Czarna seria (1955-58) | opisy filmów | DVD 1

„Czarne filmy” – jak nazwał je na łamach Po prostu Aleksander Jackiewicz – opisywały „świat nie przedstawiony” bez odcieni, wyraźną kreską oddzielając dobre od złego.
Opisy w opracowaniu Michała Jazdona


Uwaga chuligani!, 1955

Film otwierający „czarną serię” zrealizowało dwóch studentów moskiewskiego WGiKu, Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski. Później jeszcze przez wiele lat kręcili wspólnie filmy dokumentalne i fabularne. Uwaga chuligani! ma formę plakatu dokumentalnego ostrzegającego przed obojętnością wobec bandyckich zachowań chuligańskich grup i ich zgubnym wpływem na młodzież napływającą do miast. Jak na czas powstania – rok 1955 – film bardzo śmiało porusza temat nieobecny dotąd na ekranie, choć opisywany w reportażach Jerzego Kapuścińskiego czy Lovella. W formie jest to dokument całkowicie inscenizowany, nakręcony z udziałem statystów i młodych aktorów (w roli Janka, chłopca wpadającego w złe towarzystwo, wystąpił Roman Wilhelmi), zdecydowanie sięgający do repertuaru chwytów kina fabularnego. Siłą filmu była dynamiczna narracja obfitująca w dramatyczne wydarzenia. Gęsty, pełen różnorodnych chwytów montaż (np. długie przenikanie ujęcia twarzy matki z ujęciem morderców jej syna, czy szybkie zestawienie krótkich fragmentów z poprzednich scen w sekwencji kolejowej na końcu filmu) nadawał filmowi szaleńcze, jak na ówczesne czasy, tempo. Znać tutaj inspiracje płynące z radzieckiej szkoły dokumentu montażowego. Filmowcy zrekonstruowali tu typowe scenki z ówczesnej Warszawy: zabawy i hulanki w knajpach zwyczajowo kończące się rozróbą, przepychające się tłumy przed kinami obstawionymi przez handlarzy biletami, napady wśród ruin, pijackie awantury, czy uliczne bitwy gangów. Jest to nieomal dosłownie film czarny – prawie wszystkie sceny rozgrywają się nocą. Obraz został uhonorowany Syrenką Warszawską, Nagrodą Polskiej Krytyki Filmowej za rok 1955.

Scenariusz i realizacja: Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Montaż: L. Godziaszwili
Dźwięk: Halina Paszkowska
Komentarz: Karol Małcużyński
Czyta: Andrzej Łapicki
Opracowanie dźwiękowe: Stefan Zawarski
Asystent operatora: Jan Wileński
Produkcja: WFD
Dane techniczne: 35 mm czarno-biały
Czas: 12’


