spektakl

Transfer! | Jan Klata

Wideo, 1:44:29, reż. Jan Klata, 2008 producent: Polskie Wydawnictwo Audiowizualne, Telewizja Polska S.A., Wrocławski Teatr Współczesny im. E. Wiercińskiego

szczegóły materiału

twórcy i obsada

Opis

Teatr jako dokumentalny wehikuł – Transfer! Jana Klaty archiwizuje losy wypędzonych po wojnie, a zarazem staje się głosem we wciąż aktualnej dyskusji na temat różnych narracji historycznych.

Ranga tego spektaklu-fenomenu nie kryje się w jego artystycznym kształcie. Najważniejsze jest terapeutyczne i dokumentalne znaczenie tego przedstawienia. Stanowi ono bowiem dla Jana Klaty środek, swoisty modus operandi, poprzez który uczestnicy Historii mogą opowiedzieć swoje losy. W Transferze! stają przed widzami Polacy i Niemcy, autentyczne ofiary wypędzeń i przymusowych przesiedleń; starsi ludzie, zmuszeni na skutek pojałtańskich porządków do opuszczenia za młodu rodzinnych stron. Dla jednych Wrocław okazał się punktem docelowym, dla drugich miejscem, które musieli porzucić. Ich relacje stały się fundamentem przedstawienia, będącego dla części z uczestników Transferu!, np. Hanne-Lore Pretzsch, egzorcyzmowaniem swoich demonów, okazją do odreagowania traum. Bohaterowie mówią o epizodach wojennej przeszłości, sprawach prozaicznych, rodzinnych. Przecież wielkie rzeczy działy się ponad ich głowami, co w Transferze! nabiera dosłownego znaczenia. Na platformie nad sceną siedzi „wielka trójka” – Churchill, Roosevelt i Stalin. Politycy, w rytm posępnej muzyki Joy Division, wyznaczają nowe granice powojennego świata. Na górze karykaturalne postacie z Historii, w dole ludzie z krwi i kości.

Bezwzględne kalkulacje mężów stanu zderzają się ze ściskającymi za serce przekazami osób doświadczających bezpośrednich efektów ich decyzji. Klata, oddając im głos, wpisuje się Transferem! w nurt teatru dokumentalnego. Ocala prywatne historie wypędzonych, tworząc projekt, o którym słusznie mówiono, że jest niepowtarzalny. Trzy lata po scenicznej premierze umarł jeden z bohaterów przedstawienia, Jan Charewicz. „Myślę, że ten spektakl mógłby funkcjonować do czasu, gdy tylko jedna osoba byłaby prawdziwa – mówił reżyser Wojciechowi Sitarzowi w „Kurierze Lubelskim”. – Jednak aktor odgrywający losy jednego z wypędzonych nigdy nie da tym przeżyciom twarzy, którą te historie wyrzeźbiły. Na tym polega fenomen Transferu!. Przedstawienie zeszło z afisza w grudniu 2010 roku.
W trakcie ostatniego spektaklu Karolina Kozak, kończąc litanię nazwisk i narodowości mieszkańców rodzinnej miejscowości, dodała: „To wszystko. Dziękuję. Koniec”. A „Tygodnik Powszechny” napisał: „Spektakl o pamięci stał się wspomnieniem”.



Personalia

Temat przedstawienia wywołała ówczesna szefowa wrocławskiego Teatru Współczesnego, Krystyna Meissner. Klata podjął wyzwanie. Postanowił stworzyć polsko-niemiecki dwugłos o wypędzeniach. Z czasem zadecydował, żeby zawodowych wykonawców zastąpili świadkowie Historii (nie pierwszy raz w przedstawienie włączył amatorów, wystarczy przypomnieć …córkę Fizdejki wg Witkacego, w której pojawili się bezdomni). Poszukiwaniem bohaterów Transferu! zajęli się Zbigniew Aleksy z muzeum w Środzie Śląskiej oraz Ulrike Dittrich. Reżyser wybrał wykonawców spośród siedemdziesięciu osób. Ich relacje spisali i ułożyli w scenariusz Sebastian Majewski i Dunja Funke. „Na początku patrzyliśmy, czy ktoś ma interesujące przeżycia. Później pojawiało się pytanie, czy potrafi je interesująco przedstawić – wyjaśniał Klata Sitarzowi. – Mieliśmy fascynujące historie, które nie znalazły się w spektaklu. Trafiliśmy na Niemkę, która jako siostra Czerwonego Krzyża była przy pancerniku »Schleswig-Holstein«. To była fascynująca historia, ale ona opowiadała ją tak, że widzowie by nie wytrzymali. Ze strony niemieckiej ograniczeniem była też konieczność wyjazdu z domu, by pracować nad spektaklem. Nie jest łatwo spakować się i wyjechać do kraju i miasta, z którego ma się ambiwalentne wspomnienia”.


Głosy z widowni

Próby do spektaklu trwały w burzliwym czasie – formował się kształt Centrum Przeciwko Wypędzeniom w Berlinie. Temperaturę sporu podnosiły wypowiedzi Eriki Steinbach, przewodniczącej Związku Wypędzonych w Niemczech. Powstającym spektaklem zainteresowali się politycy. Dorota Arciszewska-Mielewczyk, senatorka PiS, prezes Powiernictwa Polskiego, domagała się wglądu w scenariusz – bezskutecznie. Pokłosie tych napięć można znaleźć w recenzjach, które odnosiły się przeważnie do ideowej, a nie teatralnej warstwy przedstawienia i bywały skrajne. „Fronda” pisała o „podejrzanym moralnie” spektaklu zrealizowanym „za niemieckie pieniądze” (Transfer! stanowił koprodukcję z Hebbel-am-Ufer w Berlinie).
Zarzucała zakłamujące historię zrównywanie win Polaków i Niemców. „Nowa Siła Krytyczna” nie zgadzała się na „szantaż emocjonalny” zastosowany przez Klatę (m.in. odarcie przedstawienia z teatralności). W „Dzienniku” Tomasz Plata szukał balansu, twierdząc, że z perspektyw niemieckiej i polskiej spektakl „wydaje się całkowicie przewidywalny – słuszny, poprawny, ale na pewno niedrażniący bądź odmieniający nasze rozumienie historii. Polacy i Niemcy po raz kolejny się ze sobą jednają, po raz kolejny losy jednostki okazują się zupełnie zależne od politycznej gry”.

