Ścieżka tematyczna Nie szkolny teatr lektur

Teksty obowiązkowe… utwory, które z pewnością należy przeczytać, a po lekturze skonfrontować własne wrażenia z interpretacjami wybitnych artystów. Klasyka wciąż podlega nowym wykładniom. Czym innym były np. Dziady Adama Mickiewicza dla Leona Schillera (widowisko misteryjne), Mirona Białoszewskiego (recytatorski eksperyment), Kazimierza Dejmka, Konrada Swinarskiego, Jerzego Grzegorzewskiego, nazwiska można mnożyć. 
Nie szkolny teatr lektur 1
Miron Białoszewski jako Gustaw w „Dziadach”, fot. Edward Hartwig/NAC
Czasem odkrywcza inscenizacja okazuje się nawiązaniem do zapomnianych koncepcji autora. Kiedy Andrzej Wajda wystawiał w latach 70. Noc listopadową Stanisława Wyspiańskiego, powracał do pomysłu twórcy, który chciał nadać sztuce operowy charakter. 
Nie szkolny teatr lektur 2
„Noc listopadowa” w reżyserii Andrzeja Wajdy, fot. Wojciech Plewiński/FORUM
Znaleźć nowy interpretacyjny wytrych, np. przeczytać lekturowy temat poprzez późniejsze historyczne doświadczenia, to strategia skuteczna. Zastosował ją Wajda w Zbrodni i karze Fiodora Dostojewskiego, widząc w czynie Raskolnikowa zapowiedź XX-wiecznych zbrodni popełnianych w imię ideologii.
Kiedy indziej pomysły reżyserskie idą pod prąd wizji autora. W telewizyjnym Weselu Wyspiańskiego w reżyserii Lidii Zamkow z 1972 roku nie ma np. Chochoła. Jego funkcję pełni inna postać – mała Isia. Można też w mniej radykalny sposób przesunąć akcenty. W Procesie Franza Kafki (1980) Laco Adamik i Agnieszka Holland postarzają głównego bohatera. W ten sposób pogłębia się tragizm postaci.



Poszerzyć kontekst o współczesność – to kolejna zasada adaptatorów sięgających po szkolne lektury. Efektownie, narażając się na nieprzychylne głosy, robił to Adam Hanuszkiewicz. W jego słynnej Balladynie z 1974 roku Goplana à la Barbarella jeździła na hondzie, a Skierka i Chochlik motorynkami.
Nie szkolny teatr lektur 5
„Balladyna” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza, fot. Jerzy Płoński/FORUM
Klasyczne dzieła stają się pretekstem do mówienia o złożoności dzisiejszego świata. Wierność autorowi schodzi na drugi plan. Jego tekst to punkt wyjścia. Ponadczasowy jest oczywiście Shakespeare, taki, jakim widzimy go w ujęciu Krzysztofa Warlikowskiego (Burza), Grzegorza Jarzyny (2007: Macbeth), Jana Klaty (H.). W H. został z Hamleta inicjał, brak Elsynoru i kwestii: „być albo nie być?”. Jest za to Stocznia Gdańska i pytanie o to, gdzie zagubił się etos „Solidarności”. 
Nie szkolny teatr lektur 6
kadr ze spektaklu „H.” w reżyserii Jana Klaty
fot. Russell Lee, Wikimedia Commons, PD

poznaj inne ścieżki tematyczne

  • zdjęcie Okno

    Okno

    idź tą ścieżką
    Skakał przez nie Rollison, wypatrywano z niego Wernyhory, wojsk Fortynbrasa, Rewizora. Od lat funkcjonuje w ważnych spektaklach Starego Teatru.
  • zdjęcie Gdyby dziś Łomnicki…

    Gdyby dziś Łomnicki…

    idź tą ścieżką
    Pisano o nim, że potrafi „przeskakiwać” własne role, zapominać o tyle razy wypróbowanych środkach. Był największym aktorem swoich czasów. Zmieniał się wraz z nimi, wciąż pokazując na scenie inne oblicze.
  • zdjęcie Spotkania z Beckettem

    Spotkania z Beckettem

    idź tą ścieżką
    Dramaty Irlandczyka pojawiły się w polskim teatrze z kilkuletnim opóźnieniem, w 1957 roku. Inspirują do tej pory, nawet tych reżyserów, którzy nigdy ich nie wystawiają, np. Jerzy Grzegorzewski nie reżyserował sztuk Becketta, ale w swoich inscenizacjach nawiązywał do jego twórczości.
  • zdjęcie Co słychać

    Co słychać

    idź tą ścieżką
    Na pytanie, czy muzyka jest w teatrze potrzebna, Jacek Ostaszewski odpowiada, że tak, bo podkreśla rytualność teatru; buduje wymiar metaforyczny, bez niej na scenie pozostaje tylko realizm.