Dzieci oskarżają, 1956

Ostatni z „czarnych dokumentów” duetu Hoffman i Skórzewski porusza temat boleśnie aktualny po dziś dzień, a dotyczący losu dzieci alkoholików (w polskim dokumencie podejmowany jeszcze wielokrotnie w późniejszych latach, by wspomnieć choćby Zabawę Janusza Majewskiego z 1961 roku i Temat Michała Maryniarczyka, 1982). Autorzy posłużyli się tu znów sugestywnymi fabularnymi scenami, by wstrząsnąć widzami. Pierwsza historia opowiada o matce kilkuletniej dziewczynki zabitej przez pijanego kierowcę. Opowiadanie zaczyna się jak w sensacyjnym filmie fabularnym (rok później obu dokumentalistom zaproponowano ekranizację Złego Leopolda Tyrmanda, do której jednak ostatecznie nie doszło). Najpierw, w planie pod napisami początkowymi, oglądamy mamę z dzieckiem w sklepie z zabawkami. Chwilę potem rozradowana z prezentu dziewczynka staje z mamą przed przejściem dla pieszych. Równolegle oglądamy zamroczoną alkoholem twarz za szybą pędzącego auta. Nad przejściem dla pieszych gaśnie napis „Stój”, a zapala się „Idź”. Matka z dzieckiem wchodzą na pasy i w tym momencie samochód nieomal zmiata je z ulicy. Zbliżenia twarzy przerażonych gapiów. Starszy mężczyzna odciąga dziewczynkę od trupa matki. Scena w sądzie: córka ofiary i dzieci sprawcy. Sędzia odczytuje wyrok. Dopiero teraz odzywa się głos lektora: „Ta dziewczynka straciła matkę na zawsze, te dzieci straciły ojca na dziesięć lat”. Ostatnia scena w tej historii: ojciec-wdowiec z córką opuszcza gmach sądu. W filmie oglądamy jeszcze trzy podobne, fabularne historie, przeplatane dokumentalnymi scenami z placu zabaw, przedszkola, izby dziecka (tu kilkunastoletni chłopiec opowiada przed kamerą o ojcu pijaku i próbuje milczeć o tym, że matka też pije). Druga, najdłuższa w całym filmie, rozgrywa się w ciągu kilkunastu lat. Opowiada o Andrzejku wzrastającym na „trunkowego” człowieka w rodzinie miłośników sutego zakrapiania wszelkich świąt i jubileuszy (w scenie prywatki z okazji osiemnastych urodzin w roli pełnoletniego Andrzeja wystąpił Henryk Boukołowski). Trzecia historia opowiada o tokarzu Janickim, który miał po pracy odebrać synka z przedszkola, ale zamiast tego poszedł z kolegami pić do knajpy. Czwarta rozgrywa się w nędznym mieszkaniu, gdzie umorusane dzieci przyglądają się ze strachem libacji rodziców, a wysłany po wódkę chłopiec wygłodniałym spojrzeniem „pożera” wystawę sklepową piekarni. Dokumentalny finał tego filmu pozostaje w pamięci: twarze dzieci alkoholików, okaleczone, nim jeszcze się narodziły. Poruszającym obrazom towarzyszą słowa komentarza: „W oczach tych dzieci też mógłby być uśmiech, radość, zaufanie. Nie będzie go nigdy. Ich świat jest smutny i straszny. Na zawsze. Te dzieci oskarżają!”

Film z cyklu: Problemy dnia
Scenariusz i realizacja: Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Montaż: Ludmiła Godziaszwili
Dźwięk: Halina Paszkowska
Tekst: Karol Małcużyński
Czyta: Andrzej Łapicki
Opracowanie dźwiękowe: Stefan Zawarski
Asystent operatora: Jan Wileński
Kierownik produkcji: Andrzej Liwnicz
Produkcja: WFD
Dane techniczne: 35 mm, czarno-biały
Czas:10’


Gdzie diabeł mówi dobranoc, 1956

Pierwszy film dwóch młodych absolwentów PWSF w Łodzi opowiadający o niekończącej się budowie Dzielnicowego Domu Kultury na Targówku i odsłaniający nędzę warszawskich przedmieść. Symbolem zawiedzionych nadziei stał się widmowy gmach nieukończonego, lokalnego „pałacu kultury”, w którego murach – w jednej ze scen – echem odbijają się głosy poirytowanych ludzi, dla których nie starczyło miejsc w pobliskiej, niewielkiej salce projekcyjnej objazdowego kina. „Ta wlokąca się budowa była tylko pretekstem – pisał po latach Karabasz – chodziło nam o choćby fragment obrazu jednej z najbardziej zaniedbanych stołecznych dzielnic. Surowość zdjęć Staszka Niedbalskiego, skromne, ale jednak dotychczas nie stosowane w naszym dokumencie obserwacje ludzi, miejsc, zdarzeń – a także ostra, naturalistyczna warstwa dźwiękowa współpracująca z oszczędnym i gorzkim tekstem komentarza – wszystko to było próbą pewnego nowego sposobu patrzenia na zdarzenia i ludzi.” Oglądamy tu Targówek, którego już nie ma: miejscowy bazar, Choleryczniak, kirkut, „Bar bródnowski”, grząskie ulice i drewniane domy. Niedbalski zapisał swoją kamerą wygląd mieszkańców tej dzielnicy – ich twarze, gesty, ubiory. Na ścieżce dźwiękowej  słyszymy, obok komentarza i efektów dźwiękowych, balladę Jam złodziej czarodziej, jedną z kilku, które dla filmowców zaśpiewali gołębiarze z Targówka. Komentarz jest tu bardziej oszczędny i pomysłowy niż w innych filmach z tego okresu, np. w scenie z kobietami na bazarze przybiera formę dialogu (słyszymy nawet żeński głos). Pozostały tekst czyta, debiutujący w tej roli, Tadeusz Łomnicki (w tym samym czasie przeczytał kilka zdań wprowadzenia, które słyszymy z offu w pierwszej scenie Kanału Wajdy). W chwili powstania dokument ten był śmiałym oskarżeniem skierowanym w stronę tych, którzy pozostawili młodzież z Targówka samej sobie. „Byłam tym wszystkim zaskoczona – pisała jedna z ówczesnych recenzentek – Gdzie się podział urzędowy optymizm, gdzie drętwa mowa, gdzie finały sloganowe jak transparenty?”. Zamiast nich padało z ekranu zasadnicze pytanie: „Kto jest winien, że na Targówku ciągle jeszcze diabeł mówi dobranoc?”

