Krystyna Gryczełowska | opisy filmów

„Robię takie dokumenty, które pomagają nie tylko zrozumieć świat, ale dostrzec w nim to, co wymaga zmiany, korekty.”

Opisy filmów według Mikołaja Jazdona


Siedliszcze, 1960


Reportaż nawiązujący do tradycji „czarnej serii”. Gryczełowska zestawia w nim dwa krańcowo odmienne obrazy wymienionej w tytule miejscowości: dawny i wspaniały, przywołany we fragmentach wydania Polskiej Kroniki Filmowej z 1954 roku, oraz współczesny i żałosny z 1960 roku. Miniona wspaniałość pokazana w socrealistycznej kronice nie była jednak iluzją potiomkinowskiej wsi, ale wizerunkiem autentycznego rozkwitu Siedliszcza, którego sprawcą był młody lekarz, dr Aleksander Bałasz. Dzięki jego inicjatywie biedna i nikomu nie znana osada na Lubelszczyźnie mogła poszczycić się w połowie lat 50. pierwszym wiejskim Domem Sportowca, nowoczesną izbą porodową, basenem, boiskiem sportowym, szpitalem, parkiem, łaźnią wiejską czy studnią głębinową. Gdy jednak dr Bałasz opuścił Siedliszcze i zabrakło charyzmatycznego społecznika, jego dzieło zaczęło stopniowo podupadać. Gryczełowska pokazała smutny obraz rozpadu i zniszczenia. Po obejrzeniu filmu dr Bałasz zapisał w swoim pamiętniku:

Z ogromną przykrością oglądałem uchwycone przez kamerę miejsca, gdzie niegdyś zbierali się chłopi, a teraz leżały połamane stoły i krzesła. Wyłamane drzwi, pourywane klamki… Nie czyszczony od lat basen porósł wodorostami, trzciną, brzegi basenu – chwastami.
Reportaż Gryczełowskiej uchwycił istotę choroby systemu panującego w PRL, w którym prędzej czy później to, co cenne i pożyteczne skazane było na nieuchronną degradację i upadek.

Realizacja: Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz, Polska Kronika Filmowa
Muzyka: Henryk Kuźniak
Dźwięk : Jerzy Szabłowski
Montaż: Lidia Zonn
Kierownictwo produkcji: Ryszard Żerański
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 7'


Wtorki, czwartki i soboty, 1965

W reportażu z Klubu Emeryta Gryczełowska przygląda się ludziom starym, którzy z pasją oddają się wspólnym zajęciom w Stołecznym Domu Kultury, gdzie spotykają się trzy razy w tygodniu. Jak przystało na dokument ze „szkoły Karabasza”, autorka obserwuje to, co w życiu bohaterów codzienne, ale jednocześnie w jakiś sposób niezwykłe, bo nie pasujące do stereotypowego obrazu smutnej i trudnej starości. Emeryci z Klubu Jowialskich z entuzjazmem biorą udział w próbach chóru, wspólnych rozmowach, karnawałowych balach, przyjęciach imieninowych. Ale nie tylko. W ostatniej scenie przyglądamy się i przysłuchujemy dyskusji dotyczącej wspólnych działań, które chcą podjąć klubowicze. Starszy pan rzuca pomysł utworzenia kółka dramatycznego, w którym każdy dzieliłby się tym, co umie, jeden śpiewając, inny grając na fortepianie. Na końcu dodaje: „Chodzi o wprowadzenie kultury, to trzeba dać – kulturę”. Na II Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie w 1965 roku film uhonorowano Srebrnym Smokiem Wawelskim.

Scenariusz i realizacja: Krystyna Gryczełowska
Lektor: Włodzimierz Knicik
Zdjęcia: Leszek Krzymański
Dźwięk: Halina Paszkowska
Montaż: Agnieszka Bojanowska
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 10'


