Pianista | Roman Polański

Trzeci i ostatni wspólny film Romana Polańskiego i Wojciecha Kilara. Fabularyzowana wersja wojennych przeżyć Władysława Szpilmana, w które wplecione zostały autobiograficzne doświadczenia samego reżysera. Główny bohater, świetnie zapowiadający się pianista żydowskiego pochodzenia, we wrześniu 1939 roku namawia rodziców, brata i siostrę do pozostania w Warszawie. Wkrótce rodzina musi przenieść się do getta, gdzie muzyk zdobywa pracę w kawiarni. Szykany przeciw Żydom stopniowo przybierają na sile, w końcu cała rodzina trafia na Umschlagplatz, z którego odjeżdżają transporty do obozu zagłady w Treblince. Tylko Władysławowi udaje się uniknąć wywózki i pozostać w Warszawie. Kolejne lata spędza w nielegalnych kryjówkach po aryjskiej stronie, raz po raz cudem uchodząc z życiem. Po raz ostatni śmierć zagląda mu w oczy, gdy w opuszczonym budynku trafia na niemieckiego oficera. Ten jednak okazuje się melomanem, który ze wzruszeniem przyjmuje jego interpretację Chopina i zachowuje go przy życiu.

Naturalny punkt wyjścia dla dźwiękowej ilustracji wieloletniej gehenny znakomitego kompozytora i pianisty stanowiły kompozycje Chopina, które sam Szpilman grywał przed wojną. Film zaczyna się od anegdotycznej zresztą sceny, gdy bombardowania przerywają audycję Polskiego Radia z muzyką graną na żywo. Potem bohater wielokrotnie wyobraża sobie różne motywy, grając niektóre w powietrzu palcami, jak Nokturn c-moll (posth.), czy na odnalezionym w jednym z mieszkań pianinie, z orkiestrą w głowie, jak Grande Polonaise. Gdy w kolejnej kryjówce znajduje go wspomniany już niemiecki oficer, artysta wkupuje się w jego łaski wstrząsającą interpretacją Ballady g-moll. Wreszcie cały film kończy się powojennym filharmonicznym wykonaniem II Koncertu.





W diegezie pojawia się także muzyka innych kompozytorów: w kawiarni Szpilman grywa Umówiłem się z nią na dziewiątą Henryka Warsa, w schronieniu u przyjaciółki podsłuchuje ją, kiedy gra na wiolonczeli I Suitę Bacha, innym razem zza ściany dobiega Sonata „Księżycowa” Beethovena. Gdy z kolei na samym początku pobytu w getcie bohater wraz z innymi oczekuje na przejście przez aryjską ulicę, Niemcy zmuszają Żydów do groteskowego tańca do wtóru lokalnej kapeli.

W kontekście tych wszystkich muzycznych akcentów – a dodajmy jeszcze całą fonosferę wojenną: wystrzały i krzyki, pożary i wybuchy – na muzykę oryginalną pozostało stosunkowo niewiele miejsca. Kilar zaproponował dwa motywy: jeden na orkiestrę smyczkową (skrzypce z elegijnym motywem na tle wiolonczel) oraz drugi, na klarnet solo (czasem ze smyczkami pizzicato, pobrzmiewającymi echem żydowskich melodii). Ten pierwszy zdaje się towarzyszyć przełomowym wydarzeniom, co podkreślają daty w napisach. Pojawia się na przykład podczas budowy muru getta (1940), przekraczania mostu nad aryjską ulicą (1942), wybuchu powstania w getcie, obserwowanego przez bohatera już z drugiej strony (1943), czy wreszcie wybuchu powstania warszawskiego (1944). Posępne smyczki podkreślają wagę i charakter przedstawianych zdarzeń.

Odmiennie brzmi klarnet w temacie drugim, ilustrującym zazwyczaj prywatną historię Szpilmana i jego wewnętrzne przeżycia, przede wszystkim pogrążanie się w coraz większej beznadziei. Pierwszy raz temat pojawia się, gdy rozdziela się z rodziną i ucieka z Umschlagplatzu. Za drugim razem pianista spożywa ostatniego kartofla, mając w perspektywie wielki głód. Wreszcie, pod koniec, przemierza całkowicie zniszczone i wyludnione po powstaniu miasto. Solowy instrument wyraża także osamotnienie bohatera, dla którego muzyka okazuje się ostatecznie wybawieniem.




Konteksty

W rozmowie z Grzegorzem Wojtowiczem kompozytor opisał, w jaki sposób powstała muzyka do Pianisty podkreślając przy tym wielkość podjętego w filmie tematu przy jednoczesnej skromności reżyserii i oprawy muzycznej.


Fragmenty filmu Pianista w reż. R. Polańskiego, 2002, © Heritage Films