Realizacja: Kazimierz Karabasz, Władysław Ślesicki
Zdjęcia: Stanisław Niedbalski
Dźwięk: Halina Paszkowska
Montaż: Helena Białkowska
Komentarz czyta: Tadeusz Łomnicki
Produkcja: WFD
Dane techniczne: 35 mm czarno-biały
Czas: 10’


Ludzie z pustego obszaru, 1957

Ludzie z pustego obszaru nie mają w sobie nic z kroniki kryminalnej, listu gończego, czy ostrzegawczego plakatu. Bohaterowie tego filmu, młodzież z warszawskiej Pragi, pokazani zostali z sympatią i uwagą. Wyraźnie zaznacza to komentarz do filmu, unikający definitywnych ocen, za to stawiający pytania i cytujący wypowiedzi bohaterów filmu. Na początku pojawia się napis: „Film ten jest opowiadaniem o pewnej, poznanej przez nas grupie młodzieży. Ludzie których pokazujemy, są podobni do bardzo wielu swoich rówieśników. Jest to jak gdyby synteza naszych obserwacji. Zamiarem filmu jest zasygnalizowanie problemu, którego korzenie tkwią głęboko w życiu społeczeństwa. Realizatorzy”. Karabasz i Ślesicki podjęli w tym filmie próbę odejścia od inscenizowania poszczególnych scen w stronę obserwowania zdarzeń, a przede wszystkim zachowań, nastrojów i stanów swoich bohaterów. Już pierwsze ujęcia filmu, kręcone na ulicy, przez szybę samochodu, tchną autentyzmem, którego pozbawione są sytuacje inscenizowane z innych filmów serii. Powstał najbardziej niejednoznaczny w ocenie bohaterów obraz „czarnej serii”. Bohaterami filmu są młodzi mieszkańcy warszawskiej Pragi, których Karabasz i Ślesicki poznali podczas realizacji Gdzie diabeł mówi dobranoc. Wiele lat po powstaniu tego dokumentu do Wytwórni Filmów Dokumentalnych zgłosili się jego bohaterowie. Dawne włóczęgi z praskich zaułków wyrosły na ustatkowanych mieszczan, nierzadko całkiem dobrze sytuowanych. Chcieli, już jako dojrzali ludzie, zobaczyć siebie sprzed lat. Dowodzi to poniekąd, że zachowali dobre wspomnienie o filmie, który uchwycił i przechował jakąś prawdę o nich. Ludzie z pustego obszaru ex aequo z Warszawą 1956 Brzozowskiego i Bossaka oraz Domem starych kobiet Jana Łomnickiego otrzymali nagrodę na I Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Warszawie w kwietniu 1958 roku. Pewnym nawiązaniem do Ludzi z pustego obszaru okazał się po latach głośny dokument Grzegorza Packa Jestem zły (2000) oparty w znacznej mierze na zdjęciach wideo nakręconych, za namową reżysera, przez kilku- i kilkunastoletnich mieszkańców warszawskiej Pragi.