Nazywa się Błażej Rejdak. Mieszka we wsi Rożnica w jędrzejowskim powiecie, 1968

W tym wyjątkowo pogodnym i urokliwym filmie Gryczełowska sportretowała pewien socjologiczny fenomen PRL: chłoporobotnika, czyli małorolnego chłopa, który posiadał zbyt mało ziemi, by utrzymać się z jej uprawy i dodatkowo zatrudniał się w przemyśle lub transporcie. Błażej Rejdak uprawia z żoną kawałek ziemi i pracuje na kolei. Przyglądamy się i przysłuchujemy człowiekowi o ogromnym harcie ducha, pogodzie i serdeczności. Rejdak jest de facto człowiekiem sukcesu. Wychowany samotnie przez matkę, sam doszedł do wszystkiego, co posiada. Zbudował dom i zapewnił utrzymanie rodzinie. Nie pozbawiony talentu gawędziarza i poczucia humoru, opowiada o swoim życiu w monologu zza kadru. Kamera zanotowała kilka sytuacji z codziennego życia głównego bohatera: naprawianie roweru na podwórku, golenie się nad miednicą w izbie kuchennej, pracę na kolei, zbieranie ziemniaków z pola. Pogodny charakter Błażeja Rejdaka objawia się w jego relacji do innych ludzi, w sposobie, w jaki opowiada o żonie i dzieciach, zwierzętach, które hoduje. Akceptuje życie takim, jakim ono jest. W ostatniej scenie patrzymy jak przerywa na moment orkę, by pobawić się z psem. Rejdak stanowi najbardziej pamiętną z chłopskich postaci, jakie pokazała w swoich filmach Gryczełowska. W 1969 roku film zdobył główną nagrodę, Złotego Lajkonika na Ogólnopolskim Festiwalu Polskich Filmów Krótkometrażowych w Krakowie.

Realizacja: Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia: Leszek Krzymański
Montaż: Agnieszka Bojanowska
Dźwięk: Wiesława Dembińska, Krystyna Tunicka
Muzyka: Waldemar Kozanecki
Kierownictwo produkcji: Tadeusz Balewski
Produkcja : Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 16'


24 Godziny Jadwigi L., 1967

Film, który zapewne robi większe wrażenie dziś niż przed laty, dając wyjątkowo sugestywny obraz losu kobiety. Oglądamy dzień z życia polskiej robotnicy z epoki „małej stabilizacji”. Gryczełowska przedstawia opis powszednich czynności pewnej kobiety. Nie pada w filmie jej nazwisko, ona też niewiele mówi. Nie zwierza się przed kamerą. Aparat notuje jednostajny mozół codzienności toczącej się niezgodnie z biologicznym rytmem życia. Jadwiga wstaje, gdy w telewizji emitowany jest wieczorny film i wychodzi do pracy w fabryce na nocną zmianę. Kamera rejestruje monotonię czynności, twarze kobiet, strzępy rozmów podczas przerwy na posiłek. Po pracy powrót do codziennych obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu. A potem znów pora na krótki sen i wszystko powtórzy się od początku. Gryczełowska odrzuciła w tym filmie dokumentalną obserwację i posłużyła się inscenizacją, aby statyczne i uporządkowane kadry podkreślały jednostajność i banalność codziennego kieratu. Nogi, na które ręce wciągają pończochy, krzesło, z którego dłonie ściągają koszulę, sylwetka w kuchni, twarz w pracy, powtarzalne gesty rozciągania drutu na hali fabrycznej, wsiadanie do autobusu, stanie w kolejce, prasowanie, zasiadanie do nakrytego stołu. W ten sposób dokumentalistka tworzy portret kobiety anonimowej, rozmienionej na kilkanaście powtarzalnych gestów i czynności, które nie mówią prawie nic o jej indywidualności, za to wiele o roli, jaką gra w życiu. Krok dalej poszedł kilka lat później Piotr Szulkin, realizując Życie codzienne (1976).

Realizacja: Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Muzyka: Zbigniew Rudziński
Dźwięk: Halina Paszkowska
Montaż: Agnieszka Bojanowska, Andrzej Dziewicki
Kierownictwo produkcji: Stanisław Abrantowicz
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 14'


