Piosenki taneczne (1957–1963)

Tylko opis utworu, bez pliku z nagraniem.

Opis materiału
  • Kompozytor:Witold Lutosławski
  • Tytuł oryginalny: Piosenki taneczne (1957–1963)
  • Tytuły części utworu: Zeszyt 1 (wyd. PWM 2013): Milczące serce, Czarownica, Daleka podróż, Cyrk jedzie, Zielony berecik, Szczęśliwy traf, Zakochać się w wietrze, Miłość i świat, Tabu, Kapitańska ballada, W lunaparku, Telimena, Warszawski dorożkarz, Nie oczekuję dziś nikogo, Serce na wietrze, Filipince nudno, Złote pantofelki, Po co śpiewać piosenki, Moje ptaki
    Zeszyt 2 (wyd. PWM 2013): Rupiecie, Na co czekasz, I cóż to teraz będzie, Z lat dziecinnych, Jeden przystanek dalej, Znajdziesz mnie wszędzie, Nie dla nas już, Nie chcę z tobą się umawiać, Podlotek, Twoje imieniny, Plamy na słońcu, Tylko to słowo, Jak zdobywać serduszka, W pustym pokoju
  • Rok ukończenia: 1963
  • Język tekstu: polski
Poniższy opis dotyczy grupy utworów

Zamówienia kompozytorskie z zagranicy i związane z nimi wysokie honoraria Lutosławski zaczął otrzymywać regularnie dopiero w roku 1963. We wcześniejszych latach domowy budżet kompozytora (mającego na utrzymaniu żonę, pasierba, chorą matkę i dawną gospodynię) przedstawiał się nader skromnie. By go zasilić, kompozytor pisywał utwory pedagogiczne, muzykę dla teatru i radia, a w latach 1957−1963 również piosenki taneczne. Podobnie postępowali też artyści innych specjalności: np. twórca unizmu w malarstwie − Władysław Strzemiński − dekorował wystawy sklepowe, a tłumacz Shakespeare’a i Joyce’a − Maciej Słomczyński − pisywał jako Joe Alex powieści kryminalne.

Lutosławski traktował swoją twórczość rozrywkową jedynie jako źródło dochodu i nie lokował w niej żadnych większych ambicji. Dlatego też jego piosenki dla dorosłych nie dorównują tym, które pisał dla dzieci, nie są też tak interesujące, jak muzyka rozrywkowa młodszych od niego autorów „poważnych”, jak np. Adama Sławińskiego (Dookoła noc się stała) albo Krzysztofa Knittla (Koncert jesienny na dwa świerszcze). Mimo to niektóre lżejsze kompozycje Lutosławskiego doczekały się uznania. Slow-fox Nie oczekuję dziś nikogo w wykonaniu Reny Rolskiej zyskał nawet, w styczniu 1960 roku, tytuł „radiowej piosenki miesiąca”.


Wymuszone przez okoliczności życia flirty z muzyką popularną zdarzały się wielkim kompozytorom już dawniej, o czym świadczy choćby twórczość Arnolda Schönberga (piosenki kabaretowe) i Karola Szymanowskiego (operetka Loteria na mężów). Mimo tak szczytnej tradycji, Lutosławski wyraźnie lekceważył swój lżejszy dorobek, a nawet wstydził się go. Fokstroty, walce i tanga, które komponował, nie były nigdy sygnowane nazwiskiem kompozytora, lecz zawsze pseudonimami („Bardos” lub „Derwid”). Dystans do rozrywkowej produkcji zadecydował też chyba o wyborze pseudonimu. Derwid to przecież jeden z bohaterów Słowackiego, nieszczęśliwy król z Lilli Wenedy, który „ma w harfie ducha, co zgaduje przyszłość, a pojmany przez wrogów, woła: O! nie – nigdy wy z króla niewolnika / Nie uczynicie służalca harfiarza”. Artysta-wizjoner uwikłany w sieć kultury masowej i zmuszony do liczenia się z domowym budżetem mógł się z tymi słowami w pełni utożsamiać.