Kazimierz Karabasz | opisy filmów | DVD 2

Kolejne dzieła Karabasza to kolejne etapy badania i poszukiwania lepszych sposobów na przeniknięcie z kamerą dokumentalisty w głąb rzeczywistości.
Opisy filmów w opracowaniu Mikołaja Jazdona


Próba materii, 1981


Scenariusz i realizacja: Kazimierz Karabasz
Zdjęcia: Zbigniew Wichłacz
Dźwięk: Ewa Sztompke, Małgorzata Jaworska, Michał Grzelak
Muzyka: Jan Wołek
Montaż: Lidia Zonn
Kierownictwo produkcji: Lech Grabiński, Zbigniew Domagalski
Współpraca: Iwona Lipińska, Andrzej Kurek, Andrzej Janowski
Fragmenty wierszy: Władysława Broniewskiego, S.R. Dobrowolskiego, Tadeusza Różewicza, Edwarda Szymańskiego, Rafała Wojaczka
Czytał: Zdzisław Mrożewski
Autorami cytowanych we fragmentach tekstów są: Jan Szczepański, Krzysztof Senejko i Andrzej Wasilewski
Fotografie archiwalne pochodzą z Muzeum Woli, Redakcji „Stolicy” oraz ze zbioru p. Leonarda Sempolińskiego
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych
Rozpowszechnianie: Zjednoczenie Rozpowszechniania Filmów
Dane techniczne: 35mm, czarno-biały
Czas: 82’

Poruszający, pełnometrażowy dokument o Polakach czasu pierwszej Solidarności pokazujący rzeczywistość poza polityką,  bardziej „przy ziemi”, blisko codzienności. Obszarem obserwacji jest tu warszawska Wola i jej mieszkańcy: starzy, ci w średnim wieku i młodzi. Film pokazuje jakby przekrój życia dzielnicy, odsłaniając jego różne warstwy – te dotyczące przeszłości, zapisane we wspomnieniach, wierszach i na starych fotografiach, oraz te współczesne, wyłaniające się z szeregu zanotowanych sytuacji i rozmów. Karabasz uchwycił tą różnorodność rzeczywistości korzystając z szerokiej palety środków: od ulicznej sondy, poprzez reporterską rejestrację ostatniego dnia pracy fabryki Norblina, ujęcia charakterystycznych miejsc w dzielnicy, czy płynącego ulicą tłumu, zestawione z całą mozaiką  tekstów zza kadru (komentarz autora, cytaty z książek i gazet, fragmenty wierszy, słowa ballady), aż po zapisy rozmów z różnych miejsc (m.in. klub Anonimowych Alkoholików, oddział PKO przyjmujący przedpłaty na „malucha”, dzielnicowy ośrodek zdrowia, szkoła zawodowa). Kazimierz Karabasz wspominał w swojej książce Odczytać czas: Moje najsilniejsze przeżycie to zdjęcia w 12-osobowej grupie psychoterapeutycznej. (...) Ludzie rozmawiają o swoich kłopotach, o swoim coraz większym zagubieniu w społeczeństwie, coraz silniej dążącym do posiadania rzeczy, dobrych „dojść”, świętego spokoju. O swoim rosnącym osamotnieniu w tym wszystkim – i braku odpowiedzi, jak ma być dalej? Z samym sobą, ze społeczeństwem? W co tak naprawdę wierzyć?


Portret w kropli, 1997

Scenariusz, fotografie i realizacja: Kazimierz Karabasz
Muzyka: Fernando Sor, fragmenty Etiudy B-moll
Fragment wiersza Tadeusza Różewicza czyta Marek Obertyn
Zdjęcia: Stanisław Szabłowski
Opracowanie dźwięku: Spas Christow
Montaż: Lidia Zonn
Montaż elektroniczny: Maria Mendel
Kierownik produkcji: Jolanta Miller-Wirska
Współpraca reżyserska: Małgorzata Fiejdasz
Produkcja: Studio Filmowe Kronika dla Telewizji Polskiej S.A. Program 2
Dane techniczne: BETACAM, czarno-biały
Czas: 22’