90 dni w roku, 1968

Tytułowe 90 dni w roku to średni czas, jaki polski rolnik musiał w latach 60. poświęcić na załatwianie spraw w urzędach. Gryczełowska pokazuje ten problem na przykładzie hodowców czekających długie godziny w mroźny zimowy dzień na otwarcie punktu skupu trzody chlewnej. Sznur furmanek na tle zimowego krajobrazu. Przemarznięci i poirytowani chłopi czekają na przyjazd urzędnika, który ma w zwyczaju otwierać punkt z opóźnieniem. Potem czekają na jego decyzję, jak oceni i zakwalifikuje dostarczone na skup świnie i czy w ogóle je przyjmie. A potem czekają dalej, tyle, że już w odległym o kilka kilometrów GS-ie, gdzie trzeba stać w kolejce, by odebrać zapłatę. Scena, w której urzędniczka zamyka w pewnym momencie okienko przed czekającymi na swoje pieniądze chłopami stanowi kulminację całej serii upokorzeń, na które spoglądamy. Wielogodzinne czekanie na mrozie poszło na nic. Okienko zostało definitywnie w tym dniu zamknięte. „Pani urzędniczko, litości” – słychać jęk z tłumu czekających. Odzewu nie ma. W PRL-u chłop petentem jest i basta! Na koniec filmu karykatura kontraktowych przywilejów – za zdobyte kwity na opał rolnicy mogą sobie wprawdzie kupić trochę węgla na zimę, ale magazyn ze znacznie bardziej potrzebnymi paszami i nawozami świeci pustką. Gryczełowska opisuje całą sytuację nadając jej formę dokumentu interwencyjnego. Obok pełnych goryczy i bezsilności słów, które wypowiadają rolnicy, poirytowani sposobem, w jaki są traktowani, dokumentalistka dodaje komentarz, który nie pozostawia wątpliwości co do trudnego losu, jaki w socjalistycznej ojczyźnie wiedzie lud pracujący wsi.

Realizacja: Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia: Jerzy Gościk
Montaż: Agnieszka Bojanowska
Dźwięk: Andrzej Bohdanowicz
Lektor: Włodzimierz Kmicik
Opracowanie dźwięku: Marta Broczkowska
Współpraca: Stanisław Manturzewski
Kierownictwo produkcji: Jerzy Mordes
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 14'


Nasze znajome z Łodzi, 1971

Piękny i przejmujący film. Portret trzech kobiet w różnym wieku. Wszystkie są szwaczkami w jednym zakładzie włókienniczym w Łodzi. Najmłodsza, Urszula, ma około dwudziestu lat, starsza, Helena, trzydziestu, a najstarsza, Genowefa, ma 44 lata. Gryczełowska na przykładzie tych trzech bohaterek przedstawia schemat życia łódzkiej szwaczki. Urszula pracuje w trybie trzyzmianowym, co trudno jej pogodzić z nauką w technikum. Chce skończyć studia. Marzy o założeniu rodziny i pięknym mieszkaniu. Jest ciężko, ale wszystko jest jeszcze możliwe. Opowiada przed kamerą bez skrępowania, starannie czesząc włosy i nakładając makijaż. Helena nie mówi nic do kamery. Aparat rejestruje sceny z jej życia. W rwącym potoku codzienności prawie nie ma chwili wytchnienia: odprowadza synka do szkoły, potem pędem do pracy, z pracy po zakupy i wreszcie do biednego mieszkania w odrapanej kamienicy. Tu chwila odpoczynku, w kuchni, z trójką dzieci przy wspólnym posiłku. Zwierzenia najstarszej bohaterki filmu, Genowefy, płyną zza kadru. Wiele w nich goryczy i zniechęcenia. W pierwszej scenie, w której się pojawia, kamera rejestruje jej wizytę u lekarza. Zdrowie tej wciąż młodej kobiety podkopała wyniszczająca praca na huczących halach, pośród maszyn tkackich. W takich samym warunkach pracują młodsze bohaterki filmu. Nic nie wskazuje, aby ich los miał się potoczyć innym torem, niż Genowefy. A ta ma nadzieję, że przynajmniej jej córki zdobędą wykształcenie i nie podzielą losu matki. Gryczełowska stworzyła przejmujący obraz życia łódzkich tkaczek w początkach gierkowskiej dekady sukcesu.