Na marginesie
Wrocławski teatr zjechał z Transferem! kawał Europy. Szczególnie trudna okazała się wizyta w Moskwie. Klata wspominał, że w przypadku Stalina „przypomnieliśmy, że układał się z Hitlerem. I wymordował 10 milionów ludzi, by zmechanizować rolnictwo – więcej niż Holokaust. Gdy Wojtek Ziemiański grał tam Stalina, po raz pierwszy miałem wrażenie, że wypowiadanie tekstu wymaga prywatnej odwagi aktora. Tam nie było okrzyków »kłamiesz«. Było zimno, które zapanowało po słowach »wiem, jak bardzo Führer kocha swój naród, wznoszę toast za zdrowie Führera« – gdy zaczęliśmy od mówienia o sojuszu dwóch totalitaryzmów, który Rosjanie chcą ukryć. Potem ludzie zaczęli wychodzić. Czołowy krytyk wyszedł, trzaskając drzwiami, ale najbardziej zapamiętałem piękną, młodą dziewczynę wychodzącą w momencie, gdy Hanne-Lore mówi, jak rosyjski żołnierz gwałcił jej matkę. Z hukiem trzaskając drzwiami, krzyczała w stronę sceny, że nie będzie się litować nad Niemcami, bo oni jej babci robili to samo. Jednak później ci, którzy zostali, przyszli na spotkanie. Mieliśmy do czynienia z przetrwalnikami rosyjskiej inteligencji, jeszcze nie »sputinizowanymi«”.

O reżyserze

Zdjęcie reżysera
fot. EN/Koziol/REPORTER

Jan Klata

(ur. 1973) – reżyser teatralny, dramaturg, studiował reżyserię w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, a następnie w Krakowie. Zasłynął Rewizorem Mikołaja Gogola (Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu, 2003). Zrealizował m.in. Fanta$y wg Juliusza Słowackiego (2005), Sprawę Dantona Stanisławy Przybyszewskiej (2008), Trylogię na podstawie Henryka Sienkiewicza (2009) oraz Ziemię obiecaną wg Władysława Reymonta (2009), a także Szekspirowskiego Titusa Andronicusa (2012) i Do Damaszku Augusta Strindberga (2013).

zobacz fotokonteksty

zobacz także

  • słuchowisko Audio 40:42 Koniec półświni | Helmut Kajzar Zbigniew Zapasiewicz w radiowym monologu – prapremierowa realizacja tekstu Helmuta Kajzara w reżyserii Zdzisława Nardellego z 1976 roku
    słuchowisko Audio 40:42 Koniec półświni | Helmut Kajzar Zbigniew Zapasiewicz w radiowym monologu – prapremierowa realizacja tekstu Helmuta Kajzara w reżyserii Zdzisława Nardellego z 1976 roku
  • słuchowisko Audio 1:04:51 Król Edyp | Sofokles W ujęciu Tadeusza Byrskiego dramat Sofoklesa ma tragiczną moc, nie będąc przy tym przedstawieniem koturnowym.
    słuchowisko Audio 1:04:51 Król Edyp | Sofokles W ujęciu Tadeusza Byrskiego dramat Sofoklesa ma tragiczną moc, nie będąc przy tym przedstawieniem koturnowym.
  • słuchowisko Audio 1:33:57 Niemcy | Leon Kruczkowski Niemcy Leona Kruczkowskiego w reżyserii Jerzego Rakowieckiego – próba polemiki ze złowrogim stereotypem utrwalonym po II wojnie światowej.
    słuchowisko Audio 1:33:57 Niemcy | Leon Kruczkowski Niemcy Leona Kruczkowskiego w reżyserii Jerzego Rakowieckiego – próba polemiki ze złowrogim stereotypem utrwalonym po II wojnie światowej.
  • spektakl Wideo 1:17:00 Wizyta starszej pani | Jerzy Gruza Barbara Krafftówna nakłada maskę, aby pokazać prawdę skrzywdzonej kobiety. „Wizyta starszej pani” Friedricha Dürrenmatta przygotowana przez Jerzego Gruzę.
    spektakl Wideo 1:17:00 Wizyta starszej pani | Jerzy Gruza Barbara Krafftówna nakłada maskę, aby pokazać prawdę skrzywdzonej kobiety. „Wizyta starszej pani” Friedricha Dürrenmatta przygotowana przez Jerzego Gruzę.
  • słuchowisko Audio 49:35 Tak jest, jak się państwu zdaje | Luigi Pirandello Luigiego Pirandello zabawy na temat prawdy, czyli Tak jest, jak się państwu zdaje w reżyserii Zbigniewa Kopalki, z Ireną Eichlerówną w jednej z głównych ról.
    słuchowisko Audio 49:35 Tak jest, jak się państwu zdaje | Luigi Pirandello Luigiego Pirandello zabawy na temat prawdy, czyli Tak jest, jak się państwu zdaje w reżyserii Zbigniewa Kopalki, z Ireną Eichlerówną w jednej z głównych ról.

podziel się wrażeniami