Realizacja: Kazimierz Karabasz, Władysław Ślesicki
Zdjęcia: Stanisław Niedbalski
Muzyka: Zbigniew Jeżewski
Tekst czyta: Tadeusz Łomnicki
Dźwięk: Halina Paszkowska
Montaż: Helena Białkowska
Kierownik zdjęć: Adam Wieluński
Produkcja: WFD
Dane techniczne: 35 mm, czarno-biały
Czas: 15’


Paragraf zero, 1957

Jedyny dokument z „czarnej serii” dotyczący zjawiska prostytucji (przymierzali się do jego realizacji także Hoffman i Skórzewski), które jak wskazuje tytuł i komentarz do filmu, było zjawiskiem oficjalnie przemilczanym, prawnie uznanym za nieistniejące („Prostytucji w naszym kraju nie ma. Zlikwidowało ją nasze ustawodawstwo”). Tymczasem dokument Borowika ujawniał jego istnienie i to w sposób wyjątkowo dobitny i poruszający. Niezaprzeczalnym walorem filmu, niespotykanym w innych utworach serii, są unikalne, nie inscenizowane zdjęcia. Kamera Staśkiewicza towarzysząc milicjantom podczas nocnego patrolu zagląda do ukrytych w ruinach i piwnicach melin, fotografuje barłogi i nędzne kryjówki,  filmuje kobiety bezskutecznie chowające się przed światłem policyjnych latarek i obiektywem kamery. W innej scenie śledzimy wydarzenia rozgrywające się  na komisariacie. Aparat filmowy z ukrycia obserwuje bójkę zatrzymanych kobiet z sutenerem. Poruszająca, jest scena przesłuchania. Pięć kobiet reprezentujących różne kategorie prostytutek: obok „lokalówek” – „gruzinki”. Pięć krótkich rozmów. Samo ich zarejestrowanie jak na ówczesne możliwości techniczne było rzadkim wyczynem. Na tle pozostałych filmów, gdzie dominują zdjęcia przyobleczone w komentarz lub muzykę, scena ta wyróżnia się dając rzadką możliwość przysłuchania się autentycznej mowie ludzi tamtego czasu. Jedyne inscenizowane zdjęcia – jak informuje napis na końcu filmu – zostały nakręcone w warszawskiej kawiarni Polonia, gdzie statyści odgrywali role prostytutek i ich klientów. Jednak i one zostały lekko upozowane na zdjęcia z ukrycia. Komentarz do filmu napisał Jerzy Bossak ukrywający się w napisach pod pseudonimem Jerzy Szelubski. Zdjęcia zrealizował drugi obok Stanisława Niedbalskiego wybitny operator z WFD, Antoni Staśkiewicz, który w późniejszych latach stał się samodzielnym realizatorem filmów dokumentalnych.  

Scenariusz i realizacja: Włodzimierz Borowik
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Dźwięk: Bohdan Kajan
Tekst: Jerzy Szelubski
Czyta: Tadeusz Łomnicki
Montaż: Maria Orłowska
Opracowanie muzyczne: Stefan Zawarski
Asystent operatora: Lucjan Jankowski
Kierownik produkcji: Andrzej Liwnicz
Produkcja: WFD
Dane techniczne: 35 mm, czarno-biały
Czas: 16’


