Danuta Halladin | opisy filmów

Halladin stała się w polskim dokumencie tym, kim Janusz Nasfeter w filmie fabularnym – wnikliwym obserwatorem dziecięcej rzeczywistości, którą z talentem pokazywała w swoich urzekających krótkometrażowych filmach.
Opisy filmów w opracowaniu Mikołaja Jazdona


I klasa, 1960

Dyplomowy film Danuty Halladin przedstawia jedną lekcję w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Dokumentalistka z uwagą notuje zachowanie małych uczniów, dla których wszystko jest pierwsze: zadanie przy tablicy, odpowiadanie na pytania nauczycielki, próby czytania i pisania. Na początku lat 60. nakręcenie tego z pozoru prostego filmu, opartego w przeważającej mierze na zdjęciach obserwowanych, stanowiło nie lada wyzwanie ze względu na istniejące ograniczenia techniczne. Kamera i kilkuosobowy zespół filmowy prawie zawsze naruszały naturalność zachowań. Próby uchwycenia autentycznych gestów i reakcji wymagały długich przygotowań i cierpliwości. Praca na planie tego krótkiego filmu trwała aż trzy tygodnie! Autorka filmu wspominała w 1961 roku:
Pierwsze pięć czy sześć dni poświęciliśmy na oswajanie dzieci z kamerą, przyzwyczajanie ich do naszej obecności. O żadnej inscenizacji nie mogło być mowy. Byłam tylko zorientowana co do planu lekcji prowadzonej przez nauczycielkę. Ale przecież nie wszystko można przewidzieć. (...) Nieraz musieliśmy uzgadniać z nauczycielką niektóre sceny. (...) Jest tam na przykład scena wydzierania z papieru kota. W rzeczywistości trwa ona zaledwie kilka minut i nie sposób było ją sfilmować. Umówiliśmy się więc z nauczycielką, że każe dzieciom powtórzyć tę czynność. To wymagało oczywiście z jej strony dużego taktu i umiejętności, żeby dzieci nie podejrzewały w tym jakiejś sztuczki, lub nie zniechęciły się. Ze względu na ówczesne ograniczenia technologiczne, przy udźwiękawianiu filmu trzeba było posłużyć się postsynchronizacją. Nauczycielce użyczyła na ekranie głosu Halina Prugar, montażystka z WFD. Do uczniów ze szkoły na warszawskiej Saskiej Kempie Danuta Halladin powróciła w 1971 roku, gdy ci zdawali już egzamin dojrzałości. W filmie Maturzyści zestawiła ze sobą fragmenty I klasy z wypowiedziami dawnych bohaterów tamtego filmu, którzy stojąc teraz na progu dorosłego życia mówią o swoich planach na przyszłość. Jest wśród nich młody Robert Gliński – dziś wybitny reżyser filmowy – który wówczas marzył o karierze architekta.
I klasa zdobyła Nagrodę Międzynarodowej Federacji Klubów Filmowych (FICC) na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Krótkometrażowych w Mannheim w 1960 roku.

Scenariusz i realizacja: Danuta Halladin
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Dźwięk: Krzysztof Grabowski
Montaż dźwięku: Lidia Zonn
Montaż: Krystyna Rutkowska
Kierownictwo produkcji: Zygmunt Rybarski
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych  (WFD)
Lektor : Wieńczysław Gliński
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 10'


