‹ wróć do całego alfabetu

opis materiału

Fotografia

Określenie fotografii z konieczności musi być wielowarstwowe czy wielopłaszczyznowe. Najprościej, to technika mechanicznej rejestracji obrazów za pomocą utrwalenia na materiale światłoczułym. W sztuce fotografia może istnieć jako narzędzie wyrazu artystycznego, medium komunikacji lub dokumentacja dzieł efemerycznych – takich jak performance, happening, land-art.


Historycznie rzecz ujmując, fotografię można określić jako pragnienie zapisu obrazów w sposób mechaniczny, stosunkowo szybki, obiektywny i trwały, który sięga jeszcze starożytności – choć to oczywiście problematyczne ujęcie. W czasach Renesansu spopularyzowano użycie camera obscura (optycznego mechanizmu pozwalającego uchwycić obraz  i wyświetlić go na innej płaszczyźnie), ale dopiero na początku XIX wieku poszukiwania kilku niezależnie działających naukowców (m.in. Nicéphore Niepce, Louis Daguerre, William Henry Fox Talbot) pozwoliły odkryć światłoczułą substancję chemiczną, dzięki której można było ten obraz utrwalić. Technologia ta przez następne lata aż do dnia dzisiejszego rozwijała się, przechodziła różne etapy. Początkowo zaistniała możliwość tworzenia kilku takich samych obrazów z jednego negatywu, uproszczono technikę aby stała się dostępna dla wszystkich. Następnie ulepszono aparaty, aby były poręczne i szybkie, oraz skrócono proces otrzymywania obrazu zgodnie z zasadą „najefektywniej i najtaniej”. Do fotograficznej rzeczywistości w czerni i bieli wkrótce doszedł kolor, aż wreszcie nadeszła era cyfryzacji całego procesu i samego zdjęcia znana nam dobrze ze współczesności.

Pierwsza zachowana fotografia

Powyższa historia przedstawiona w dużym skrócie pokazuje, że fotografia nie może być definiowana poprzez technologię, bo jest ona zbyt zmienna. Jeśli przyjmiemy, że istota fotografii opiera się na mechanicznym zapisie obrazu świata zewnętrznego, to jednocześnie trzeba by było uznać, że  koniecznym warunkiem fotografii jest właśnie ów materialny świat składający się z obiektów. I wcale nie chodzi tu o filozoficzne rozważania o istnieniu świata, tylko o to, że ważny w fotografii wcale nie jest sam zapis, ale to co się za nim kryje, sposób ujęcia tematu czy pewien wybór. Trudno też uznać fotografię za obiektywne medium, jednak zawsze, nawet jeśli operuje abstrakcyjną formą, przynależy do danej rzeczywistości, związana jest z konkretnym czasem, miejscem i punktem widzenia.

Rok 1839 to formalna data narodzin fotografii, wtedy właśnie Louis Jacques Dageueree oficjalnie zaprezentował przed Francuską Akademią Nauk wynalazek dagerotypii (czyli jednej z pierwszych technik fotograficznych; inną techniką dostępną w tamtym czasie była wynaleziona przez Talbota kalotypia). I też w swoich początkach fotografia silnie związała się z nauką. Stało się tak w znacznej mierze dlatego, że potraktowano fotografię jako narzędzie do opisu i poznawania świata naturalnego: można było wykorzystać zdjęcia w encyklopediach, a przy pomocy makrofotografii lub chronofotografii zobaczyć rzeczy dużo dokładniej niż ludzkie oko. To naukowe zastosowanie powoli ustępuje miejsca sztuce. Z tej perspektywy, początki historii fotografii to zwrócenie uwagi na „malarskość” obrazu – efekt uzyskiwany przede wszystkim przez nieostrości, klasyczną kompozycję, rozmiękczenie tonacji i niewielki kontrast.

Fotografia kobiety z 1867 roku

Dopiero na początku XX wieku Alfred Stieglitz wraz z Paulem Streisandem (i kilkoma innymi twórcami) odchodzą od fotografii traktowanej jako narzędzie na rzecz fotografii jako autonomicznej dziedziny dysponującej własnymi środkami wyrazu artystycznego. Tworzą kierunek nazywany czystą fotografią – jego głównym założeniem jest rozwój i wzmocnienie języka fotografii poprzez rezygnację z manipulacji ciemniowych i przeniesienie ciężaru na świadome użycie przysłony, migawki, oświetlenia i kompozycji. W galerii 291 w Nowym Jorku współpracują z wieloma współczesnymi artystami poruszającymi się w różnych dziedzinach i reprezentującymi różne kierunki awangardy. W latach 30. XX wieku Walter Benjamin tak komentuje cytat z Leipziger Stadtanzeiger – napisany niedługo po wynalezieniu fotografii:

    (…) Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo boże, a obraz boży nie może być utrwalony przez żadną ludzką maszynę. Co najwyżej doskonały artysta, porwany boskim natchnieniem, może się ważyć na oddanie bosko-ludzkich rysów; w chwili największego uniesienia, na wyższy rozkaz swego geniuszu, bez jakiejkolwiek pomocy maszyny”. I tu w całej swej rubasznej okazałości występuje tępomózgie pojęcie sztuki, wskazujące na absolutną ignorancję w sprawach techniki i wobec wtargnięcia nowej techniki przeczuwające swój kres. Wszelako akurat z tym fetyszystycznym, na wskroś antytechnicznym pojęciem sztuki teoretycy fotografii przez niemal sto lat brali się za bary, naturalnie bez powodzenia. Mieli bowiem na uwadze jedynie legalne uznanie fotografa przed trybunałem, który on obalał.

Tymi słowami Benjamin podsumowuje wszystkie lata, kiedy fotografowie usiłowali doprowadzić do uznania techniki fotograficznej za pełnowartościowe medium artystyczne. Pokazuje on jednocześnie, że działania ich nie miały sensu – nie można było uznać fotografii za sztukę w ramach jej dawnej definicji. Samo wynalezienie fotografii, wraz z jej kulturowymi efektami i następstwami, tak bardzo miało zmienić myślenie o sztuce i twórczość artystyczną, że to nie fotografię trzeba było dopasować do sztuki, ale odwrotnie. Fotografia przejęła od sztuki funkcję naśladowania – mimesis, jednak do niej się nie sprowadzała. Po tym, jak fotografowie ustanowili własny język wyrazu artystycznego, wielu teoretyków zabrało się za poszukiwanie prawdziwego powodu oddziaływania fotografii, zaczęli zastanawiać się nad jej istotą. W 1980 roku Rholand Barthes pisał:

    Malarstwo może udawać realność, nie widząc jej. Wypowiedź słowna może łączyć znaki, które oczywiście mają odniesienia, ale te odniesienia mogą być i najczęściej są „chimerami". W przeciwieństwie do tych imitacji, w wypadku Fotografii nigdy nie mogę zanegować faktu, że ta rzecz tam była. Jest podwójna wspólna płaszczyzna: realności i przeszłości. I ponieważ tylko wobec zdjęcia istnieje ten przymus, należy go uznać, prawem redukcji, za samą istotę Fotografii.

Kilkanaście lat później Susan Sontag komentowała:

    Fotografie są, rzecz jasna, artefaktami. Ich atrakcyjność polega na tym, że w świecie pełnym fotograficznych relikwii maja status rzeczy znalezionych – to nieupozowane kawałki świata. Zatem czerpią jednocześnie z prestiżu sztuki i magii rzeczywistości. To chmury wyobraźni i ładunki informacji.

Spiralna grobla

Istota fotografii według większości teoretyków i teoretyczek zostaje określona jako tzw. nierozerwalny związek obrazu z rzeczywistością, związek który nie musi być prawdziwy, ale który wydaje się naturalny i oczywisty podczas odczytywania fotografii przez widza. Prace Susan Sontag i Rolanda Barthesa stanowią dzisiejszy kanon myślenia o fotografii i są też ważnymi głosami w szerszym dyskursie, czyli dyskusji o kulturze wizualnej.

Osobnym, ale bardzo istotnym problemem związanym z fotografią w ramach sztuki współczesnej, jest potraktowanie jej jako dokumentacji; taki status przyznają jej dziś często muzea i galerie. Warto też zwrócić uwagę, że niektóre dzieła, takie jak performance, happening, a także land-art., które często funkcjonują w formie zapisu fotograficznego i filmowego. Fotografia ma jednak przewagę nad filmem w tym zakresie – sprawia wrażenie obiektywnej, jest bardziej trwała i łatwiejsza do przenoszenia i pokazywania. Fotografia staje się modelem sztuki, a myślenie fotograficzne koniecznym elementem procesu twórczego. Każde dzieło musi mieć swoją mobilną i dokładną reprezentację.  W 1973 roku Jean Claire zauważył, że:

    Mówienie o fotografii jako sztuce było równoznaczne ze zniekształceniem debaty u samego jej początku: podporządkowało ono nowe medium celom i założeniom estetycznym, które były mu zupełnie obce. Problematyzując fotografię od nowa, zgodnie z sugestią Waltera Benjamina, nie powinniśmy już mówić o fotografii jako sztuce, lecz o sztuce jako fotografii.

Oraz

    Fotografia jest czymś zbyt poważnym, aby ją pozostawić w rękach fotografów. Będziemy mówili  o artystach posługujących się fotografią. Niektórzy pośród nich, tak się składa, są także fotografami.

    Katarzyna Iwańska

ŹRÓDŁA:
1. Walter Benjamin, Mała historia fotografii [w:] tegoż, Twórca jako wytwórca, Poznań 1975
2. Roland Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, Warszawa 2008
3. Susan Sontag, O fotografii, Kraków 2009