Skalna ziemia, 1956

Fabularyzowany dokument o wiejskim lekarzu z Gorców, doktorze Judymie nowej Polski, dysponującym nowoczesnym ośrodkiem zdrowia, lecz zmagającym się z ludzką nieufnością i zacofaniem. Film Borowika w serii zainscenizowanych sytuacji odkrywał kolejny istotny problem ówczesnej rzeczywistości – niedostatek pomocy medycznej świadczonej na prowincji, a przede wszystkim barierę nieufności i niewiedzy odgradzającą lekarzy z wiejskich gabinetów od pacjentów. Skalna ziemia jest też rzadkim w tym nurcie utworem zrealizowanym poza wielkomiejskim środowiskiem. To także jedyny z „czarnej serii” film, którego bohaterem nie jest zbiorowość, a jednostka. Komentarz ma formę pierwszoosobowej relacji, co nadaje filmowi charakter osobistego dziennika. Nie czyta go żaden z etatowych lektorów, ale Mieczysław Stoor, nie występujący dotąd w podobnej roli. Jednak ten fabularyzowany dokument z udziałem aktora w roli szlachetnego lekarza porywającego z pomocą milicji chore dzieci do szpitala („Wiedziałem dobrze, że właśnie w tej chwili po chatach ukrywają chorych. Przede mną, przed lekarzem, który musiał zabierać dzieci matkom przez milicję, siłą. Byłem gorzko upokorzony”) nie brzmi równie prawdziwie jak Warszawa 1956 czy Paragraf zero. Jego walorem jest za to nastrój kilku scen (śmierć chłopca w wiejskiej chałupie, nocna wyprawa w góry, kobiety piorące w potoku) i twarze starych górali. Tu, inaczej niż w filmach o chuliganach, nie można było zatrudnić studentów szkoły teatralnej do ról statystów.

Scenariusz: Włodzimierz Borowik, Marcin Gołąb
Reżysera: Włodzimierz Borowik
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Dźwięk: Bogdan Jankowski
Tekst: Karol Małcużyński
Czyta: Mieczysław Stoor
Asystent operatora: Jan Wileński
Montaż: Maria Orłowska
Montaż dźwięku: Hanna Ciecierska
Kierownik produkcji: Andrzej Liwnicz
Produkcja: WFD
35 mm czarno-biały
Czas: 16’


Miasteczko, 1956

Debiutancki film jednego z najważniejszych polskich dokumentalistów i drugi „czarny dokument” – obok Skalnej ziemi – nakręcony na prowincji. Scenariusz do niego napisała późniejsza wybitna dokumentalistka Krystyna Gryczełowska. Ten z pozoru liryczno–nostalgiczny dokument o małym miasteczku, które podupada, wyludnia się jak tysiące innych na kielecczyźnie, skrywał w istocie śmiałą krytykę ówczesnego systemu prawnego i ekonomicznego. Oto na skutek powojennych „reform” Wincentowo, cieszące się od stuleci sławą miasta szewców (komentarz: „Byli mistrzami w swoim fachu. Prawdziwe arcydzieła wychodziły z ich rąk. Mieli swoje legendy o butach dla Stanisława Augusta. Mieli zapał urodzonych artystów”) zostaje spacyfikowane przez nowe prawo zabraniające prywatnego handlu skórami. Młodzi, nie obarczeni obowiązkami rodzinnymi, wyjeżdżają z miasta w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Ci, którzy mają do utrzymania żony i dzieci – stają przed wyborem wegetowania z nędznie płatnej pracy w spółdzielni lub prowadzenia prywatnego zakładu obciążonego wysokimi podatkami i nie objętego przydziałem skóry. Obchodząc absurdalne prawo szewcy kupują skóry nielegalnie, ryzykując więzienie. „W tym mieście w każdym prawie domu mieszkają ludzie, którzy piszą w ankietach: karany sądownie”. Te słowa komentarza zestawione zostały z najbardziej poruszającym obrazem z tego filmu: dzieci spoglądają na matkę, która pochylona nad stosem drewnianych prawideł ukrywa zapłakaną twarz w dłoniach. Przed chwilą zobaczyliśmy jak sąd powiatowy skazał jej męża na rok więzienia za nielegalne posiadanie skóry. Ziarnik podobnie jak Ślesicki i Karabasz w Gdzie diabeł mówi dobranoc, czy Wrocławski w Miejscu zamieszkania wskazuje, że zło tkwi w anonimowej, rozrośniętej ponad miarę machinie biurokratycznej („Miasto produkuje coraz mniej. Miasto się wyludnia. Ale z roku na rok coraz lepiej rozwija się sprawozdawczość. Coraz więcej pisaniny. Uciekają ludzie od tej bezmyślnej pracy. Wyjeżdżają...”), złym prawie, które służy sprytnym spekulantom i bierności organizacji młodzieżowych (ujęcie pokazujące odrapany budynek z zabitymi na głucho okiennicami, na którym widnieje tablica: „Zarząd Powiatowy Związku Młodzieży Polskiej”). Obok zainscenizowanych sytuacji, są w filmie ujęcia nie aranżowane,  podpatrzone kamerą Antoniego Staśkiewicza na cotygodniowym targu: kobieta ubrana na czarno (może wdowa?) stoi samotnie z obrazem, którego nikt nie chce od niej kupić, mężczyzna z zegarem, a obok sprzedawca pary spodni, także czekają na nabywców. Pokazane w filmie miasteczko – nazwane w komentarzu Wincentowem, by reprezentowało setki innych, dzielących podobny los – to w istocie Staszów w województwie kieleckim zamieszkiwany od stuleci przez rzemieślników. Staszowscy szewcy otrzymali przywilej cechu w 1655 roku. Tu wyrabiano słynne szable „staszówki”. Czwartkowy targ, który oglądamy w filmie, organizowany był od wieków na mocy prawa nadanego miastu przez Zygmunta I  w 1526 roku. W filmie niewiele mówi się o dawnej, wspaniałej przeszłości Wincentowa-Staszowa. Na jej tle peerelowska współczesność miasteczka prezentowałaby się w jeszcze bardziej ponurych barwach.