Moja ulica, 1965

Liryczna opowieść o ulicy Twardej w Warszawie, w której słyszymy dziecięce wypowiedzi jej małych mieszkańców. „Ta ulica jest taka staroświecka, bo tam są stare domy, takie stare sklepiki, w ogóle tak wygląda, jakby było stare wszystko”. Dziecięce głosy zza kadru opowiadają o lokalnej społeczności żyjącej pośród małych sklepików i zakładów rzemieślniczych. Tu wszyscy dobrze się znają i każdy może liczyć na sąsiedzką pomoc. Dzieci dobrze wiedzą, że znajomy listonosz lubi z każdym pogadać „i tak jeszcze powoli i się jąka w dodatku”. Kamera Antoniego Staśkiewicza obserwuje i notuje sceny z życia tego unikalnego rezerwatu starej Warszawy, gdzie pośród wiekowych aut, reperowanych przez miejscowych fachowców, kopców węgla, sklepowych witryn i zakładowych szyldów (jakże zagadkowo brzmi dziś napis „Oczka na poczekaniu”), toczy się wolnym rytmem egzystencja ludzi, jak mówią dzieci, niezamożnych, nieeleganckich, takich co nie zatrudniają gosposi, nie posiadają samochodów i nie wyprawiają uczt, „tylko do pracy ciągle chodzą”. Danuta Halladin pokazała świat odchodzący w przeszłość, ustępujący smukłym i wyniosłym wieżowcom wznoszonym w miejsce wyburzanych czynszówek. Nie jest to jednak spojrzenie kronikarza odnotowującego lapidarnie pewne fakty z marginesu życia stolicy. Oglądając film czujemy nastrój tamtego miejsca i czasu. Dziecięcy komentarz wzbogacił obraz o osobisty ton, jak z domowego filmu wideo o własnym podwórku.

Realizacja: Danuta Halladin
Scenariusz: Danuta Halladin, Lidia Zonn
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Muzyka: Zbigniew Rudziński
Dźwięk: Jerzy Szabłowski
Montaż obrazu i dźwięku: Lidia Zonn
Kierownictwo produkcji: Halina Kawecka (w napisach imię: Antonina)
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 9'


Rodzina, 1971

Prosty, piękny i poruszający film o sile rodzicielskiej miłości. Jego bohaterami są państwo Helakowie prowadzący Rodzinny Dom Dziecka w Trzciance Lubuskiej. Przyglądamy się obrazom szczęścia w wielodzietnej rodzinie: wspólne posiłki, odrabianie lekcji, zabawy, praca przy domu. Główna bohaterka filmu, pani Helakowa, odsłania w swoim monologu zza kadru to, czego nie widać, opowiada o trudzie ratowania zaniedbanych sierot, cierpliwej i czułej trosce o dzieci głęboko zranione, zdradzone i opuszczone przez najbliższych:
Ja nie wybierałam, ja prosiłam o najnieszczęśliwsze dzieci. Więc dali te, które w domach dziecka nie były „chodliwe”, które były chore, które się słabo rozwijały. To takie dzieci właśnie dostałam. W filmie widzimy efekt cudownej przemiany, jaka w tych dzieciach niechcianych, najbardziej zranionych i nie rokujących szans rozwoju, zaszła w wyniku spotkania z autentyczną, gorącą, cierpliwą i wyrozumiałą miłością przybranych rodziców. Halladin rejestruje drobne i codzienne zdarzenia ze świadomością, że dla przygarniętych przez Helaków dzieci nie są one wcale zwyczajne i banalne. Sprawdzanie zeszytów, wspólne przeglądanie klaserów, zabawa z gitarą, czy pomoc przy pracach w ogrodzie – za każdym z tych z pozoru banalnych zdarzeń kryje się radość odkrywania rodzinnego szczęścia, którego żadne z tych dzieci wcześniej nie doświadczyło. W ostatniej scenie dzieci ofiarowują swojej nowej mamie imieninowy tort. I tu także za zwyczajnością zdarzenia skrywa się głęboka i prosta prawda: miłość przybranych rodziców nie pozostała bez odpowiedzi. Napis umieszczony na końcu filmu każe zobaczyć to wyjątkowe miejsce w odpowiedniej skali – takich rodzinnych domów dziecka było wówczas w Polsce zaledwie kilka.

