wnętrz, podobnie jak później Karol w wystawnym pałacu Müllera. Jeszcze innym razem motyw zagrzewa Moryca przed jego bezczelną wizytą u wierzyciela (w zamaszystej instrumentacji z kotłami, trąbkami, perkusją oraz instrumentami dętymi drewnianymi), towarzyszy też pijaństwu Karola i jego kochanki Lucy w salonce pociągu, skontrastowany z delikatną grą na rozstrojonym pianinie narzeczonej Anny (Anna Nehrebecka), pozostawionej w domu.



Ostatnie ogniwo dialektycznej triady, jaka rządzi muzyczną kompozycją Ziemi obiecanej, to słynny walc, jeden z najbardziej rozpoznawalnych tematów filmowych Kilara. Motyw ten jest tu związany nie tylko z miłością – jak wtedy, gdy pojawia się po raz pierwszy i akompaniuje Karolowi czytającemu list od Anny, czy później, towarzysząc ich ponownemu spotkaniu po rozłące – lecz także z tradycją i przeszłością. Młodzieńcza wybranka „największego Lodzermenscha” to bowiem córka ziemianina i mieszkanka dworu, który wkrótce zostaje wystawiony na sprzedaż. Choć walc pojawia się zazwyczaj w zamaszystym tutti, podczas przeprowadzki narzeczonej i ojca do miasta słyszymy go w karykaturalnej instrumentacji z cymbałami i werblem, zniekształconego do granic poznania. Tradycja musi odejść.



Silną reprezentację posiada w filmie muzyka diegetyczna. Gdy przyszli wspólnicy odmierzają miejsce pod fabrykę i wznoszą toast za powodzenie interesu, przygrywa im klezmerska kapela (klarnet, bębny, smyczki); później  następuje cała wiązanka szlagierów w miejskim teatrze: z początku Jezioro łabędzie, potem kabaretowa piosenka o blaskach i cieniach małżeństwa, wreszcie romans grany na pile (ulubiony „dziwny” instrument Kilara, wykorzystany wcześniej choćby w ścieżce dźwiękowej do Wyspy złoczyńców).

Finał filmu należy jednak do motorycznego tematu pierwszego, powracającego w klamrowym nawiązaniu do introdukcji. Muzyka przesłania nawet dialogi (odważna decyzja Wajdy!), a werbel, kotły i klaster w tle stają się złowróżbnymi znakami strajków 1905 roku i ich brutalnego stłumienia przez pozbawionego sentymentów Karola.



Konteksty

W rozmowie z Jackiem Szczerbą kompozytor przybliżył okoliczności powstania słynnego walca z Ziemi obiecanej, związane z praktyką podkładania pod obraz tzw. temporary music.

Fragmenty filmu Ziemia obiecana w reż. A. Wajdy, 1974, © Studio Filmowe Zebra

posłuchaj listy utworów