Współczesny telewizyjny film dokumentalny, który nie przypomina niczego, co na co dzień oglądamy na małym ekranie. Opowieść zbudowana z fotografii połączonych z zanotowanymi na magnetofonie refleksjami ludzi w różnym wieku i z różnych środowisk, którzy odpowiadają na pytania dotyczące ich sposobu patrzenia na świat, lęków, nadziei. Tematem filmu jest jeden dzień z życia miasta, jeden z wielu podobnych do siebie dni, wyrwany z ciągu czasu i zapisany w serii zdjęć i wypowiedzi. Fotografie przedstawiają ludzi i miejsca o różnych porach dnia, które podobnie jak słowa zza kadru, zachowują w filmie swoją anonimowość. Nie widzimy tych, którzy się wypowiadają. Zdjęcia nie pokazują najbardziej znanych i rozpoznawalnych miejsc Warszawy. W tych kilku zdaniach zwierzeń, które słyszymy, bohaterowie jakby wyłaniają się z tłumu, a fotografie, na których zastygł czas, pozwalają uważniej przyjrzeć się fakturze rozpędzonego świata.  W rozmowie z Małgorzatą Sadowską (Chełmska 21), Kazimierz Karabasz mówi:

W filmie trzy następujące po sobie ujęcia niewiele znaczą, natomiast trzy zdjęcia mogą stworzyć pewną sumę, myśl, znaczenie...

Ten film ze zdjęć (także wykonanych przez reżysera) jest częścią całej serii dokumentów (m.in. Punkt widzenia, Lato w Żabnie) i scen filmowych, w których Karabasz posłużył się fotografią, tym szczególnie przez niego cenionym medium, które pozwala kontemplować chwilę z życia człowieka i przyjrzeć się uważniej materialnej substancji świata.


Spotkania, 2004

Realizacja: Kazimierz Karabasz
Scenariusz: Kazimierz Karabasz
Zdjęcia: Kazimierz Karabasz
Montaż: Lidia Zonn
Opracowanie muzyczne: Spas Hristov
Dźwięk: Spas Hristov
Kierownictwo produkcji: Agnieszka Bąk
Produkcja: Studio Filmowe Kronika, Telewizja Polska Program Drugi
Dane techniczne: Mini DV, barwny
Czas: 55’

To autobiograficzny esej nakręcony przez reżysera, który po kilkudziesięciu latach pracy z ekipą filmową sam wziął do ręki małą, nowoczesną kamerę cyfrową, by z jej pomocą nakręcić film poniekąd podsumowujący dotychczasowy etap twórczości i otwierający nowy. Są w tym filmie spotkania ze wspomnieniami – z rodzinnej Bydgoszczy, gdzie wykonał swoje pierwsze zdjęcia, z łódzkiej PWSF, z Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie – są i spotkania z przyjaciółmi: Stanisławem Niedbalskim, autorem zdjęć do wielu filmów Karabasza, oraz Janem Łomnickim, kolegą reżyserem. Autor wspomina swoje dokumenty i ich bohaterów. Trzy sceny powstały niejako zamiast filmów, których nie udało się nakręcić – próba portretu młodego pokolenia, tych urodzonych w pamiętnym 1980 roku, opowieść o Woli, dzielnicy szczególnie bliskiej reżyserowi, oraz spotkanie z Jerzym Mierzejewskim, malarzem, a kiedyś nauczycielem Karabasza w szkole filmowej. „O czym ma mówić dokumentalista dzisiaj, w tej naszej szamotaninie i zagubieniu?” – pyta pod koniec filmu autor i dodaje: „Wszystko, co nas otacza, wydaje się dla dokumentu albo zbyt skomplikowane, albo banalne i oczywiste”. Kamera zagląda do jadłodajni dla najbiedniejszych, schroniska dla bezdomnych, z daleka obserwuje luksusowe osiedle i wreszcie – prawie jak w każdym filmie Karabasza – powraca na ulicę, by przyjrzeć się twarzom z tłumu. Reżyser mówił o tym zabiegu:

Patrząc przez lupę mojej kamery myślę, że należałoby o każdej z tych osób zrobić osobny film. Tak z resztą jak o każdym z nas. Ale nawet wówczas byłby to tylko – jak napisał poeta – zawsze fragment.