Realizacja: Danuta Halladin
Scenariusz: Danuta Halladin, Lidia Zonn
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Muzyka: Zbigniew Rudziński
Dźwięk: Krzysztof Grabowski
Montaż obrazu i dźwięku: Lidia Zonn
Kierownictwo produkcji: Janusz Krzepkowski
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 15'


Wejść między ludzi, 1973

Film, który nie pasuje do stereotypowego, czarno-białego obrazu PRL. Jego bohater, Marcin Kaczorek, młody naczelnik gminy Stromiec, nie ma w sobie nic z partyjnego karierowicza. Jest za to pełnym zapału, dobrze wykształconym urzędnikiem, który świadomie przyjął posadę w jednej z najbardziej zaniedbanych gmin w województwie mazowieckim, aby doprowadzić ją do rozkwitu. Czy mu się uda? Na razie jest na początku drogi. Stromiec istotnie nie prezentuje się efektownie. Na każdym kroku widać przykłady marnotrawstwa i nierzetelności. Młodzi wyjeżdżają do pracy w Warszawie, na zebraniach pojawiają się tylko starzy. Naczelnik wcale się tym nie zraża. Scena załatwiania spraw w urzędzie gminy odbiega od tego, co zobaczyliśmy chociażby w 90 dniach w roku Gryczełowskiej. Nikt tu nie zatrzaskuje okienka przed nosem petenta. Rolnik, który przychodzi ze skargą na niesłusznie zawyżony podatek, ze zdziwieniem spogląda na młodego naczelnika, który przyznaje mu rację i nakazuje urzędniczce szybkie skorygowanie błędu. Halladin zrealizowała swój film krótko po uchwaleniu przez Sejm, we wrześniu 1972 roku, ustawy administracyjnej powołującej gminy w miejsce zlikwidowanych gromad. Postać naczelnika idealisty, po stażu w Szwajcarii, wydaje się równie egzotyczna jak jego biały Volkswagen Garbus na błotnistych wiejskich drogach. Jednak w tej postaci nie ma cienia fałszu, a jego wiara w możliwości dokonania zmian brzmi przekonująco. Może rzeczywiście udało mu się doprowadzić do realizacji wszystkie planowane inwestycje i sprawić, aby żaden kawałek gminnej ziemi nie leżał odłogiem?

Realizacja: Danuta Halladin
Scenariusz: Danuta Halladin, Lidia Zonn
Zdjęcia: Leszek Krzymański
Komentarz: Jerzy Kasprzycki
Lektor: Lucjan Szołajski
Dźwięk: Witold Jopkiewicz, Michał Żarnecki
Montaż obrazu i dźwięku: Lidia Zonn
Kierownictwo produkcji: Włada Dąbrowska
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 13'


Próg, 1975

Film wyjątkowy już choćby dlatego, że to jedyny dokument poświęcony upośledzonym intelektualnie dzieciom, jaki powstał w PRL! Temat ten stanowił wówczas tabu. Można było realizować filmy o głuchoniemych i niewidomych, ale nie o upośledzonych umysłowo. W sytuacji, gdy ten ważny społecznie problem powszechnie marginalizowano, nie dziwi, że Próg został przez ówczesną cenzurę zakwalifikowany jedynie do wąskiego rozpowszechniania. Scenarzystki filmu doskonale zdawały sobie sprawę, jak istotny i trudny temat biorą na warsztat: „Nasz film adresujemy do ludzi myślących i dojrzałych. Prezentujemy wam drastyczny problem, przed którym nie da się uciec.” – mówi zza kadru Danuta Halladin w pierwszej scenie filmu. Współczesnego widza, który zna już ten temat z dziesiątków filmów fabularnych i dokumentalnych, Próg z pewnością poruszy wnikliwością spojrzenia. Choć przez cały film przyglądamy się niepełnosprawnym dzieciom podczas lekcji w „szkole życia”, ich kalectwo schodzi powoli na drugi plan. Dla Halladin ważniejsze okazuje się stworzenie w ramach filmu, będącego reportażem z jednej lekcji, indywidualnych portretów kilkorga małych bohaterów. Z ujęcia na ujęcie coraz lepiej ich rozpoznajemy – Stefana, Basię, Elę, czy Małgosię. Każde z nich zostaje przedstawione jako wyrazista indywidualność. Nim minie kwadrans seansu, zdążymy je poznać i polubić. Szczególnie Stefana, u którego postęp w nauce dokonuje się na naszych oczach. Jakim cudem? Odpowiedzi należy zapewne szukać w wyjątkowej więzi między uczniami a nauczycielką, która jest dla nich niekwestionowanym autorytetem („Są ludzie, którzy podjęli się przywrócić te dzieci społeczeństwu, by mogły wśród nas znaleźć swoje miejsce, by potrafiły kiedyś samodzielnie żyć”). Ta bliskość jest czasem dosłowna: nauczycielka siada przy dzieciach, by starannie instruować i cierpliwie wspierać każde z nich z osobna w ich żmudnym trudzie nauki.