Realizacja: Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia: Leszek Krzymański
Montaż: Agnieszka Bojanowska
Dźwięk: Wiesława Dębińska
Współpraca: Krystyna Tunicka
Kierownictwo produkcji : Michał Horowic
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych(WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 16'


…W lutym 1971, 1971

Po latach autorka tego dokumentu wspominała:
Ten tytuł mógłby, a nawet powinien brzmieć W pięć tygodniu po Grudniu, ale to by się pewno cenzurze nie spodobało, bo właśnie po tych paru tygodniach już zrobiło się w Peerelu wszystko OK. (...) Ogarnęła mnie chęć, żeby pokazać chociaż jakiś fragmencik tej nowej epoki, ale nie czekać, zrobić to prędko, póki się wszystko jeszcze pamięta, póki jest dopiero „po bitwie”. I wymyśliłam, że zrobię króciutki reportaż o tym, jak do wsi przyjeżdża na zebranie poseł pełen dobrych chęci, z ustami słodkimi od obietnic, niczym sam Pierwszy Sekretarz. Na sfilmowanym spotkaniu posła Koła Poselskiego Znak  z mieszkańcami biednej, niedoinwestowanej podkrakowskiej wioski, zebrani żalą się na sposób, w jaki traktuje ich państwo. Mówią o nieuczciwości lokalnych władz i braku perspektyw. Poseł przytakuje i obiecuje, ale nietrudno się domyślić, że są to tylko czcze słowa. Podobny temat, stanu świadomości Polaków po wydarzeniach Grudnia 1970 roku i zmianie ekipy rządzącej, podjęli Krzysztof Kieślowski i Tomasz Zygadło w filmie Robotnicy 1971: Nic o nas bez nas. Ich film został jednak na lata zatrzymany przez cenzurę, a film Gryczełowskiej krótko po ukończeniu trafił na ekrany kin jako dodatek do filmu fabularnego. Gryczełowska:
I oto po tym skromniutkim dodatku rozległy się oklaski. Naprawdę! To mi się zdarzyło po raz pierwszy i jedyny w całym życiu. Dowiedziałam się później, że klaskano po wszystkich seansach. Reżyseria : Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia : Jerzy Gościk, Piotr Kwiatkowski
Montaż : Agnieszka Bojanowska
Opracowanie dźwięku: Henryk Kuźniak
Kierownictwo produkcji: Bolesław Wilanowski
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 10'


Studnia, 1986

Gdyby nie film Gryczełowskiej może trudno byłoby uwierzyć, że takie miejsce istniało naprawdę. Dziś film ten ogląda się trochę jak rodzaj baśni dokumentalnej. Za górami, za lasami, była sobie wieś, w której mieszkali tylko starzy ludzie. Gdy byli młodzi, ciężko pracowali na roli, rodzili i wychowywali dzieci, a gdy nadeszła starość, zostawili rodzinne gospodarstwa, w których nikt już nie chciał pracować, oddali je za rentę i zamieszkali w pewnej wsi. Czy żyli długo i szczęśliwie? Mówią przed kamerą, że jest im dobrze. W ciszy i spokoju, w kojącej atmosferze zakątka gdzieś na peryferiach świata, troszczą się jedynie o zaspokojenie swoich skromnych potrzeb. Co dnia wyruszają drogą przez wieś z wiadrami do studni. Robią zakupy w sklepie, a potem zasiadają w kuchni przy stole. Smutna to baśń. Stary mężczyzna bawi się małym bączkiem, który przed laty zrobił dla siebie i żony. Gdy żyła, bawili się razem. Stara panna mówi: „Ja służyłam po służbach 14 lat – służba diabłu wróżba. A teraz na tym lekkim chlebie bardzo mi dobrze”. Stara matka wzdycha: „...jakoś dzięki Bogu dzieci się wychowało nie ślepe, nie kalekie, nie krzywe – to jestem zadowolona”. I dodaje: „Żeby był ktoś koło mnie jak będę umierać, żeby mi kto wody podał, żebym koło dziecka mogła umrzeć”. Ludzki dramat kryje się gdzieś w ciszy, która przygodnemu wędrowcowi, co tu zbłądził, może się wydać błoga i kojąca. Dokumentalistka nie burzy jej, przenosi ją do filmu wraz z wyjątkową atmosferą tego miejsca. Pozostawia nas za to z pytaniami, które przed laty zapisała recenzentka Studni:

Dlaczego kadry tego filmu powracają do mnie z dziwną uporczywą natarczywością? Dlaczego jego skromni bohaterowie zaludniają wyobraźnię, drążą sumienie, wywołują niepokój myśli?

Realizacja: Krystyna Gryczełowska
Zdjęcia: Cezary Makowski
Dźwięk: Małgorzata Krupa
Opracowanie dźwięku: Tatiana Kamińska
Montaż: Agnieszka Bojanowska
Kierownictwo produkcji: Sławomir Dmowski
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas : 14'