Przypadek | Krzysztof Kieślowski

Przypadek z 1981 roku to jedyny film Krzysztofa Kieślowskiego, do którego muzykę napisał Wojciech Kilar – począwszy od Bez końca (1984) reżyser nawiązał stałą współpracę ze Zbigniewem Preisnerem.

Muzyka wykorzystana jest w filmie w sposób dość wstrzemięźliwy, sprowadza się bowiem do dwóch quasi-barokowych tematów (melodyka oboju lub fletu, użycie klawesynu). Pierwszy pełni istotną rolę konstrukcyjną, spinając film klamrą na początku i końcu oraz podczas pauz między trzema kolejnymi wariantami losu głównego bohatera, Witka (Bogusław Linda), zależnymi od tego, czy zdąży on na pociąg, a więc od tytułowego przypadku.

Powtarzaną regularnie linię melodyczną realizują najczęściej obój lub skrzypce, przy rzewnym akompaniamencie orkiestry. W początku filmu motyw ów szczególnie często towarzyszy scenom rodzinnym i intymnym: pierwszym wspomnieniom bohatera, rozmowom z ojcem czy randce. W pierwszej sekwencji gonitwy bohatera za uciekającym pociągiem dołącza fortepian z repetowanymi akordami oraz przenikliwa trąbka (pod koniec filmu, przy cyrkowych popisach dwóch młodzieńców, to właśnie ona pociągnie ten temat solo).



Temat drugi, bardziej kameralny i spokojny, pojawia się zazwyczaj podczas spotkań Witka z ludźmi odmieniającymi jego los, jak choćby z podstarzałym ideowym komunistą, Wernerem (Tadeusz Łomnicki) czy cynicznym partyjnym prominentem, Adamem (Zbigniew Zapasiewicz). Flet w dialogu z klawesynem i orkiestrą, wznosząca melodia, wszystko delikatne i nienachalne, najczęściej jako tło dialogów. W ramach muzyki diegetycznej pojawiają się dwie opozycyjne piosenki, jedną z nich (Nie lubię) śpiewa sam Jacek Kaczmarski.



W dalszym przebiegu filmu temat pierwszy kilkukrotnie pojawia się w aranżacji na fortepian solo (asocjacje chopinowskie), użyty m.in. jako łącznik w sekwencji gonitwy. Najsilniejsze wrażenie wywiera chyba jednak wtedy, gdy orkiestrowy motyw dosłownie wyłania się z krzyku głównego bohatera na samym początku filmu, okazującym się jednocześnie (fabularnie) jego końcem: to krzyk przerażenia, gdy samolot z Witkiem na pokładzie zaczyna spadać.

I jeszcze jedna scena, robiąca wielkie wrażenie, paradoksalnie z powodu braku muzyki, a nawet dźwięku (za wyjątkiem bardzo cichego zegara): taniec Witka z nagą żoną Olgą. Bohaterowie pozostawieni są sami sobie, bez dopowiadającej wszystko muzyki zza kadru, w swej intymności – bardzo trafna decyzja reżyserska Kieślowskiego.

Fragmenty filmu Przypadek w reż. K. Kieślowskiego, 1981, © Studio Filmowe TOR
Film można obejrzeć w całości tutaj.