Reżyseria : Danuta Halladin
Scenariusz: Danuta Halladin, Lidia Zonn
Zdjęcia: Leszek Krzyżański
Dźwięk: Elżbieta Paszkowska
Montaż obrazu i dźwięku: Lidia Zonn, Alina Siemiańska
Kierownictwo produkcji: Marek Szopiński
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 17'


Łódzki życiorys, 1984

Kolejny ujmujący film o dobrych ludziach, których tak chętnie pokazywała Halladin. Dokumentalny portret małżeństwa z Łodzi nakreślony na tle półwiecznej historii miasta. Na początku pojawia się napis: „Państwo Eugenia i Zygmunt Jóźwiakowie są łodzianami. Poznali się na Widzewie – tu założyli rodzinny dom, tu mieszkają do dziś. Poprosiliśmy, aby nam opowiedzieli o swoim życiu...”. Choć nie ma w tym życiorysie oszałamiających sukcesów, ani wielkiego dramatu, to jeśli uważnie przyjrzeć się bohaterom, wsłuchać w ich opowieść, odnajdziemy w niej prawdę o losie ludzi idących konsekwentnie przez życie drogą prostą, choć niełatwą. Oglądamy stare fotografie Łodzi i współczesne ujęcia miasta. Państwo Jóźwiakowie na przemian opowiadają zza kadru o swej młodości w przedwojennej Polsce, okupacji, życiu po wojnie. Opowieść o życiu prywatnym przeplata się z wątkiem dotyczącym życia zawodowego. Wielka historia przetoczyła się gdzieś bokiem. Dramatyzm kolejnych polskich dekad z tych pięciu, na których tle toczyło się życie Jóźwiaków, pobrzmiewa tu dalekim echem. Bohaterowie nie dali się uwieść ideologii, wybrali „życie dla kogoś” w skali jednej rodziny, którego opisem nie zajmują się kronikarze i historycy. Starsi państwo mają własny domek, ustabilizowane życie rodzinne, skromne, ale stałe dochody. Doskwiera tylko jeden, ale za to dokuczliwy brak. Wyschło źródło wody zasilające dom Jóźwiaków i kilka innych w okolicy. Każdego dnia, bez względu na porę roku i pogodę, mieszkańcy, najczęściej ludzie starzy, udają się z wiadrami, beczkami i garnkami po wodę do wspólnej ulicznej studni. Miejsce to jest jakby znakiem wspólnego losu mieszkańców dzielnicy, którzy tworzą społeczność ludzi dzielących podobne trudy, ale i gotowych wspierać i nieść pomoc swoim sąsiadom.

Realizacja: Danuta Halladin, Lidia Zonn
Zdjęcia: Stanisław Plewa
Zdjęcia trickowe: Janusz Wojciechowski
Dźwięk: Wiesława Dębińska
Montaż dźwięku: Janina Kurec
Kierownictwo produkcji: Barbara Paluch
Produkcja: Wytwórnia Filmów Dokumentalnych (WFD)
Dane techniczne: czarno-biały
Czas: 19'