spektakl

Hamlet Stanisława Wyspiańskiego | Jerzy Grzegorzewski

Wideo, 1:03:19, reż. Jerzy Grzegorzewski, 2008 producent: Polskie Wydawnictwo Audiowizualne, Teatr Narodowy w Warszawie, Telewizja Polska S.A.

szczegóły materiału

twórcy i obsada

Opis

W Hamlecie Stanisława Wyspiańskiego Jerzy Grzegorzewski ukazał dramat nieuleczalnie chorego artysty, mającego świadomość nadchodzącej śmierci, ale podejmującego trud stworzenia jeszcze jednego dzieła.

O tym przedstawieniu trudno mówić, nie pamiętając o sytuacji, w której Jerzy Grzegorzewski je przygotowywał. Stworzył spektakl w 2003 roku, wkrótce po rezygnacji z kierowania Teatrem Narodowym. W powszechnej opinii w Hamlecie Stanisława Wyspiańskiego szczególnie głośno słychać było osobisty ton twórcy. O ile poprzez wcześniejsze o rok Morze i zwierciadło wg H.W. Audena reżyser żegnał się z teatrem, tak w tym przypadku pisano, że zdaje się żegnać z życiem.

Swoją elegijną inscenizację Grzegorzewski zbudował na podstawie Studium o Hamlecie, napisanego w 1905 roku obszernego szkicu o arcydramacie Williama Shakespeare’a autorstwa Stanisława Wyspiańskiego, i dopełnił go fragmentami Wyzwolenia tegoż autora. Oto Wyspiański umiera w krakowskim domu pod opieką żony. Jak czytamy w prologu Studium: „około świąt Bożego Narodzenia” przychodzi do niego aktor Kazimierz Kamiński, pragnący zagrać Hamleta. Pod wpływem wizyty Wyspiański zaczyna obmyślać wystawienie tragedii Shakespeare’a i identyfikować się z tytułową postacią. W jego pracowni, strzepując śnieg z ramion, pojawiają się inne persony z szekspirowskiego świata, ale też autentyczne osoby, współczesne artyście. Mnożą się teatralne byty: Ofelia ulega rozdwojeniu na demoniczną i niewinną, Helena Modrzejewska jest Królową Gertrudą, a zarazem Lady Makbet, z kolei trzy krakowskie Damy przeobrażają się w przepowiadające przyszłość Wiedźmy z Makbeta.

Grzegorzewski piętrzy intertekstualne konstrukcje. W epilogu Wyspiański – niczym Prospero z Burzy mający poczucie utraty twórczej mocykonając, przemawia słowami Konrada z Wyzwolenia: „Sam już na wielkiej pustej scenie/ Na proch się moja myśl skruszyła”. Wydaje się, że za pośrednictwem Wyspiańskiego-Hamleta w interpretacji Wojciecha Malajkata wypowiada się tu też sam reżyser. Zresztą w przedstawieniu funeralny, odautorski komentarz jest stale obecny, chociażby za sprawą scenografii. Głównym jej elementem były historyczne krosna żakardowe, zakupione z pracowni tkackiej w królewskich Łazienkach. Skojarzenie nici życia z osnową warsztatu tkackiego wydaje się niby oczywiste, ale obecność na scenie pięknych rzemieślniczych urządzeń daleka była od jednoznaczności, uruchamiała szereg niezwykłych działań aktorskich i znaczeń. Nie zabrakło też czarnej gondoli – łodzi Charona z Nocy listopadowej Wyspiańskiego, przedstawienia, którym Grzegorzewski inaugurował dyrekcję w Teatrze Narodowym.

Personalia
Główną postacią rządziła zasada ciągłych metamorfoz. Malajkat raz grał Wyspiańskiego, raz Wyspiańskiego grającego Hamleta, by w końcu przeistaczać się w postać duńskiego księcia. „W trakcie przedstawienia rośnie na naszych oczach, rośnie w naszych oczach” – zauważała w „Didaskaliach” Joanna Walaszek. Pisała też: „nie tylko ja z ogromnym przejęciem (…) śledziłam ów zdumiewający proces przemiany aktora w prawdziwego artystę, w »rosnącego duszą« człowieka, w Hamleta, który – jak powiada aktor za Wyspiańskim, identyfikując się z myślą poety: »z głowy mojej wyjść nie może. Wraca z siłą piękną i niepojętą«”.

