Marcel Łoziński | opisy filmów | DVD 2

Łoziński opowiada o człowieku poddanym naciskowi grupy, o wolności, konformizmie i buncie. Od czasu do czasu zwraca kamerę na siebie.

Opisy filmów w opracowaniu Tadeusza Sobolewskiego


Próba mikrofonu, 1980

W zakładach Pollena-Uroda działa lokalny radiowęzeł, który prowadzi młody człowiek. Traktując serio podstawowe hasła ustroju, zadaje robotnikom pytanie: czy czujesz się współgospodarzem zakładu? Robotnicy odpowiadają szczerze: nikt się nie czuje współgospodarzem. Dyrekcja jest oburzona wymową audycji, chce ją ocenzurować. Zarzuca autorowi, że „stawia niewłaściwe pytania”. Gdyby rzeczywiście pozwolić robotnikom współrządzić, „rozkradliby zakład” – stwierdza dyrekcja. W sytuację, jak z socrealistycznego produkcyjniaka, Łoziński wpisał refleksję o sobie, swoim medium, o zawodzie dokumentalisty i o doświadczeniu lat 70. Filmowcom mogło się wydawać, że swoimi filmami wpływają na świadomość zarówno robotników, jak rządzących. Czy było to myślenie naiwne? Wydawałoby się, że tak, ale życie dopisało Próbie mikrofonu ciekawy epilog. Jego bohater sprzeciwił się zakładowej cenzurze i został wyrzucony z pracy. Równocześnie Łoziński został usunięty z Wytwórni – co prawda na krótko, bo powstała Solidarność. Bohater filmu trafił wtedy do Polskiego Radia, rzucił legitymację partyjną, w stanie wojennym był internowany. „Film odmienił jego życie” – opowiada z satysfakcją Łoziński.

Reżyseria: Marcel Łoziński
Współpraca reżyserska: Grzegorz Eberhardt
Scenariusz: Marek Petrycki
Zdjęcia: Jacek Petrycki
Współpraca operatorska: Piotr Latałło
Opracowanie muzyczne: Danuta Zankowska-Marucha
Dźwięk: Halina Paszkowska
Współpraca dźwiękowa: Elżbieta Hetman
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk
Kierownictwo produkcji: Jerzy Tomaszewicz
Współpraca produkcyjna: Krzysztof Czechowicz
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 19’


Ćwiczenia warsztatowe, 1984

Był to pierwszy dokument Łozińskiego po stanie wojennym, robiony z myślą o oficjalnym rozpowszechnianiu. Przedtem wykonywał on rejestracje filmowe dla solidarnościowego podziemia. Ćwiczenia warsztatowe powstały w okresie największego społecznego marazmu lat 80. Udało się ten nastrój uchwycić, stosując małą prowokację. Łoziński przeprowadza sondę uliczną, taką, jaką rzeczywiście mogła przeprowadzać państwowa telewizja. Reporterka z kamerą zadaje przypadkowo zaczepionym ludziom pytanie, co sądzą o współczesnej młodzieży. Jedni chowają twarz, inni odpowiadają wymijająco, jeszcze inni przełamują nieufność i zdobywają się na szczerość, mówią o swojej beznadziei. W drugiej części filmu widzimy, jak można ten materiał spreparować, żeby nadać mu inne znaczenie (tak robiła propaganda stanu wojennego). Łoziński celowo wykonuje tę manipulację niedoskonale, stosuje asynchron, żeby widz mógł dostrzec szwy. Trzeci wariant pokazuje inny, bardziej nowoczesny typ deformacji medialnej: odjęcie jakiegokolwiek znaczenia. Niewygodny materiał został zmontowany jak muzyczny wideoklip: o nic już nie chodzi, wszyscy się tylko uśmiechają.

Reżyseria: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Jacek Petrycki
Współpraca video: Maciej Owsiany, Jerzy Wiśniewski
Dźwięk: Danuta Zankowska
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk, Katarzyna Rudnik
Wywiady prowadzi: Małgorzata Unger
Kierownictwo produkcji: Włada Dąbrowska
Współpraca: Grzegorz Eberhardt, Maciej Kapkowski
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 12’


Świadkowie, 1987

Obejrzałem ten film po raz pierwszy na festiwalu Praw Człowieka w Strasburgu w roku 1987. Zrozumiałem wtedy rzecz bardzo prostą: kraj, który nie boi się pokazać najczarniejszych momentów swojej historii, staje poza podejrzeniem. Takim czarnym momentem w historii Polski był pogrom kielecki. Tłum, podjudzony plotką o mordzie rytualnym, wymordował tuż po wojnie, z premedytacją, 42 ocalałych z zagłady Żydów, przy współudziale milicji i wojskowych. Film ma budowę bardzo prostą – relacjonuje tamto wydarzenie poprzez relacje świadków, Polaków. Mówi jednak nie tylko o przebiegu zdarzenia, ale także o postawach opowiadających. I o czymś jeszcze, co stanowi główny wątek dokumentów Łozińskiego: o bezwładności tłumu, o stadnym myśleniu i działaniu oraz o tych ludziach, którzy zyskują świadomość. Wśród Świadków są tacy, których tamta tragedia niczego nie nauczyła i mogą dziś stanowić przykład klasycznego antysemityzmu, wykorzystującego każdy pretekst, ekonomiczny czy religijny. Nienawiść jest pierwsza, uzasadnienie wtórne. Ale są i tacy, których świadomość ewoluuje, którzy potrafią wejść w położenie ofiar. Jeden ze świadków pogromu, widząc mordowanego człowieka, uświadamia sobie ze zgrozą, że sam „jest podobny do Żyda” i jeśli padnie na niego podejrzenie, zginie tak samo jak tamten.

