Klipy bez lipy

Od piosenek nagrywanych do filmów po teledyski kręcone z myślą o konkretnych dźwiękach. Od elektronicznego popu po współczesną awangardę. Wideoklipy współprodukowane przez NInA pokazują, jak ważną rolę w rozpowszechnianiu muzyki pełni dziś teledysk



Muzyka współczesna i film nie są sobie obce. Przez dekady wiązała je jednak relacja podległości, w której to dźwięki służyły formom wizualnym – dopowiadając, dynamizując, budując emocje. Trudno przecież wyobrazić sobie dzisiejsze hollywoodzkie kino bez zastępu minimalistów pokroju Philipa Glassa, Michaela Nymana, Johanna Johannsona czy Jana A.P. Kaczmarka. Kompozytorzy muzyki współczesnej nie gorzej sprawdzali się w krótszych formach audiowizualnych, takich jak kreskówki. Gdy Raymond Scott tworzył swoje awangardowe kompozycje, nie mógł przewidzieć, że znajdą one słuchaczy wśród najmłodszych, nierozerwalnie splatając się z przygodami Królika Bugsa, Kaczora Duffy’ego i innych bohaterów Zwariowanych melodii. Muzykę do kreskówek pisali także inni nadworni kompozytorzy Warner Bros. – Carl Stalling i Scott Bradley. Wbrew pozorom nie tworzyli oni melodyjnych, jasnych i łatwo wpadających w ucho struktur – przeciwnie – posiłkowali się najwymyślniejszymi pomysłami Béli Bartóka czy dodekafonią Arnolda Schoenberga.

Choć Scott, Bradley czy Stalling największą popularnością cieszą się obecnie w serwisie YouTube, gdzie z łatwością można trafić na ich muzykę, to nazwiska twórców nie są obok tych nagrań eksponowane. Nie dla nich więc te kliknięcia i „lajki”. Same kompozycje pełnią funkcję służebną wobec perypetii bajkowych postaci. Tę niekorzystną dla muzyki sytuację postanowiła zmienić Muzykoteka Szkolna, której redakcja zleciła nakręcenie klipów do utworów młodych polskich kompozytorów. Choć teledysk wydaje się najbardziej efektywną i oczywistą formą promocji utworu muzycznego, niełatwo znaleźć produkcje zrealizowane na zlecenie awangardzistów. Może dlatego, że kojarzą się one jednoznacznie z popkulturą, MTV i szybkim montażem? Oczywiście jest to stereotyp, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością – przynajmniej od czasów klipów Chrisa Cunninghama, niemniej należy z nim walczyć. I my z tym stereotypem walczymy.

Prezentujemy wam teledyski do utworów dwojga polskich kompozytorów młodego pokolenia. Sun Spot to utwór na pianino i elektronikę, który otwiera pierwszą monograficzną płytą Karoliny Głowickiej pt. Red Sun. Wizualizacją tego minimalistycznego kawałka zajęła się Zuzanna Solakiewicz – reżyserka, której świat XX-wiecznej muzycznej awangardy jest szczególnie bliski. W końcu swój największy sukces zawdzięcza dokumentowi 15 stron świata poświęconemu muzyce jednego z prekursorów elektroakustyki w Polsce, Eugeniusza Rudnika. Trwający prawie półtorej godziny dokument, w którym prezentowane są liczne archiwalia i fragmenty rozmów z twórcą, chwilami ogląda się niczym teledysk. Można więc zgadywać, że kręcenie klipu do utworu awangardowego było większym wyzwaniem dla Piotra Stasika. Reżyser, który dał się poznać jako świetny dokumentalista, podjął się zwizualizowania kompozycji EC 14 Artura Zagajewskiego. Rezultat tej pracy nie zdradza jednak braku doświadczenia – utwór dedykowany łódzkiej elektrociepłowni doczekał się wspaniałego filmowego dopełnienia.

Premiera teledysków Zuzanny Solakiewicz i Piotra Stasika to dobra okazja, by przypomnieć wcześniejsze teledyskowe koprodukcje Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Jedną z nich jest klip do utworu Pył z albumu Mamut braci Waglewskich. Krótki film w reżyserii Marka Skrzecza zrywa z przesadną estetyzacją świata przedstawianego w popkulturowych produkcjach. Choć tekst zachęca do eskapizmu i ucieczki w muzykę, to sam teledysk przypomina dobitnie o realiach polskiej prowincji. Ten naturalizm jest świadomym artystycznie wyborem, o czym przekonuje zbliżenie na obraz męki Chrystusa wiszący w lokalnym kościele. To świat bez upiększeń. I ta właśnie rzeczywistość, z ciągnikiem zaparkowanym przed improwizowaną dyskoteką, przemówiła do Fisza i Emade, a także do krytyków – Pył zdobył bowiem Grand Prix na Festiwalu Polskich Wideoklipów Yach Film, a także nominację do Fryderyka w tej kategorii.

Do ciekawego spotkania doszło również na planie teledysku do utworu Po godzinach grupy Voo Voo. Pracy nad klipem promującym album Dobry wieczór podjęła się Agnieszka Glińska, która z zespołem Wojciecha Waglewskiego współpracowała już wcześniej przy spektaklu Jak zostałam wiedźmą. Choć tym razem nie trafiamy w świat dziecięcych baśni, wciąż jest bardzo surrealistycznie. Najbardziej filmowy jest oczywiście teledysk do wykonanej przez Katarzynę Nosowską piosenki Ziarno prawdy, promującej film pod tym samym tytułem – kryminał w reżyserii Borysa Lankosza. Koproducentem filmu opartego na bestsellerowej powieści Zygmunta Miłoszewskiego jest Narodowy Instytut Audiowizualny.

Tym samym udało się nam ukazać całe spektrum: od piosenek nagrywanych do filmów, po utwory audiowizualne kręcone na potrzeby konkretnych kompozycji. Inny jest ich punkt wyjścia, różni je stylistyka i sposób opowiadania historii. Łączą – walory artystyczne i przekonanie, że muzyka i film to światy równoległe, które, gdy się przenikają, tworzą nową, niepowtarzalną jakość.

JBł