Muzyka sakralna inaczej

Z okazji Świąt Wielkanocnych proponujemy przegląd nowej polskiej muzyki sakralnej. Znajdziemy w niej zarówno nawiązania biblijne, jak i literackie czy ludowe. Szybko okaże się zresztą, że niezależnie od swojego charakteru, utworom tym daleko do konserwatyzmu.



Rola i popularność muzyki sakralnej zmienia się tak, jak zmieniają się postawy religijne Polaków. W czasach, kiedy karierę robi sformułowanie „katolicyzm sałatkowy”, siłą rzeczy muzyka o charakterze kościelnym odznacza się sporym zindywidualizowaniem. Ewolucja dotyczy również samych form muzycznych, które nieustannie ulegają przeobrażeniom, coraz bardziej oddalając się od kanonu i tradycji, która okazuje się wyłącznie punktem wyjścia. A także od konwencji, do której nawiązania mają jedynie potęgować nowatorski charakter współczesnych dzieł.

Można zaryzykować stwierdzenie, że sam Kościół zaakceptował tę postępującą różnorodność w
 podejmowaniu wątków duchowych. W efekcie doczekaliśmy się w Polsce udanych wariacji na temat form sakralnych. Wśród nich należy wspomnieć chociażby o Gorzkich żalach Aleksandra Kościówa, Komplecie Stefana Wesołowskiego czy Pasji wg św. Marka Pawła Mykietyna. Oczywiście, nie należy też przeceniać roli Kościoła w powstawaniu takich dzieł, gdyż jego rola jako mecenasa zdecydowanie osłabła. Nie oznacza to jednak, że partyturowa muzyka sakralna zniknęła albo znajduje się w głębokiej defensywie. W Polsce wciąż powstaje relatywnie dużo utworów odnoszących się do tej sfery. Co więcej, ten muzyczny wątek realizowany jest w sposób wielowymiarowy i po prostu ciekawy. Twórcy zamiast jedynie cytować kanon coraz chętniej podejmują dialog z tradycyjnymi formami. Dobrym przykładem takiego utworu jest Strumenti della Passione Jarosława Kordaczuka, czyli Pasja opowiedziana z perspektywy arma Christi – przedmiotów towarzyszących Chrystusowi w Jego ostatnich godzinach. Tak o utworze o swoim utworze opowiada nam kompozytor:

Utwór powstał nie tyle pod wpływem, co raczej w opozycji do innych utworów pasyjnych – kompozycji, na których się wychowałem i które nieustannie robią na mnie wrażenie. Od początku jednak chciałem napisać to inaczej. Sam temat Pasji chodził mi po głowie od dawna, jednak jest to z natury duże dzieło – ciężko byłoby je nam zaakceptować jako, na przykład, trzyminutowy utwór na głos i fortepian. Musiałem zatem czekać na okazję. A gdy ta się nadarzyła, wiedziałem od razu, że – choć ujęcie tradycyjne świetnie się sprawdza w kontekście liturgii Wielkiego Tygodnia – będę chciał działać na trochę szerszym kulturowo polu.

Można się spierać czy utwór, który nie bazuje na tekstach ewangelicznych jest jeszcze Pasją, ale wydaje się, że w XXI wieku jest to dyskusja jałowa. Ciekawsze jest to, że kompozytor eksponuje „bohaterów” wcześniej niezauważalnych. Autor Strumenti della Passione wykorzystuje co prawda instrumenty elektroniczne, ale korzysta też z rozwiązań klasycznych dla utworów sakralnych. Już w pierwszej kompozycji cyklu prowadzi dźwięki tak, by wykonać znak krzyża. Łącznikiem z tradycją jest tu także specjalizująca się w wykonywaniu muzyki dawnej orkiestra Arte Dei Suonatori. Mimo zastosowania odważnej formuły Kordaczuk nie uważa, by współczesna muzyka kościelna była zmuszona do podobnych zabiegów:

Myślę, że w każdym kompozytorze tkwi chęć zmierzenia się z klasyką. Nikogo nie powinna dziwić sytuacja, w której współczesny twórca chce się zderzyć z kanonem w jego tradycyjnej formie – nie udziwniając i nie kombinując. Jednak nie o udziwnianie tu chodzi. Zestawiłem pewne przedmioty oraz ich muzyczne komentarze. Gdy myślę o tych przedmiotach w kontekście Pasji, ścierają się we mnie dwa spojrzenia: bezpośrednie i symboliczne. W każdym z tych przedmiotów polaryzacja ta zdaje się mieć inne nasilenie. O krzyżu trudno jest myśleć poza-symbolicznie, ale za to w gąbce trudno nam odnaleźć coś poza samą gąbką. A przecież i ona ma swój ładunek symboliczny, choć nie tak religijnie zorientowany jak krzyż. Z każdym tak uwikłanym semantycznie przedmiotem zestawiłem swój komentarz muzyczny, dając – jak sądzę – słuchaczowi wybór, którą drogą chce podążać. 

