spektakl

Miłość na Krymie | Jerzy Jarocki

Wideo, 2:02:00, reż. Jerzy Jarocki, 2013 producent: Narodowy Instytut Audiowizualny, Telewizja Polska S.A.

szczegóły materiału

twórcy i obsada

Opis

Uniwersum stworzone przez autora ściera się z wizją reżysera, ale telewizyjna odsłona Miłości na Krymie Sławomira Mrożka w inscenizacji Jerzego Jarockiego to także przedstawienie in memoriam obu twórców.
Jerzy Jarocki w sezonie 1993/94 przygotowywał w Starym Teatrze w Krakowie prapremierę napisanej w Meksyku sztuki Sławomira Mrożka Miłość na Krymie. Pomiędzy reżyserem a dramatopisarzem doszło jednak do ostrego konfliktu. Jarocki zamierzał, swoim zwyczajem, dokonać w dramacie szeregu rewizji. W odpowiedzi Mrożek sporządził dziesięciopunktową klauzulę, w której zażądał ścisłego respektowania swych wskazówek i zabronił dokonywania jakichkolwiek skreśleń lub zmian w tekście. Dokument miał być ogłoszony w programie do przedstawienia, a tytuł publikacji, jak pisał Mrożek, „może być jakikolwiek, na przykład Autor zwariował albo Ostatni Mohikanin”. Jarocki nie zamierzał podporządkować się tym warunkom, zrezygnował z reżyserii w Starym i chciał poczekać aż autor „zmięknie”.

Ostatecznie krakowską prapremierę zrealizował Maciej Wojtyszko. Jarocki po dwunastu latach uzyskał od Mrożka zgodę na wystawienie Miłości na Krymie w Teatrze Narodowym w Warszawie – nawet z licznymi ingerencjami. Przede wszystkim jako pierwszy w Polsce zainscenizował Miłość na Krymie na dużej scenie zgodnie z sugestią autora, że sztuka wymaga jak największej przestrzeni. W inscenizacji dramatu będącego freskiem na temat XX-wiecznej historii Rosji, przetykanego aluzjami do literackich dzieł rodaków Czechowa, rozbudował postać Włodzimierza Lenina, która w sztuce pojawia się tylko na moment pod koniec aktu I i wygłasza trzy kwestie, a w II części przybiera kształt manekina. Tymczasem reżyser wprowadził przywódcę rewolucji do rozgrywającego się po upadku komunizmu aktu III. Kazał mu wygłaszać diagnozy dotyczące neoliberalnego kapitalizmu zaczerpnięte z tekstów słoweńskiego filozofa Slavoja Žižka, będącego liderem nowej lewicy.



Podobnie Matriona i Aleksandr Czelcowowie, wybierający się z wykładami na amerykańskie uczelnie, komicznie odgrywali fragmenty tekstów – pochodzącego z Rosji – angielskiego reżysera Petera Brooka. Jarocki pozwolił sobie też na żartobliwy odwet na Mrożku. W akcie II Tatiana odnajdywała wśród dokumentów Zachedrynskiego – sowieckiego cenzora
– dziesięciopunktowy regulamin wystawiania Miłości na Krymie i odczytywała na głos z narastającym zdumieniem i rozbawieniem. Nic zatem dziwnego, że autor negatywnie ocenił inscenizację Jarockiego.

Personalia
„Jest coś takiego, jak nieodwzajemniona miłość, i ja właśnie taką żywię do Mrożka” – mówił Jarocki. Znali się od roku 1949. Do czasu Miłości na Krymie reżyser miał w dorobku osiem przedstawień wg tekstów Mrożka, w tym tak głośne jak: Tango (1965), Rzeźnia (1975), Garbus (1975), Pieszo (1981) czy Portret (1988). Twórcy byli niemal rówieśnikami. Pisarz przeżył reżysera o niespełna rok. Niedługo potem na łamach tygodnika „Polityka” dziennikarka Janina Paradowska rzuciła myśl, że przeniesienie do telewizji Miłości na Krymie byłoby „
rodzajem klamry spinającej życiorysy dwóch wybitnych twórców”. Temat podjął ówczesny szef TVP Juliusz Braun i już w marcu 2014 roku w Teatrze Telewizji odbyła się premierowa emisja przedstawienia.

Za jego kształt odpowiedzialny był Jan Englert: „Nie jestem reżyserem, tylko człowiekiem, który przenosi gotowe już przedstawienie z języka teatralnego. Szuka ekwiwalentów w języku telewizyjnym, który jest zupełnie nieprzystawalny do języka teatralnego – zastrzegał. – To jest niezwykła trudność – szukanie tych samych rytmów, tych samych temp, tej samej poetyki dla dwupoziomowego ekranu telewizyjnego”. Dodawał, że najgorszą rzeczą, jaką można zrobić widowisku teatralnemu, jest postawić przed proscenium trzy kamery i z pozycji widza pokazywać przedstawienie. Englertowi, myślącemu tu bardziej jak operator filmowy, do spółki z autorem zdjęć – Witoldem Adamkiem – udało się, chociażby płynnymi ruchami ramienia kamerowego, zbudować ów „trzeci wymiar” inscenizacji rozgrywającej się w się w przestrzeni Teatru Narodowego.



