Ścieżka tematyczna Gdyby dziś Łomnicki…

fot. Edward Hartwig/NAC
Jego uczeń, Adam Ferency, mówił: „Nie mogę powiedzieć, czy gdyby dziś Łomnicki żył, też byłby dla mnie mistrzem, bo nie byłby takim aktorem, jakim go pamiętam z tamtych lat. Aktorstwo się zmienia wraz z czasami. Istota aktorstwa nie. (…)  Spróbujmy teraz obejrzeć film czy sztukę z Jaraczem czy Węgrzynem. Nie da się tego długo wytrzymać. To samo z Łomnickim, jakby grał tak jak w połowie lat 70. na pewno mielibyśmy mieszane uczucia. Ale on też by się zmienił, bo on był wielkim artystą”.
Tadeusz Łomnicki. Ikona polskiego aktorstwa drugiej połowy XX wieku. Kordian z 1956 roku, wystawiający – jak pisał Jan Kott – rachunek stalinizmowi i konformistycznemu społeczeństwu. W inscenizacji Erwina Axera z Teatru Narodowego dwudziestodziewięciolatek gra „bez romantycznego patosu, bardzo uczuciowo, lirycz­nie, szczerze i bezpośrednio. To wielki sukces tego bardzo utalentowanego, młodego aktora” („Trybuna Wolności”, 1956). 
Łomnicki 2
„Kordian” w reżyserii Erwina Axera, fot. Edward Hartwig/NAC
„Łomnicki potrafi znakomicie posłużyć się tam gdzie potrzeba przejmującym szep­tem, to znów przyśpieszyć nagle tempo mówienia lub przejść do pełnego mocy a pozbawionego całkowicie patosu krzyku czy wezwania. Umie też z precyzyjną czy­stością podać intelektualną treść tego, co mówi” – notował August Grodzicki, który widział go w Muchach Jean-Paul Sartre’a (Teatr Narodowy, 1957). 
Łomnicki 3
„Muchy” w reżyserii Erwina Axera, fot. Edward Hartwig/NAC
Mistrz aktorskiej techniki. Potwór, wcielenie zła – jako Arturo Ui w sztuce Bertolta Brechta w reżyserii Axera (Teatr Narodowy, 1962); przerażający, ale nie karykaturalny. 
Łomnicki 4
„Kariera Artura Ui” w reżyserii Erwina Axera, fot. PAP/Piotr Barącz
Konrad Swinarski twierdził, że Łomnicki jest najwybitniejszym aktorem pokolenia. Było więc oczywiste, że zagra generacyjnego everymana, Bohatera w Kartotece Tadeusza Różewicza, którą Swinarski przygotował w Teatrze Telewizji w roku 1967.
Sześć miesięcy hippicznego treningu, ponad rok nauki fechtunku i aktor wciela się w kinie w wielkiego „małego rycerza”. Popularność, jaką przyniosła mu rola w ekranizacji Pana Wołodyjowskiego Henryka Sienkiewicza w reżyserii Jerzego Hoffmana (1969), dyskontuje Teatr Telewizji. Aktor tworzy w nim, tak jak w kinie, duet z Magdaleną Zawadzką, najpierw w Szekspirowskim Makbecie (1969), potem w Poskromieniu złośnicy (1971).
Łomnicki jest rektorem PWST w Warszawie. Od roku 1976 do 1981 prowadzi Teatr na Woli. Na VII zjeździe PZPR zostaje członkiem KC (1975).
Łomnicki 7
Tadeusz Łomnicki na próbie „Amadeusza” w Teatrze na Woli, 1981 rok, fot. Witold Kuliński/FORUM
Legitymację partyjną oddaje w stanie wojennym. Kiedy w czasie karnawału „Solidarności” gra w telewizji Moliera uwikłanego w konflikt z królem, o sile roli decyduje jej charakter osobistego obrachunku z władzą.
Rok 1988, Teatr Dramatyczny w Warszawie, Ja, Feuerbach Tankreda Dorsta, sztuka o aktorze obłąkanym ideą zawodowej perfekcji. Łomnicki reżyseruje i gra główną rolę.

„Wciąż, tyle lat, stać go na praw­dziwą twórczość, niemal dziecię­cą wrażliwość, na poszukiwanie nowych środków i rozwiązań, na brak maniery skutecznie zjadającej co bardziej uznanych kole­gów. (…) i tym razem Łomnicki potrafił »przeskoczyć« nie, nie samego siebie, lecz włas­ne role, jeszcze raz pokazać ska­lę swego talentu. Jeszcze raz udowodnił słuszność tego, o czym mówi ostatni jego bohater, Feu­erbach: »Aktor musi zapomnieć o swych tyle razy już wypróbowanych środkach! Musi zapom­nieć o swych umiejętnościach!«” (Elżbieta Baniewicz, „Teatr”). 

Dla Łomnickiego nie ma rzeczy niemożliwych. Dramaturgię Samuela Becketta wykonuje na własnych warunkach. Jako Krapp w Ostatniej taśmie reżyserowanej przez Antoniego Liberę starszy aktor potrafi zagrać swój młody głos. Jaki faktycznie tembr miał za młodu Łomnicki można sprawdzić, słuchając teatru radiowego: Wieczoru Trzech Króli Williama Shakespeare’a (1951) i Drugiego pokoju Zbigniewa Herberta (1958).

poznaj inne ścieżki tematyczne

  • zdjęcie Nie szkolny teatr lektur

    Nie szkolny teatr lektur

    idź tą ścieżką
    Shakespeare, Mickiewicz, Dostojewski, Wyspiański. Jakie tajemnice klasycznych dzieł odkrywają reżyserzy? Teatr potrafi obrócić na nice przyjęte interpretacje. „Wesele" bez Chochoła, Makbet na Bliskim Wschodzie – zdarzyć może się wszystko.
  • zdjęcie Co słychać

    Co słychać

    idź tą ścieżką
    Na pytanie, czy muzyka jest w teatrze potrzebna, Jacek Ostaszewski odpowiada, że tak, bo podkreśla rytualność teatru; buduje wymiar metaforyczny, bez niej na scenie pozostaje tylko realizm.
  • zdjęcie Śnienie

    Śnienie

    idź tą ścieżką
    Motyw snu to źródło inspiracji, które wydaje się niewyczerpane. Segismundo, Henryk, Salomea przecierają oczy, dziwiąc się, czy to jawa, czy jeszcze senne mary.
  • zdjęcie Charon

    Charon

    idź tą ścieżką
    Duch podziemnego świata i jego łódź powracają m.in. w twórczości Tadeusza Kantora oraz Jerzego Grzegorzewskiego. Symbolizują sytuację przechodzenia pomiędzy rzeczywistościami; od realności w inny wymiar.