Reżyseria: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Jacek Petrycki
Wywiady: Stanisława Domagalska
Montaż: Jean-Charles Picard
Muzyka: Danuta Zankowska
Producent: Volande Zauberman, Gerard de Verbizier
Produkcja: Video Nowa
Dane techniczne: barwny
Czas: 26’


Moje miejsce, 1985

Sopocki Grand Hotel – od strony kuchni. Nie widać klientów, są sami pracownicy. Przyglądamy im się, zaczynając od dołu hotelowej hierarchii: palacz i babka klozetowa, szatniarz, pomywaczki i pokojowe, aż do arystokracji: kucharza, kelnera, barmanki. Każdy z nich mówi, że jego funkcja jest najważniejsza, że bez niego hotel nie mógłby działać. Na koniec staje do fotografii armia hotelowych ludzi, na czele z dyrekcją i pierwszym sekretarzem organizacji partyjnej. Tworzą razem odpowiednik społeczeństwa. Choć każdy jest tu ważny, wszyscy są służącymi. Łoziński ukazuje sytuację, w której panuje nieprzekraczalny, klasowy podział ról. W tym miejscu spędza się całe życie i z tego miejsca ogląda się lepszy świat. Że wciąż jesteśmy w PRL, poznać po wypowiedzi kucharza, który dodaje przyprawę Winchester, której „nie ma w Społem”. Starsza pokojowa napomyka, że jest „wdową roku 1970”, kiedy strzelano do robotników. W tym, co mówią, uderza pracownicza duma i godność, z drugiej strony – charakterystyczne feudalne uniżenie i potrzeba ułudy. Lekko, ironicznie, w rytmie starego rag-time'u ukazany model społeczeństwa.

Reżyseria: Marcel Łoziński;
Zdjęcia: Andrzej Adamczak;
Dźwięk: Małgorzata Jaworska;
Muzyka: Danuta Zankowska;
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk;
Współpraca: Małgorzata Lisak, Barbara Dejmek, Marek Głowiński, Tadeusz Smoliński;
Kierownictwo produkcji: Włada Dąbrowska;
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych,
Dane techniczne: czarno-biały, barwny
Czas: 14’


89 mm od Europy, 1993


Miejscem akcji tego mistrzowskiego filmu jest przejście graniczne w Brześciu między Polską a Białorusią, gdzie przestawia się pociągi z Europy na tory szersze o 89 mm. Nadjeżdża ekspres Paryż-Moskwa. Wagony wraz z pasażerami zostają uniesione do góry, wymienia się podwozia. Międzynarodowa publiczność leniwie przygląda się pracującym robotnikom. Za chwilę pociąg ruszy dalej. Robotnicy czekają na następny transport. To wszystko. Tę codzienną sytuację Łoziński opowiada w sposób przykuwający, z wykorzystaniem kinowego suspense'u. Rzeczywistość zostaje rozbita na czynniki pierwsze i złożona na nowo, tak że każdy szczegół staje się intrygujący. Twarze i gesty robotników, gołąbek drepcący po krawędzi peronu, chudy kot, który niesie coś w pysku, porzucona olejarka – wszystko jest ciekawe, staje się częścią jakiejś nierozpoznanej całości. Każdy z nas robi czasem taki film bez kamery, z okien pociągu, przełamując dystans. Być może o to właśnie chodzi w kinie: o przełamanie dystansu. W tym filmie przełamanie następuje dzięki dziecku z pociągu, małemu chłopcu, który na świat patrzy z ciekawością. Skądinąd wiadomo, że jest to synek reżysera, którego życie naprawdę przebiega między Paryżem a Moskwą. Na początku lat 90., kiedy film powstawał, zapanowało złudzenie, że świat się jednoczy, pękają granice między klasami, narodami, systemami, ludźmi. Tymczasem wszystko stoi w dawnym miejscu. Tory idące na wschód zawsze będą miały inną szerokość.