Niezależnie od autorskiego charakteru dzieła, nie sposób pisać o Strumenti della Passione bez wspomnienia o takich kompozycjach jak Pasja wg św. Łukasza Krzysztofa Pendereckiego czy Pasja wg św. Marka Pawła Mykietyna. Ten ostatni utwór dość radykalnie zaburza pasyjną narrację, rozpoczynając się w momencie śmierci Chrystusa i prowadząc opowieść wstecz. Pisząc o tej kompozycji krytycy zastanawiali się wręcz, czy jej bohaterem jest rzeczywiście Jezus, czy może samo cierpienie. Dalekie od tradycji jest również instrumentarium, po które sięgnął Mykietyn, zestawiając chór z brzmieniem elektrycznych gitar.

Nowa muzyka sakralna przywiązuje dużą wagę do tematyki funeralnej. Tak jest w przypadku kompozycji z katalogu muzycznego Pawła Szymańskiego. Jego
Lux aeterna to utwór, który z jednej strony pełni funkcję tradycyjnego rytuału przejścia, a z drugiej odnosi się w warstwie formalnej do muzyki XX-wiecznej. W recenzjach tej pieśni zwracano uwagę na nawiązania do aleatoryzmu kontrolowanego Witolda Lutosławskiego oraz do punktualizmu Antona Weberna. Pomimo tych nowoczesnych rozwiązań, utwór znakomicie spełnia się także w swojej pierwotnej roli, trafiając choćby do repertuarów koncertów zaduszkowych.

W podobnym, choć znacznie mniej akademickim kontekście, funkcjonują pieśni zebrane na ukazującej się w najbliższym czasie płycie
Requiem ludowe. Wspólny album zespołu Kwadrofonik i Adama Struga zawiera pieśni tradycyjne oraz pogrzebowe zaczerpnięte między innymi z XIX-wiecznego Śpiewnika Pelplińskiego. Artyści przyznają, że w pracach nad albumem odwoływali się do ludowego wyobrażenia śmierci. Trzeba jednak przyznać, że warstwa muzyczna tych utworów potrafi zaskoczyć. Linie melodyczne barokowych pieśni zderzają się tu z improwizacją, techniką inside-piano czy dźwiękami klawiatury, dud albo sygnału telefonicznego. Choć nastrój tych kompozycji bywa ponury, to przecież pieśniom takim jak Niebo (Na smętarzu mieszkać będę) towarzyszy niezachwiana wiara w zmartwychwstanie.

Requiem ludowe
to przykład albumu, który, podejmując wątek duchowy, bazuje na tekstach świeckich. Podobnie jest w przypadku Brewiarzy na sopran męski i kwartet smyczkowy Zbigniewa Penherskiego. Inspiracją dla kompozytora były trzy wiersze Zbigniewa Herberta: Panie, dzięki Ci składam…, Panie, pomóż nam… oraz Panie, wiem… Należy jednak pamiętać, że same teksty mogą nam jedynie pomóc w uchwyceniu ducha kompozycji. Wszelkie odniesienia, zarówno te religijne, jak i literackie czy ludowe są z zasady wtórne w stosunku do samej muzyki. Muzyki, która – jak twierdzi Kordaczuk – jest sztuką abstrakcyjną, więc karmi się różnorodnymi interpretacjami.

„Pisząc Strumenti della Passione, nie nawiązywałem wprost do tradycji arma Christi. W moich zamierzeniach nie tyle jest to utwór o relikwiach, co o kulturowym potencjale pewnych przedmiotów oraz o ścieraniu się bezpośrednich i symbolicznych znaczeń. Łamana w ostatniej części listwa może być pękającą kością Chrystusa, ale równie dobrze może być też symbolem ostateczności albo radykalnym zabiegiem sonorystycznym wieńczący formę utworu. Albo tym wszystkim na raz. Ale to tautologia, bo przecież taka jest natura muzyki.”