Jerzy Grotowski

Na pytanie, co odróżnia teatr od filmu czy telewizji, odpowiadał: „Bezpośrednia, żywa relacja aktor-widz”. Zburzył podział na scenę i widownię, pozbył się niepotrzebnych dekoracji, wszystko postawił na aktora, ponieważ to jego działanie „pozwala przeistoczyć podłogę w morze, stół w konfesjonał, kawałek żelastwa w niemalże żywego partnera”. Jerzy Grotowski, bo o nim mowa, nie zadowolił się samym ujawnieniem istoty teatru. Postanowił szukać głębiej. W tym tygodniu odkrywamy w NINATECE jego nowatorskie pomysły.

Portret Jerzego Grotowskiego

„Spotkaliśmy się z Grotowskim, dwaj rozbitkowie, bankruci rewolty październikowej 1956 roku i uknuliśmy spisek mający na celu zrewolucjonizowanie sztuki teatru” – pisał jego wieloletni współpracownik, Ludwik Flaszen. Słowa te zostają przywołane w nietypowym dokumencie Grotowski ← Flaszen. Spacerując po Wrocławiu, Flaszen przywołuje początki współpracy z reżyserem. Opowieść, pełna subtelnych, filozoficznych refleksji jest prowadzona z dużym poczuciem humoru: przerywana „zakłóceniami” wywołanymi przez tajemnicze widmo Grotowskiego, anegdotami o wspólnych nocach spędzonych w dworcowej restauracji, jedynej czynnej przez całą dobę. Wyłania się z nich Grotowski niszczyciel książek, żarłok i przede wszystkim – nieustępliwy wizjoner. Razem założyli Teatr Laboratorium: Grotowski był jego dyrektorem, Flaszen kierownikiem literackim.

O tym, skąd wzięła się nazwa tej specyficznej instytucji, sam Grotowski opowiadał w wywiadzie dla Polskiego Radia Wrocław:

Ten program, wieloaspektowy, który my teraz realizujemy, eliminuje pojęcie teatru czy aktora, ponieważ eliminuje podział na ludzi, którzy działają i innych, którzy patrzą. (…) Wszyscy są czynni, inaczej mówiąc, nie ma aktora, ponieważ nie ma widza. Jeszcze inaczej mówiąc – zamieniliśmy się w taki „kombajn” badawczy. Każdy z działów, każda z tych pracowni czy podzespołów badawczych prowadzi jeden z rodzajów badania nad kontaktem międzyludzkim.

Niezwykłe metody pracy Jerzego Grotowskiego wspominają aktorzy, Maja Komorowska i Maciej Prus, którzy bez wahania podjęli decyzję o dołączeniu do zespołu Laboratorium. Jego członkowie wykonywali często nadludzką pracę, zarówno fizyczną jak i psychiczną: Grotowski-reżyser nie pozwalał aktorowi na dystans do życia i tego co robi – potrafił brutalnie ingerować w sferę prywatną, wyciągać z aktora jego intymne doświadczenia i odtwarzać je na scenie. Jak podkreśla Maja Komorowska, była to cena warta zapłaty: „To, co wyniosłam z tego teatru, do dzisiaj i do końca służy mi”.

Grupa Jerzego Grotowskiego zdobyła międzynarodową renomę. Ludwik Flaszen, dzwoniąc do Polski w 1966 roku, zdawał relację z reakcji zagranicznej prasy na tournée po Francji i Holandii. Padają słowa: „absolutne aktorskie mistrzostwo”, „osiągnięcie absolutu w teatrze” czy „przekroczenie granic możliwości”. Nie rozumiejąca przecież języka polskiego publiczność szeroko dyskutuje o Księciu Niezłomnym. Na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym w Belgradzie spektakl zdobywa złoto. Wręczając statuetkę, dyrektor artystyczny Jovan Čirilov mówi o nim: „Wykazał nam (…) że możliwym jest bycie niezłomnym” .

W wykładzie z okazji 20. rocznicy istnienia Teatru Laboratorium Jerzy Grotowski zauważa, że zaczyna się nowy okres w działalności instytucji. To zwrot ku Teatrowi Źródeł. Badając tradycje duchowe Indii, Meksyku czy Haiti, Grotowski nie szuka prawd etnologicznych, technik szamańskich czy prostej fascynacji egzotyką. Stara się przede wszystkim dotrzeć do rzeczy uniwersalnych, tzw. technik źródłowych. Czy oddala się tym samym od teatru? Jak zauważa przewrotnie Flaszen:

To nie miał być teatr. Nie miał być – ale może surowe prawo życia jest takie, że cokolwiek czynimy, a czynimy konsekwentnie i czynimy jawnie, ujawniamy, prezentujemy, to się przekształca w teatr. Robi się z tego scena. Zależy tylko, kto jest widzem. Czy to jest jakiś inny widz, który jest rodzajem naszego sumienia, naszej percepcji siebie? W nas jest taki widz, który nas sądzi. Przed teatrem nie ma w ogóle ucieczki.

JB
Redakcja NINATEKI