Scenariusz: Krystyna Gryczełowska
Realizacja: Jerzy Ziarnik
Zdjęcia: Antoni Staśkiewicz
Montaż: Krystyna Rutkowska
Dźwięk: Halina Paszkowska
Tekst czyta: Tadeusz Łomnicki
Produkcja: WFD
35 mm czarno-biały
Czas: 10’


Warszawa 1956, 1956

Jeden z najważniejszych tytułów „czarnej serii” i polskiej szkoły dokumentu w ogóle. W trwającym zaledwie siedem minut filmie udało się ująć istotną zmianę, jaka zaszła w Październiku ’56 w sposobie prezentowania rzeczywistości na ekranie. Na początku oglądamy typowe dla poprzedniej epoki obrazki: odbudowana Warszawa, oblane słońcem budynki i ulice, uśmiechnięte dzieci (wykorzystano tu ujęcia z Warszawy Ludwika Perskiego, 1952-54). W centrum tego świata stoi imponujący gmach Pałacu Kultury i Nauki z połyskującą iglicą. Jednak w tym miejscu opowiadanie się nie kończy, a kronikarz zagląda do miejsc, które do tej pory omijał. Znów widzimy Pałac Kultury, ale inaczej. Majaczy gdzieś w dali, na horyzoncie, między zygzakami ruin. Po chwili znika za białą płachtą rozwieszanego prania. Teraz kamera pokazuje jedną z warszawskich kamienic, wziętą jakby żywcem ze starszego o blisko dekadę głośnego dokumentu Wojciecha Hasa i Stanisława Różewicza Ulica Brzozowa (1948). Można opisać ją cytatem z Cmentarzy Marka Hłaski: „Był to stary dom; gruchnęła kiedyś bomba otwierając go w swej lewej części niespodziewanie i strasznie: klatka schodowa urywała się nagle – w dole widać było mokrą ulicę, tłusty asfalt i przemykających ludzi”. W ocalałych resztkach mieszkań żyją ludzie, warszawscy jaskiniowcy. Ojciec podpiera ściany belkami, matka zbiera robactwo ze ścian, a dziecko leży w łóżku ze złamaną nogą po upadku w przepaść po bombie. Za oknem widać nowoczesne biurowce. Komentator wzywa, by zwrócono je sześciu tysiącom warszawiaków oczekujących na mieszkania. Autorzy pokazują to, co choć powszechnie wiadome, nie mogło w poprzednich latach znaleźć swego odzwierciedlenia w filmie dokumentalnym, któremu przypisano „jedynie słuszną” rolę propagandowej tuby. Najbardziej poruszająca i pamiętna scena z filmu Bossaka i Brzozowskiego (ułożona przez nestora polskich montażystów Wacława Kaźmierczaka) pokazuje mrożącą krew w żyłach przechadzkę kilkunastomiesięcznego dziecka za progiem mieszkania, tuż nad przepaścią gruzowiska. Maluch ciągnie za sobą kawałek sznurka, którym był przywiązany do łóżka, jak inne dzieci w tym domu i tym z powieści Hłaski. Jest coraz bliżej krawędzi. Napięcie narasta...

