spektakl

Poskromienie złośnicy | Zygmunt Hübner

Wideo, 1:24:16, reż. Zygmunt Hübner, 1971 producent: Telewizja Polska S.A.

szczegóły materiału

twórcy i obsada

Opis

Niefrasobliwa zabawa z udziałem Magdaleny Zawadzkiej i Tadeusza Łomnickiego w dekoracjach tyleż renesansowych, co współczesnych. Zygmunt Hübner wystawia z przymrużeniem oka komedię Williama Shakespeare’a.
Baptysta Minola, padewski mieszczanin, ma dwie córki – słodką Biankę i Katarzynę, zwaną złośnicą. O Biankę stara się kilku zalotników, o Katarzynę – żaden, ale Baptysta chce wydawać za mąż córki w porządku starszeństwa: najpierw Katarzynę, potem Biankę. Na szczęście dla zalotników (przede wszystkim dla młodego i przystojnego Lucentia) pojawia się Petrukio, który jest gotów poślubić Katarzynę, bo liczy na jej posag. Głównym wątkiem komedii jest poskramianie niepokornej dziewczyny metodami dość radykalnymi (Petrukio spóźnia się na ślub, głodzi żonę, niszczy jej suknię), aż stanie się idealną małżonką.

Zygmunt Hübner potraktował komedię Shakespeare’a bez nabożeństwa – spektakl rozgrywa się w jawnie sztucznej dekoracji, w której „renesansowe” łuki współgrają z reklamą Coca-Coli czy szyldem „Barbiere”. W kominku płonie malowany ogień, a kostiumy łączą elementy różnych epok. W prologu i w kilku scenach występuje popularny wówczas zespół jazzu tradycyjnego – Asocjacja Hagaw; jego członkowie nie tylko muzykują, ale i grają małe rólki.

Personalia
W głównych rolach Hübner obsadził Magdalenę Zawadzką i Tadeusza Łomnickiego, wówczas u szczytu popularności dzięki filmom Pan Wołodyjowski i Przygody pana Michała. Widzowie mogli bawić się porównywaniem złośnicy Kasi i rezolutnej Basi, której przecież Łomnicki również udowadniał swoją wyższość (przynajmniej w dziedzinie szermierki). Dzięki umowności spektaklu „tresowanie” Kasi nie jest szczególnie bolesne, a spojrzenia rzucane przez parę głównych bohaterów podpowiadają, że łączy ich uczucie.

Głosy z widowni
Spektakl był chętnie oglądany i wielokrotnie emitowany. Krytycy nieco sarkali na przekład Jerzego S. Sity (bo zbyt uwspółcześniony), na nadmiar panujący na ekranie: „Na scenie biegają, trąbią, krzyczą, w ogóle szaleją. Doskonale rozumiem zamysł reżysera. To ma być renesansowa bujność. Zgoda, niech będzie. Pod jednym wszakże warunkiem. Żeby nie zagłuszyć. Żeby nie uciekły nam psychologiczne i literackie finezje” – pisał Jerzy Milewski w „Kierunkach”. Finezja jednak nie była celem reżysera – jemu chodziło o zabawę.

„Przedstawienie było komedią o odwiecznej walce między kobietami i mężczyznami, walce toczonej trochę dla zabawy, bo jej wynik w żadnej mierze nie naruszy stanu rzeczy, a męska władza, choć utrzymana, będzie stale podgryzana przez kobiecą swarliwość. Na początku lat 70. XX wieku poważne potraktowanie emancypacyjnych zapędów Kasi było niemożliwe, toteż traktowano je z dobrotliwą wyrozumiałością, jak odwieczną przypadłość ludzkiego świata” – pisała Beata Guczalska w książce Aktorstwo polskie. Generacje.

Na marginesie
Dwa lata wcześniej Hübner wystawił Poskromienie złośnicy, również w przekładzie Sity, w kierowanym wówczas przez siebie Starym Teatrze. Petrukia grał Wojciech Pszoniak, Kasię – Anna Polony. Jan Nowicki wystąpił, tak jak w telewizyjnym spektaklu, w roli Lucentia. Spektakl rozgrywał się w prowincjonalnej remizie, w której członkowie strażackiej orkiestry wystawiali sztukę Shakespeare’a. Jak to w amatorskim przedstawieniu, były grube, farsowe chwyty, kostiumy z nieokreślonej epoki, swawolna atmosfera. Aktorzy nauczyli się grać na instrumentach dętych, co z uznaniem odnotowali recenzenci. Telewizyjna realizacja ma podobny klimat, choć o głębszych podobieństwach trudno dziś wyrokować – po krakowskim przestawieniu zostały tylko zdjęcia i recenzje.

O reżyserze

Zdjęcie reżysera
fot. Fototeka/Jerzy Troszczyński

Zygmunt Hübner

(1930–1989) – aktor, reżyser, dyrektor teatrów, wieloletni pedagog warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, publicysta. Był absolwentem wydziału aktorskiego (1952) i reżyserskiego (1956) tej szkoły. Zapisał się przede wszystkim jako znakomity dyrektor kilku scen. W latach 1958–1960 kierował Teatrem Wybrzeże w Gdańsku, 1962–1963 Współczesnym we Wrocławiu, 1963–1970 Starym Teatrem, a w końcu Powszechnym w Warszawie (1974–1989), który nosi obecnie jego imię.

jesteś w ścieżce tematycznej

  • zdjęcie Co słychać

    Co słychać

    idź tą ścieżką
    Na pytanie, czy muzyka jest w teatrze potrzebna, Jacek Ostaszewski odpowiada, że tak, bo podkreśla rytualność teatru; buduje wymiar metaforyczny, bez niej na scenie pozostaje tylko realizm.

zobacz także

  • słuchowisko Audio 1:59:13 Wieczór Trzech Króli | William Shakespeare Słuchowisko według sztuki Williama Shakespeare’a w reżyserii Erwina Axera jest echem spektaklu, które inscenizator wystawił w warszawskim Teatrze Współczesnym.
    słuchowisko Audio 1:59:13 Wieczór Trzech Króli | William Shakespeare Słuchowisko według sztuki Williama Shakespeare’a w reżyserii Erwina Axera jest echem spektaklu, które inscenizator wystawił w warszawskim Teatrze Współczesnym.
  • spektakl Wideo 2:13:24 Burza | Krzysztof Warlikowski Zamiast mądrej baśni Williama Shakespeare’a, pełnej magicznych mocy prowadzących ludzi do pojednania, w Burzy Krzysztofa Warlikowskiego mamy opowiedzianą w minorowym tonie rzecz o winie i przebaczeniu.
    spektakl Wideo 2:13:24 Burza | Krzysztof Warlikowski Zamiast mądrej baśni Williama Shakespeare’a, pełnej magicznych mocy prowadzących ludzi do pojednania, w Burzy Krzysztofa Warlikowskiego mamy opowiedzianą w minorowym tonie rzecz o winie i przebaczeniu.

podziel się wrażeniami