Reżyseria: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Jacek Petrycki, Arthur Reinhart
Dźwięk: Małgorzata Jaworska
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk
Kierownictwo produkcji: Janusz Skałkowski, Wojciech Szczudło
Współpraca: Paweł Łoziński, Zdzisław Wajda, Kazimierz Kucharski, Barbara Dejmek, Jan Marek, Józef Trzoch, Zbigniew Jakubowski
Produkcja: Studio Filmowe Kalejdoskop i Telewizja Polska
Współfinansowanie: Agencja Produkcji Filmowej, Fundacja im. Stefana Batorego, La Sept
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 11’


Wszystko może się przytrafić, 1995

W połowie lat 90. Łoziński mówił:

Spadło ze mnie brzemię powinności. Poczułem się wolny. Tak bardzo byłem wciągnięty w sprawy, dotyczące systemu, w jakim żyliśmy, że wydawało mi się, że nic innego nie mam już do powiedzenia. Nagle okazało się, że są obszary, którymi się dotąd nie zajmowałem. W filmie, uważanym za jego reżyserskie ”osiem i pół”, Łozińskiego nie interesuje teatr życia społecznego, ale bezpośredni kontakt, stosunek do drugiego człowieka, do ludzkiego cierpienia, do spraw ostatecznych. W rajskim parku, na ławkach odpoczywają starsi ludzie, znajdujący się już jedną nogą poza życiem. Podbiega do nich bystry, sześcioletni chłopiec (synek Marcela Łozińskiego, ten sam, który rozmawiał z robotnikami kolejowymi w 89 mm do Europy) i zadaje niedyskretne pytania: Jak ci się żyje? Czy jesteś smutny? Samotny? Ile lat może mieć człowiek? Dziecko dostaje od starszych lekcję życia, pozbawiającą złudzeń, sam z kolei poczuwa się do tego, żeby ich pocieszyć. Ten chłopiec w jakimś sensie reprezentuje reżysera, zdobywa się na to, o czym marzy dokumentalista: móc podejść do każdego nieznajomego człowieka, nie naruszając jego suwerenności, posiedzieć z nim na ławce, poświęcić mu chwilę bezinteresownej uwagi. Coś od niego uzyskać i coś mu ofiarować.

Reżyseria: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Artur Reinhart
Konsultacja muzyczna: Małgorzata Jaworska
Dźwięk: Halina Paszkowska
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk
Kierownictwo produkcji: Wojciech Szczudło
Współpraca: Paweł Łoziński, Tadeusz Obuchowicz, Kazimierz Kucharski, Jan Graboś, Julian Szczerkowski
Produkcja: Studio Filmowe Kalejdoskop, Telewizja Polska
Współfinansowanie: Agencja Produkcji Filmowej, Agencja Dystrybucji Filmowej, Fundacja im. Stefana Batorego, Saarlandischer Rundfunk,
Dane techniczne: barwny
Czas: 39’


Żeby nie bolało, 1998

Po 23 latach Marcel Łoziński odwiedza z tą samą ekipą bohaterkę Wizyty, która tak samo, jak wtedy, żyje samotnie na wsi, wyprowadza krowy, na pastwisku czyta Nędzników. Świat wygląda inaczej, wokół jej gospodarstwa wiele się zmieniło, ale ona pozostała taka sama, ze swoją tajemnicą. Łoziński dotknął jej tajemnicy w filmie, ale w inny sposób niż w Wizycie – tak, żeby nie bolało. Obnażył sytuację kręcenia filmu, ujawnił obecność ekipy, tak jakby celowo rezygnował z władzy, jaką ma filmowiec nad swoim obiektem. Wprowadził dziennikarkę, która – inaczej niż jej poprzedniczka z Wizyty – jest lojalna wobec bohaterki, przejmuje się jej losem, pomaga jej się otworzyć. Jesteśmy bardzo blisko niej, mamy poczucie, że dotykamy czyjejś rany, za chwilę poznamy „całą prawdę”. Ale w tym momencie kamera odwraca się ku realizatorom, ku widzowi. Reżyser mówi:
Urszula przed kamerą poszła na całość, dokonała pełnej spowiedzi. Zrzuciła na mnie pełną odpowiedzialność za to, co umieszczę w filmie. Zamieniłem się w cenzora, wycinałem wszystko, czego mogłaby potem żałować. Zrobiliśmy 23, czy 24 wersje montażowe. Mam poczucie, że nie nadużyłem narzędzi, jakimi są kamera i mikrofon, że jesteśmy w tym filmie partnerami. Reżyseria: Marcel Łoziński
Zdjęcia: Jacek Petrycki
Dźwięk: Małgorzata Jaworska
Montaż: Katarzyna Maciejko-Kowalczyk
Kierownictwo produkcji: Janusz Skałkowski, Wojciech Szczudło, Jerzy Herman (fragmenty filmu Wizyta)
Współpraca: Małgorzata Bartula, Stanisław Dąbrowa, Lucyna Dąbrowska, Ewa Getyńska, Iwo Klimek, Jerzy Murawski, Marta Precht, Anna Przybyszewska, Paweł Smoleński, Iwona Szałwińska, Józef Trzoch, Henryk Zastróżny, Anna Buss (fragmenty filmu Wizyta), Alina Siemińska, Roman Miastowski (fragmenty filmu Wizyta)
Producent: Zbigniew Domagalski, Janusz Skałkowski, Wojciech Szczudło, Piotr Śliwiński
Produkcja wykonawcza: Studio Filmowe Kalejdoskop
Produkcja: Kalejdoskop, Telewizja Polska
Dane techniczne: barwny
Czas: 47’