Realizacja: Jerzy Bossak i Jarosław Brzozowski
Montaż: Wacław Kaźmierczak
Dźwięk: Halina Paszkowska
Tekst czyta: Andrzej Łapicki
Montaż dźwięku: Stefan Zawarski
Produkcja: WFD
35 mm czarno-biały
Czas: 7’


Miejsce zamieszkania, 1957

Nietrudno się domyślić, że siła rażąca tego filmu brała się z tematu. Sztandarowa budowa socjalizmu w Polsce, wielki kombinat metalurgiczny i miasto Nowa Huta, opiewany w poematach i pieśniach żywy dowód wspaniałej, świetlanej przyszłości, która miała nadejść, pokazała tu swoje inne oblicze, niepodobne do wizerunku z propagandowych kronik. Kamera Wrocławskiego ujawniła nędzę egzystencji młodych robotników gnieżdżących się w drewnianych barakach osiedla Pleszów. Proza życia jest tu daleka od oficjalnej „liryki”, płynącej z osiedlowych megafonów ponad głowami chłopaków w gumiakach idących do kiosku po piwo. Scena ta rozpoczyna i kończy film. Pomiędzy jej fragmentami oglądamy zainscenizowane sytuacje odtwarzające realia robotniczego życia na osiedlu zwanym wówczas potocznie „Meksykiem” lub „Tajwanem”: gotowanie obiadu w kociołku nad ogniskiem na placu przed barakiem, grę w karty i picie wódki pośród piętrowych łóżek, „nowohutnickie małżeństwa” przeżywające pierwsze miesiące wspólnego życia w wieloosobowej sali robotniczego hotelu, żony czekające godzinami w kolejce, by dostać się do jedynej kuchni przypadającej na 40 rodzin zamieszkujących jeden blok. Winna zaniedbań jest anonimowa machina biurokratyczna, nazywana tu „watowanymi drzwiami”, pokazana za pomocą kilku symbolicznych detali (biurko, marmurowy kałamarz, popielniczka, ebonitowy telefon, teczka z dokumentami i dźwiękoszczelne drzwi z mosiężną tabliczką). Obok komentarza czytanego przez Tadeusza Łomnickiego pojawia się inny, bardziej pomysłowy, a przy tym ironiczny: co jakiś czas słyszymy motyw popularnej piosenki o Nowej Hucie, raz gwiżdżą go robotnicy pod budką z piwem, raz nuci ją cyniczny urzędnik przygotowujący się do rozmowy z dziennikarzem, innym razem odtwarzana jest z płyty w nowoczesnym lecz nieuczęszczanym klubie. Oglądając ten film trudno nie skojarzyć go z niepublikowanymi, „archiwalnymi” materiałami z budowy Nowej Huty, jakie Agnieszka, dokumentalistka z Człowiek z marmuru Andrzeja Wajdy ogląda podczas projekcji w archiwum filmowym.

Realizacja: Maksymilian Wrocławski
Scenariusz i tekst: Z. Wróblewski, M. Wrocławski
Zdjęcia: Tadeusz Korecki
Asystent: Tadeusz Janczak
Muzyka: Augustyn Bloch
Dźwięk: Halina Paszkowska
Montaż: Jadwiga Zajiček
Światło: Józef Kasprzak
Komentarz czyta: Tadeusz Łomnicki
Kierownik produkcji: Zygmunt Rybarski
Produkcja: WFD
35 mm czarno-biały
Czas: 16’