Dziewiąte wrota | Roman Polański


Jedyny z trzech filmów Polańskiego, w którym Kilar mógł sobie pofolgować i stworzyć różnorodną wiązankę tematów: od wokalizy, przez kantyleny i scherza, po pełne akcji presto. Ekranizacja powieści Artura Péreza-Revertego to okultystyczno-bibliofilski thriller, którego główny bohater, „detektyw od książek” Dean Corso (Johnny Depp), na zlecenie bogatego klienta ma porównać trzy egzemplarze legendarnej XVII-wiecznej księgi, współtworzonej ponoć przez samego Lucyfera i mającej ułatwiać z nim kontakt. Prześladowany przez przedziwne wypadki, stopniowo orientuje się, w jak diabelską intrygę został wplątany...

Główny temat (Opening Titles na płycie wydawnictwa Silva America) pojawia się już w otwierającej scenie samobójstwa jednego z bibliofili i potem kilkukrotnie w całym filmie. Szeroka melodia, rozwijana przez niskie smyczki, wznosi się łukami, a akompaniament pulsuje niepokojąco. Niedługo potem pojawia się drugi, kontrastujący „temat scherza” (Corso): dziarski, bohaterski, choć nieco przerysowany i groteskowy marsz trąbki na tle klawesynu lub smyczków. Swoim tempem i rytmem posuwa akcję do przodu, często dosłownie ilustrując ruch bohatera, a w scenach rozgrywających się w Barcelonie występuje w bardzo udanej stylizacji na bolero (Plain to Spain), choć akompaniament może się kojarzyć także z rytmem polonezowym).



mat. Muzeum Kinematografii


Groza wkracza do filmu w całej okazałości, gdy znajomy antykwariusz przechowujący księgę zostaje zamordowany (Bernie is Dead). Towarzyszy temu solowy klarnet (czasem z kontrabasami pizzicato), którego giętka melodia rozwija się konsekwentnie, choć nie bez wahania, a w pewnym momencie przejmuje ją fortepian. To właśnie ten instrument będzie zwykle ilustrował szczególnie dramatyczne momenty Dziewiątych wrót, jak choćby w „temacie oczekiwania” (The Motorbike) – klasterze instrumentów dętych z pianistycznym pulsem, gdy Corso ledwo uchodzi z życiem z zamachu, uratowany przez tajemniczą motocyklistkę, albo jak w „temacie akcji” (Missing Book), gdy występują na zmianę punktowane kotłami dynamiczne pasaże i oderwane dźwięki w wysokich rejestrach. W kulminacji filmu – bijatyce podczas satanistycznej orgii (Liana’s DeathChase), co ilustruje ostinatowy akompaniament smyczków i fortepianu oraz wstrzymywane „krzyki” instrumentów dętych.

Jest jeszcze jeden „temat główny” ścieżki dźwiękowej do Dziewiątych wrót, który występuje po raz pierwszy dopiero w połowie filmu, i to tylko we fragmencie. Chodzi o wokalizę śpiewaną przez Sumi Jo (Vocalise). Sława kompozycji wykroczyła daleko poza soundtrack i utwór jest często wykonywany autonomicznie. Samotny, choć silny głos, krąży coraz wyżej i wyżej, na tle delikatnych smyczków (czasem także – fortepianu lub klawesynu). Kilar i Polański odsłaniają karty powoli: wokaliza pojawia się po raz pierwszy przy zwłokach kolejnego kolekcjonera, potem w scenie opatrywania ran Corsa.

W efektownej kulminacji filmu szef bohatera próbuje na zamku wezwać diabła pośród ognistych kręgów, a głos śpiewaczki splata się z potężnym chórem, w motorycznym, orffowskim stylu (Balkan’s Death). Wokaliza rozbrzmiewa jednak w pełnej krasie dopiero w finałowej scenie miłosnego zespolenia bohatera ze swoją wybawicielką – czy może z samym diabłem? – a wznoszące się rejestry oddają ekstazę detektywa. To przejście od wiolonczel i kontrabasów tematu głównego do sopranowej wokalizy stanowi także znakomitą metaforę procesu samopoznania Deana Corso, a wyraziste trąbkowe scherzo czy fortepianowe pasaże napędzają dynamikę filmu.

posłuchaj listy utworów