opis materiału

Jerzy Bereś

Był rzeźbiarzem, autorem akcji, ale przede wszystkim performerem (1930-2012). Urodził się w Nowym Sączu. Studiował rzeźbę w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (1948-1950), gdzie obronił dyplom pod okiem Xawerego Dunikowskiego (1956).

Rzeźba Beresia i jej autor

Artysta rozpoczął studia w czasach stalinizmu, a gdy je kończył, w sztuce wprowadzano właśnie socrealizm, dlatego pracownia Xawerego Dunikowskiego zdawała się być jedyną możliwą ostoją wolności. Początkowo pracował w gipsie i żelazobetonie, ale szybko od nich odszedł. W swojej twórczości od końca lat 50. koncentrował się na drewnianych rzeźbach, które nawiązywały do tradycji prasłowiańskiej, twórczości ludowej, charakteryzowały się uproszczonymi formami  i dokładną obróbką powierzchni. Z czasem wyraźna stała się materia rzeźbiarska, samo drewno i naturalne predyspozycje danego przedmiotu. Lata 60. w twórczości Beresia to przede wszystkim Zwidy – drewniane konstrukcje o rustykalnym charakterze. To właśnie na te prace zwrócił uwagę Tadeusz Kantor, a od tej przyjaźni było już blisko do środowiska Grupy Krakowskiej. Jerzy Bereś często brał udział w sympozjach, seminariach i spotkaniach – bliskie mu zawsze były wydarzania w kontekście pozagaleryjnym. Zapewne właśnie ta potrzeba skierowała go w stronę performance i kontaktu z widzem. W 1967 roku miało miejsce działanie Beresia podczas pleneru w Osiekach, a w 1968 roku w Galerii Foksal przedstawił Przepowiednię I (Akt twórczy). Od tego momentu nagie ciało artysty stało się materiałem i narzędziem większości jego prac; pojawiłu się w nich wątki krytyczne wobec ówczesnej rzeczywistości politycznej, co widzimy chociażby w Klaskaczu czy Ping-pongu dyplomatycznym. W jednym z wywiadów artysta mówił o ciele:

W sztuce światowej całkowita nagość pojawiła się wcześniej u akcjonistów wiedeńskich, potem u Brisleya. U mnie wynikała z konieczności, potrzeby czystości. Musiałem się oczywiście przełamywać, pisałem nawet o towarzyszącym mi wstydzie, który jest nie do pokonania. Ten wstyd z czasem wcale nie mija. Wręcz przeciwnie, narasta z wiekiem. Jeśli się jednak ma jakąś ideę, to albo można ją zrealizować, albo z niej zrezygnować. Albo, albo. Sprawa z nagością jest zresztą wciąż dla mnie otwarta. Ale to zaczęło się już w rzeźbie. Zrobiłem kiedyś taką z kształtem fallicznym i ona została w Krzysztoforach zaaresztowana (śmiech).

Sam artysta odnośnie do swoich wystąpień nie chciał używać słowa happening, tylko manifestacje; przypomnijmy, iż termin performance przyjął się w Polsce dopiero w drugiej połowie lat 70. Za jedną ze swoich najważniejszych prac Bereś uznaje Manifestację romantyczną z 1981 roku na Rynku w Krakowie, którą zresztą powtórzył po 25 latach. Koncentracja na działaniach performance nie oznaczała jednak, że Bereś zupełnie odszedł od rzeźby; powstawały nowe cykle (np. Ołtarze, Rytuały) pozbawione już ludowego charakteru, przypominające „składaki z drewna”. 

Jerzy Bereś był jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów performance w Polsce. Brał udział m.in. w 9. Biennale w São Paulo (1967-1968). Współpracował z Galerią Krzysztofory, Labiryntem w Lubinie i Foksal w Warszawie. Jego duża wystawa retrospektywna odbyła się w 1995 roku w Muzeum Narodowym w Poznaniu (Zwidy. Wyrocznie. Ołtarze. Wyzwania). 


Wydarzenia performance, których twórcami byli artyści tacy jak Jerzy Bereś, Paweł Kwaśniewski, Zygmunt Piotrowski, Janusz Bałdyga, Zbigniew Warpechowski, Teresa Murak czy Grupa Terapeutyczna Performer, odbyły się w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku podczas przeglądu działań w dniach 16 września-15 października 1989 roku. Dokumentacja tych wydarzeń została zaprezentowana w CSW Mała Galeria ZPAF w czerwcu 1990 roku i towarzyszył jej katalog, w którym znalazł się tekst Janusza Zagrodzkiego, Wokół Performance. Możemy w nim przeczytać:

Dzisiejsza sztuka performance staje się pamiętnikiem duchowym doznań, pełnych kontrastów i dysharmonii, sprzecznych napięć. Ścierają się w niej, nakładają i łączą niemal wszystkie problemy plastyki dwudziestego wieku. Wejście w ten intymny świat daje szanse nie tylko estetycznej, ale i intelektualnej przygody. Stworzenie zamkniętej sfery, w której mogą istnieć różne przedmioty, złączone w coś na kształt zbioru, wytwarza przestrzeń uprzywilejowaną, dla skupienia i obserwacji. Odnotowujemy nowe wykorzystanie przedmiotów mających określone funkcje. Uczestniczymy w grze zmiennych punktów widzenia. Odczytujemy obraz innej rzeczywistości, w której natura obecna jest tylko pośrednio.

W Kolekcji Sztuki Współczesnej prezentujemy dokumentację z opisanych powyżej wydarzeń.

Opracowanie: Z. Cielątkowska