‹ wróć do całego alfabetu

opis materiału

Mockumentary

Termin ten bywa używany zamiennie z fake documentary lub też zapisywany jest jako mock-documentary. W języku angielskim mock oznacza tyle, co „pozorowany”, ale słowo funkcjonuje również jako czasownik i oznacza wówczas „wyśmiewać” i „drwić”. Mockumentary to specyficzny gatunek wizualny, który wykorzystuje techniki używane przy tworzeniu filmu dokumentalnego, ale ukazuje zazwyczaj wydarzenia i postaci fikcyjne w formie, która imituje filmowy zapis rzeczywistości. Tworzony jest najczęściej za pomocą środków przypisanych dokumentowi, takich jak obiektywny głos narratora zza kadru (voice-over), archiwalne zdjęcia i materiały wideo z przedstawianego wydarzenia, wypowiedzi ekspertów, naocznych świadków, rodziny i przyjaciół, zachowanie związku czasoprzestrzeni oraz logiki przekazu, obiektywne ujęcia kamery. Poprzez wpisanie się w ogólnie przyjętą konwencję filmu dokumentalnego, mockumentary nierzadko zwodzi odbiorców, utrzymując ich w błędnym przekonaniu, że film, który oglądają, jest przedstawieniem faktów, co może prowadzić do dyskusji nad moralnością artystów manipulujących estetyką związaną z prezentowaniem prawdy. Fake documentary, od niedawna w języku polskim funkcjonujący pod nazwą mockument, poza oczywistą grą z widzem czy popisem kunsztu warsztatowego twórcy, jest doskonałą formułą do komentowania i krytykowania rzeczywistości.

Pomnik Marsjan

Za prekursora gatunku uznaje się znakomitego reżysera filmowego i teatralnego Orsona Wellesa (Obywatel Kane, Intruz, Otello). Zanim powstały pierwsze telewizyjne i kinowe mockumenty, w 1938 roku ten wybitny twórca przygotował dla amerykańskiego radia CBS słuchowisko na podstawie powieści science-fiction H.G. Wellsa Wojna światów. W swojej adaptacji wykorzystał charaktrystyczne dla późniejszych tego typu produkcji artystyczne zabiegi: użył wszelkich sposobów komunikacji kojarzonych z prezentacją faktów do przedstawienia fikcyjnej historii. W wieczór obchodów święta Halloween Welles zaprezentował słuchaczom autorską wizję Wojny światów, która składała się serii programów informacyjnych nadawanych na żywo oraz zeznań naocznych świadków przerażonych atakiem Marsjan. Perfekcjonizm reżysera i kunszt aktorski obsady wykreowały perfekcyjną iluzję, która wywołała ogólnokrajową panikę. Przez całą noc policja odbierała telefony zaniepokojonych obywateli, a nagłówki gazet zarówno lokalnych, jak i zagranicznych, informowały tylko o tym wydarzeniu. Orson Welles zmuszony został do wygłoszenia oficjalnych przeprosin podczas konferencji prasowej zorganizowanej już następnego dnia; wyraził swoje ogromne zaskoczenie obrotem wydarzeń, ale także wypunktował kluczowe elementy słuchowiska, które jednoznacznie wskazywały, że Wojna światów to czysta fantazja. Zapytany, czy znając efekt swojego artystycznego eksperymentu powtórzyłby go, odpowiedział:

    Nie mogę powiedzieć, że nie posłużę się ponownie tą techniką. Jest ona przecież usankcjonowaną formą dramatyczną.

I tak niecałe czterdzieści lat po emisji okrytej infamią audycji Orson Welles zrealizował F jak fałszerstwo. Fake documentary ma swoje początki w zderzeniu dwóch dyskursów: postmodernistycznego i oświeceniowego, dotychczas bliższego dokumentalistom, którzy wierzyli w fakty i rolę nauki w rozwiązywaniu problemów społecznych. Postmodernizm wnosi m.in. relatywizm prawdy, uwielbienie dla odrealniania, odrzuca prawdy uniwersalne. W książce Faking it Mock-Documentary and the Subversion of Factuality czytamy:

    Dokument, tak jak nauka, domaga się uznania, że umie dotrzeć do prawdy o społeczeństwie i ujawnić ją. Postmodernistyczna krytyka  udowadnia, że twierdzenie to jest bezpodstawne: dokument pokazuje jedynie jakąś prawdę, a nie Prawdę. (…) Przytacza się też kwestię, że u podłoża postmodernizmu leży kryzys reprezentacji, implozja znaczeń i załamanie tego, co prawdziwe. Baudrillard (1983), wprowadzając pojęcie symulacji, udowadnia, że nie ma żadnej „przepaści” między obrazem wydarzenia w mediach, oryginalnym wydarzeniem czy jego dokumentacją. Wszystkie wersje uznane są za prawdziwe z wyraźną sugestią, że jednocześnie żadna z nich nie uzyska statusu autentycznej. (…) Dokument jako gatunek i jego podziały na prawdę i fałsz, aplikując tezę Baudrillarda, nie ma prawa bytu.

Z kryzysu filmu dokumentalnego jako takiego wyłaniają się więc możliwości jego ewolucji. Spotkanie rzeczywistości z fikcją prowadzi do powstania nowego gatunku i otwiera twórcom wachlarz nowych możliwości.

Trudno artystów tworzących fake documentaries określić spójnym mianem grupy czy zaprezentować jakiś ich manifest. Technika ta jest używana w odmiennych kontekstach przez najróżniejszych reżyserów. Jedynym elementem, który spaja tę nieformalną grupę, jest kreowanie rzeczywistej nierzeczywistości. Cele bywają diametralnie różne; czasami mockumenatry to parodia, prześmiewcza prezentacja głównego tematu, spektakularny techniczny popis kunsztu twórcy, artystyczne ćwiczenie, ale także forma niebezpośredniego zwrócenia uwagi na nurtujące artystów aktualne problemy globalne czy lokalne. Manipulacja jakąś widoczną prawdą służyć więc może do demaskacji głębszego problemu i do refleksji nad nim.

Julia Plawgo

WYBRANE PRZYKŁADY MOCKUMENTÓW:
Orson Welles, Wojna światów (1938), F jak fałszerstwo (1973)
Peter Watkins, Gry wojenne (1966)
Woody Allen, Zelig (1983)
Rob Reiner, Oto Spinal Tap (1984)
Benoît Poelvoorde, Rémy Belvaux, André Bonzel, Człowiek pogryzł psa (1992)
Peter Jackson, Zapomniane srebro (1995)
Banksy, Wyjście przez sklep z pamiątkami (2010)
Jacek Malinowski, cykl Half a woman I, II III (2000, 2005, 2008)

ŹRÓDŁO:
Jane Roscoe, Craig Hight, Faking it Mock-Documentary and the Subversion of Factuality, Manchester University Press, 2001.