W przedstawieniu pojawiały się refleksy z wcześniejszych wcieleń Malajkata: Hamleta, którego grał u progu kariery, i Konrada z Dziadówimprowizacji wg Adama Mickiewicza reżyserowanych przez Grzegorzewskiego w 1987 roku. Bez wątpienia Hamlet Stanisława Wyspiańskiego był wówczas summą jego scenicznych doświadczeń, które w całej mocy objawiały się w finale inscenizacji.




Głosy z widowni
„Padają co prawda słowa Wyspiańskiego o tym, że Hamleta trzeba grać w Polsce zawsze i wszędzie, bo nazywa po imieniu zło, ale trudno uwierzyć w ten program moralny, kiedy wypowiada go Malajkat. Ten świetny niegdyś aktor stracił autorytet, od kiedy poświęcił się komercji. Prowadzi w prywatnej stacji talk-show »Joker«. Nie rozmawia się tam o Szekspirze, ale o nocy poślubnej i innych frapujących problemach” – pisał natomiast ówczesny recenzent „Gazety Wyborczej”, Roman Pawłowski, który bywał szczególnie krytyczny wobec twórczości Grzegorzewskiego. W 1997 roku prowadzili nawet na łamach prasy polemikę na temat kształtu Teatru Narodowego. W tekście o Nocy listopadowej Pawłowski zarzucał inscenizatorowi pusty estetyzm, jałową grę z narodowymi mitami, obalanie „szkolnych banałów”. W odpowiedzi Grzegorzewski domagał się prawa do kształtowania teatralnej formy, „czyli tego wszystkiego, co odróżnia teatr od publicystyki, historycznego serialu czy powierzchownej literatury psychologicznej”.

W przypadku Hamleta Stanisława Wyspiańskiego pojawiły się uwagi, że przedstawienie, chociaż słychać w nim osobisty ton, nie budzi emocji. Pełne jest wysmakowanych obrazów, ale pozostawia widzów obojętnymi wobec toczącej się na scenie dyskusji o nowej i starej sztuce teatru, że to jedynie udramatyzowany esej. Głosy w sprawie przedstawienia były podzielone, tak samo jak różnie w owym czasie oceniano kończącą się dyrekcję Grzegorzewskiego w Teatrze Narodowym. Spór wokół artysty był gorący, o czym m.in. świadczył tekst Elżbiety Morawiec w miesięczniku „Teatr”: „Kiedy na początku lat 60. Jerzy Grzegorzewski wszedł na warszawską scenę jako młody reżyser Wędką Feniksany, prasa nie zostawiła na nim suchej nitki – pisała autorka książki Jerzy Grzegorzewski. Mistrz światła i wizji. – Dziś, kiedy ma za sobą wielki dorobek w teatrach Krakowa i Wrocławia, 15 lat świetnej pracy w warszawskim Teatrze Studio, 6 lat dyrekcji artystycznej w Teatrze Narodowym – jego sytuacja wielkiego, dojrzałego artysty wciąż jest sytuacją debiutanta, pouczanego przez »krytyków i recenzentów warszawskich« prasy codziennej – od wszechpotężnej »Gazety Wyborczej« po obiektywną »Rzeczpospolitą«”.

Na marginesie
Hamlet Stanisława Wyspiańskiego był na afiszu w dniu śmierci Grzegorzewskiego, po spektaklu nie było oklasków, wszyscy stali w milczeniu. Telewizyjna rejestracja przedstawienia została dokonana pięć lat po premierze, a po upływie trzech od śmierci reżysera. Nagraniem kierował Jan Englert, który w 2003 roku przejął po Grzegorzewskim stery na placu Teatralnym. W scenicznej wersji przedstawienia Grzegorzewski pozwolił sobie na drobny, czytelny w tamtej sytuacji, żart: Król Makbet, grany przez Englerta, dochodził do władzy wśród głośnego szumu teatralnych maszyn do robienia wiatru i świdrujących uszy podszeptów Dam krakowskich-Wiedźm.

Trzeba pamiętać, że Hamlet Stanisława Wyspiańskiego nie stał się pożegnalną inscenizacją Grzegorzewskiego. Jego nazwisko jeszcze dwukrotnie pojawiło się na afiszu sceny narodowej: przy okazji Duszyczki wg Tadeusza Różewicza (2004) i Onego. Drugiego Powrotu Odysa (2005) wg jego scenariusza i tekstu córki – Antoniny Grzegorzewskiej.