Głosy z widowni
Spektakl na małym ekranie obejrzało w marcowy wieczór 2014 roku 928 tysięcy osób. W niektórych prasowych anonsach oczekiwano, że przedstawienie pomoże zrozumieć bieżące wydarzenia polityczne – premiera zbiegła się w czasie z kryzysem krymskim, w wyniku którego Rosja odebrała półwysep Ukrainie.

Na marginesie
Spektakl pozostaje przede wszystkim pożegnaniem z dwójką wybitnych postaci polskiej kultury. Znamienne, że telewizyjni realizatorzy pominęli sekwencję, w której Tatiana czyta Mrożkową klauzulę, marginalizując w ten sposób dawny spór pomiędzy dramatopisarzem a reżyserem.

O reżyserze

Zdjęcie reżysera
fot. PAP/Leszek Szymański

Jerzy Jarocki

(1929–2012) – reżyser teatralny, pedagog. W 1952 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Aktorską w Krakowie, a cztery lata później wydział reżyserski GITIS-u (Gosudarstwiennyj Institut Tietralnowo Iskusstwa) w Moskwie. Zadebiutował Balem manekinów Brunona Jasieńskiego w Teatrze Śląskim w Katowicach (1957), reżyserował tam do 1962 roku. Na dłużej związał się z Teatrem Rozmaitości, potem Współczesnym we Wrocławiu (1958–1972), Dramatycznym w Warszawie (1972–1982), Starym w Krakowie (1961–2002), Polskim we Wrocławiu (1992–2000) i Narodowym w Warszawie (2004–2012).

zobacz fotokonteksty

zobacz także

  • słuchowisko Audio 1:00:38 Ślub | Witold Gombrowicz | 2/2 Słuchowisko w reżyserii Waldemara Modestowicza stanowi dowód na to, że „teatr wyobraźni” jest formą, która bardzo dobrze radzi sobie z meandrami dramaturgii Witolda Gombrowicza.
    słuchowisko Audio 1:00:38 Ślub | Witold Gombrowicz | 2/2 Słuchowisko w reżyserii Waldemara Modestowicza stanowi dowód na to, że „teatr wyobraźni” jest formą, która bardzo dobrze radzi sobie z meandrami dramaturgii Witolda Gombrowicza.
  • spektakl Wideo 44:00 Świadkowie albo nasza mała stabilizacja | Adam Hanuszkiewicz Adaptacja sztuki Tadeusza Różewicza to doskonały przykład oryginalnego telewizyjnego stylu Adama Hanuszkiewicza: syntetyczna, minimalistyczna scenografia, znakomite aktorstwo, śmiały montaż.
    spektakl Wideo 44:00 Świadkowie albo nasza mała stabilizacja | Adam Hanuszkiewicz Adaptacja sztuki Tadeusza Różewicza to doskonały przykład oryginalnego telewizyjnego stylu Adama Hanuszkiewicza: syntetyczna, minimalistyczna scenografia, znakomite aktorstwo, śmiały montaż.
  • spektakl Wideo 1:02 Kłopoty to moja specjalność | Marek Piwowski | fragment Trzymający się reguł gatunku kryminał, a jednocześnie zabawa w tworzenie amerykańskiego klimatu w Polsce lat 70. Słowem: Kłopoty to moja specjalność Raymonda Chandlera w wydaniu Marka Piwowskiego.
    spektakl Wideo 1:02 Kłopoty to moja specjalność | Marek Piwowski | fragment Trzymający się reguł gatunku kryminał, a jednocześnie zabawa w tworzenie amerykańskiego klimatu w Polsce lat 70. Słowem: Kłopoty to moja specjalność Raymonda Chandlera w wydaniu Marka Piwowskiego.
  • spektakl Wideo 1:41:00 Zemsta | Jan Świderski „«Zemsta» au naturel, czyli taka, jak ją Fredro napisał” – cieszyli się recenzenci, oceniając efekt reżyserskiej pracy Jana Świderskiego.
    spektakl Wideo 1:41:00 Zemsta | Jan Świderski „«Zemsta» au naturel, czyli taka, jak ją Fredro napisał” – cieszyli się recenzenci, oceniając efekt reżyserskiej pracy Jana Świderskiego.
  • spektakl Wideo 1:34:00 Makbet | Andrzej Wajda Pogranicza kina i teatru. Andrzej Wajda realizuje w telewizji minimalistycznego, uwspółcześnionego Makbeta Williama Shakespeare’a, posiłkując się komputerową technologią.
    spektakl Wideo 1:34:00 Makbet | Andrzej Wajda Pogranicza kina i teatru. Andrzej Wajda realizuje w telewizji minimalistycznego, uwspółcześnionego Makbeta Williama Shakespeare’a, posiłkując się komputerową technologią.

podziel się wrażeniami