O reżyserze

Zdjęcie reżysera
fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Jerzy Grzegorzewski

(1939–2005) – reżyser i scenograf teatralny, malarz. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Łodzi i wydział reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Zadebiutował w 1961 roku Szewcami Stanisława I. Witkiewicza zrealizowanymi ze studenckim zespołem powołanym w łódzkiej PWSSP. W latach 1966–1976 był reżyserem Teatru im. Stefana Jaracza w rodzinnej Łodzi. Tworzył teatr utrzymany często w poetyce snu z pogranicza symbolizmu i surrealizmu. Pozycję najwybitniejszego inscenizatora pokolenia zawdzięczał powstałym w warszawskim Ateneum adaptacjom Ameryki Franza Kafki (1973) i Bloomusalem wg XV rozdziału Ulissesa Jamesa Joyce’a (1974) oraz Weselu Stanisława Wyspiańskiego w Starym Teatrze w Krakowie (1977).

jesteś w ścieżce tematycznej

  • zdjęcie Charon

    Charon

    idź tą ścieżką
    Duch podziemnego świata i jego łódź powracają m.in. w twórczości Tadeusza Kantora oraz Jerzego Grzegorzewskiego. Symbolizują sytuację przechodzenia pomiędzy rzeczywistościami; od realności w inny wymiar.

zobacz fotokonteksty

zobacz także

  • spektakl Wideo 1:35:36 2007: Macbeth | Grzegorz Jarzyna 2007: Macbeth – Grzegorz Jarzyna trawestuje „tragedię szkocką” Williama Shakespeare’a, której akcja staje się tłem dla konfrontacji cywilizacji zachodniej z islamem. Brzmi w niej przestroga, że obrońcy tej pierwszej podejrzanie łatwo zarażają się okrucieństwem fundamentalistów i popadają w szaleństwo.
    spektakl Wideo 1:35:36 2007: Macbeth | Grzegorz Jarzyna 2007: Macbeth – Grzegorz Jarzyna trawestuje „tragedię szkocką” Williama Shakespeare’a, której akcja staje się tłem dla konfrontacji cywilizacji zachodniej z islamem. Brzmi w niej przestroga, że obrońcy tej pierwszej podejrzanie łatwo zarażają się okrucieństwem fundamentalistów i popadają w szaleństwo.
  • spektakl Wideo 13:48 Sędziowie | Jerzy Grzegorzewski | fragment Sędziowie Stanisława Wyspiańskiego w rytmach dyktowanych przez Jerzego Grzegorzewskiego wybrzmiewają bogactwem znaczeń. Gdy na pierwszym planie trwa sprawa w domu bogatego żydowskiego kupca, w tle słychać taneczną zabawę z Wesela.
    spektakl Wideo 13:48 Sędziowie | Jerzy Grzegorzewski | fragment Sędziowie Stanisława Wyspiańskiego w rytmach dyktowanych przez Jerzego Grzegorzewskiego wybrzmiewają bogactwem znaczeń. Gdy na pierwszym planie trwa sprawa w domu bogatego żydowskiego kupca, w tle słychać taneczną zabawę z Wesela.
  • słuchowisko Audio 48:11 Gimpel Głupek | Isaac Bashevis Singer Radiowy teatr jednego artysty. Aleksander Bardini reżyseruje tekst Isaaka Bashevisa Singera oraz gra tytułową rolę.
    słuchowisko Audio 48:11 Gimpel Głupek | Isaac Bashevis Singer Radiowy teatr jednego artysty. Aleksander Bardini reżyseruje tekst Isaaka Bashevisa Singera oraz gra tytułową rolę.
  • słuchowisko Audio 47:01 Lalek | Zbigniew Herbert Zbigniew Herbert odświeża formułę słuchowiska, pisząc tzw. sztukę na głosy. Jerzy Markuszewski czyni z niej wciągający teatr radiowy zbliżony do reportażu.
    słuchowisko Audio 47:01 Lalek | Zbigniew Herbert Zbigniew Herbert odświeża formułę słuchowiska, pisząc tzw. sztukę na głosy. Jerzy Markuszewski czyni z niej wciągający teatr radiowy zbliżony do reportażu.
  • spektakl Wideo 1:44:29 Transfer! | Jan Klata Teatr jako dokumentalny wehikuł – Transfer! Jana Klaty archiwizuje losy wypędzonych po wojnie, a zarazem staje się głosem we wciąż aktualnej dyskusji na temat różnych narracji historycznych.
    spektakl Wideo 1:44:29 Transfer! | Jan Klata Teatr jako dokumentalny wehikuł – Transfer! Jana Klaty archiwizuje losy wypędzonych po wojnie, a zarazem staje się głosem we wciąż aktualnej dyskusji na temat różnych narracji historycznych.

podziel się wrażeniami